Londyn: Rząd przeanalizuje prawo odnośnie do miejsc stojących

źródło: własne | MK

Londyn: Rząd przeanalizuje prawo odnośnie do miejsc stojących Po wczorajszej debacie w Londynie mamy prawie same dobre wiadomości. Być może w 2019 roku pojawi się zielone światło – choćby częściowe – dla legalnego stania w meczach Premier League.

Reklama

Wczoraj w londyńskim Westminster Hall, przy tłumnej obecności słuchaczy, odbyła się 2,5-godzinna debata na temat bezpiecznego stania podczas meczów. Anglia to chyba jedyny kraj, w którym można przez wiele lat debatować na temat tak banalnego problemu: stać na meczach czy siedzieć.

Właśnie brak jasnej odpowiedzi na to pytanie prowadzi do tarć. Na koncertach stać można, na meczach rugby też. Na meczach trzeciej ligi również, chyba że klub-gospodarz spędzi na drugim poziomie 3 sezony lub więcej. A jeśli regularnie gra w Championship albo Premier League, to nie ma mowy o instalacji miejsc stojących, muszą być krzesełka i regulaminowy nakaz siedzenia na nich.

Ta przedziwna sytuacja doprowadziła na przestrzeni lat do wielu nierówności, z których część wczoraj podkreślali parlamentarzyści, w ostatnich tygodniach licznie odwiedzani przez kibiców, z którymi rozmawiali na temat ich potrzeb. W ramach EFL (Championship, League One i League Two) jest ponad 70 klubów, z których tylko 21 ma legalne miejsca stojące, głównie w postaci samych barierek, bez krzesełek. Pierwszy sektor w ramach tzw. "safe standing" pojawił się w tym roku w Shrewsbury. Jeśli ktoś ma aspiracje grać na dłużej w Championship, takich sektorów mieć nie może. To tak przedziwne okoliczności, że nawet EFL ostatecznie w tym roku opowiedziała się jednoznacznie za legalizacją stania.

To też słyszeliśmy podczas wczorajszej debaty. Poparcie od władz ligowych, poparcie przeważającej większości klubów piłkarskich, miażdżące poparcie wśród kibiców (w prawie wszystkich klubach ponad 90% ankietowanych), poparcie z nieodległej Szkocji, poparcie z Niemiec i USA, masa przykładów (Tottenham nawet opublikował wizualizacje swojego sektora stojącego tuż przed rozpoczęciem!) i... ani jednego głosu sprzeciwu. W trakcie 2,5-godzinnej debaty nie pojawił się ani jeden rzeczowy przykład, dla którego kategorycznie nie powinno się rozważyć stania na trybunach.

Nic zresztą dziwnego, ponieważ przesłanek jest naprawdę niewiele. Ta największa jest natury sentymentalnej, ponieważ oznacza potencjalnie rozdrapanie ran dla rodzin osób zabitych na Hillsborough. Tyle że nawet wśród nich, poza zrozumiałą ostrożnością i sceptycyzmem, wprowadzenie bezpiecznych sektorów stojących nie jest tematem tabu.

Właśnie dlatego wczoraj minister sportu Wielkiej Brytanii Tracey Crouch zobowiązała się do ponownego przeanalizowania kwestii miejsc stojących i siedzących na brytyjskich stadionach. Wyniki tej analizy nie oznaczają – nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu – szybkiej zmiany w prawie. Otwierają jednak drogę do usunięcia krzesełek z niektórych sektorów już w 2019.

Orlando City Stadium

Już dziś kluby przygotowują się do tego kroku. Wspomniany wyżej Tottenham pokazał (powyżej), że może dla części sektorów wprowadzić jedynie dodatkowe barierki do zainstalowanych już krzesełek na nowej arenie. Z kolei na trybunie południowej możliwe będzie lekkie przeprofilowanie widowni.

EFL też ma swój pomysł na bezpieczne i legalne stanie, którego częścią miałoby być ograniczenie sektorów stojących do pojemności 7,5 tys. osób na jednej trybunie, a do 20 tys. osób na całym stadionie. Biorąc pod uwagę, jak niewiele nowych sektorów stojących powstawało w ostatnim czasie w Wielkiej Brytanii, kibice pewnie nie narzekaliby na te „marne 20 tysięcy”...

Reklama