Epidemia COVID-19: Limit publiczności podniesiony do 50%

źródło: własne [MK]

Epidemia COVID-19: Limit publiczności podniesiony do 50% Od przyszłego tygodnia na stadionach będzie można zajmować już nie co czwarte, ale co drugie krzesełko. Taki pułap oznacza, że większość klubów będzie w stanie sprzedawać tyle biletów, co przed pandemią.

Reklama

Dziś Ministerstwo Sportu oraz Ministerstwo Zdrowia potwierdziły, że zostanie podniesiony limit publiczności podczas imprez odbywających się na stadionach. Od miesiąca (19 czerwca) obowiązywało ograniczenie do co czwartego krzesełka (25%), natomiast w nowym rozporządzeniu pojawia się liczba 50%. Przepisy mają zostać ogłoszone 21 lipca.

W praktyce dla wielu klubów piłkarskich oznacza to podniesienie pojemności już od nowego sezonu, ponieważ rozgrywki właśnie się kończą. To cenna zmiana z finansowego punktu widzenia, ponieważ podniesienie pojemności pozwoli przynajmniej większości klubów zbliżyć się do liczby widzów, jaką przyciągały na trybuny jeszcze przed ich marcowym zamknięciem.

Stadion Wojska Polskiego

W Ekstraklasie nowy pułap oznacza, że Lech, Lechia czy Śląsk będą mogły przyjąć w okolicach 20 tys. widzów, Legia czy Wisła ok. 15 tysięcy, Górnik i Jagiellonia po ok. 10 tysięcy. Żadnych problemów z nadmiarem chętnych nie powinny mieć też Cracovia, Piast, Podbeskidzie, Raków czy Zagłębie.

Ograniczenie do połowy pojemności może oznaczać, że biletów zacznie brakować w Szczecinie (gdzie otwarte będą 2 nowe trybuny) czy Płocku (gdzie rozbierana jest trybuna wschodnia), ale w obu przypadkach to i tak bardzo pożądana zmiana.

Mikrobiolog prof. Włodzimierz Gut przyznaje, że podniesienie limitu nie powinno prowadzić do większych problemów. – Jest to metoda prób i błędów, jak przy każdej nowej sytuacji. Zdjęcie ograniczeń do 1/4 pojemności stadionu nie miało wpływu na rozwój zakażeń, więc jest próba zdjęcia do połowy – komentuje kolejny etap zdejmowania obostrzeń. Większe zagrożenie dla powstania dużych ognisk Gut widzi w weselach, a nie w imprezach sportowych.

Reklama