Polska stadionowym… potentatem

źródło: własne / "Rzeczpospolita"

Spodziewaliście się, że nadejdą takie czasy? Dziś z Polską pod względem liczby budowanych i modernizowanych stadionów mogą równać się tylko największe kraje świata. Stadiony Euro 2012 to tylko wierzchołek góry lodowej…

Reklama

Bo zmiany w polskiej infrastrukturze sportowej można zaobserwować nawet na poziomie małych wsi. Orliki rosną jak grzyby po deszczu, a nie brakuje też niewielkich, kameralnych stadionów. W latach 2008 – 2010 Ministerstwo Sportu i Turystyki dofinansowało 29 takich inwestycji sumą 20 mln zł. Wśród zrealizowanych w ramach Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej są m. in. stadion Wisły Sandomierz czy Kotwicy Kołobrzeg.

Te najmniejsze są jednak w cieniu dużych, spektakularnych projektów. Pierwsza była Arena Kielc, która znalazła się nawet w jednej z niemieckich telewizji przy okazji dokumentu o kibicach, z prawie ironicznym komentarzem, że „tak wygląda najnowocześniejszy stadion w Polsce”. Dziś  podobnych uwag wygłaszać nie można, bo nawet w samej Polsce o kieleckim stadionie wspomina się rzadko, a nazwanie któregoś z otwartych już obiektów najnowocześniejszym niechybnie doprowadziłoby do dyskusji, czy aby inny nie jest lepszy. Naliczyliśmy 34 duże inwestycje w stadiony piłkarskie (budowy lub modernizacje obejmujące ponad 50% konstrukcji; z pojemnością ponad 2000 miejsc, w tym aż 17 ponad 10 000), zrealizowanych w ostatnich pięciu latach lub będących w trakcie realizacji w naszym kraju.

Stadiony zrealizowane od 2006 roku Stadiony zrealizowane w Polsce od 2006 roku

Euro tylko w Polsce, nowa Ekstraklasa

Wśród nich oczywiście największe są te związane z Euro 2012, ale tak naprawdę nasz kraj dziś mógłby swobodnie starać się o organizację Euro bez Ukrainy – i to nawet o Mistrzostwa z 24 drużynami zamiast 16 (co najmniej 9 stadionów ponad 30 000 – przyp. red.). To nie przytyk w stronę Ukraińców, a jedynie zwrócenie uwagi, jak bardzo zmieniła się infrastruktura sportowa Polski w ostatnich latach.

A jedna inwestycja pociąga za sobą kolejną – żadne miasto i żaden klub nie chcą pozwolić sobie na odstawanie. Dla miast odpowiednia infrastruktura to kwestia prestiżu, wizerunku i rosnących oczekiwań wyborców. Dla klubów to przede wszystkim zyski, bez których nie można konkurować na równi z rywalami o ligowe punkty. Dziś – i to dosłownie – Stadion Wojska Polskiego mieści już 31 103 widzów i jest drugim co do wielkości w Ekstraklasie. Ale za 3-4 lata będzie ósmy, bo nowe stadiony będą też w Chorzowie, Gdańsku, Wrocławiu, Krakowie, Zabrzu i Łodzi, o stojącym już w Poznaniu nie wspominając.

Stadiony realizowane obecnie Część obiektów będących obecnie w budowie

Prawdę mówiąc, trudno będzie znaleźć znaczący klub, który nie będzie miał nowego stadionu, bo poza tymi już stojącymi lub stawianymi jest kilkanaście innych, przygotowywanych inwestycji. Nawet jeśli dziś dowiadujemy się o unieważnieniu przetargu na nowy 15-tysięcznik dla Lublina, to w zeszłym tygodniu prezydent Łodzi poinformowała o budowie nowego stadionu na ŁKS i wsparciu budowy drugiego, dla Widzewa. W Katowicach ruszyła rozbiórka pod przyszłoroczną inwestycję, w Stalowej Woli czy Bielsku-Białej budowy powinny ruszyć tego lata.

Jak nigdzie na świecie?

Kiedy w 2010 roku pytaliśmy specjalistę światowej sławy, Bena Veenbrinka, o przyczyny tego boomu, stwierdził, że Euro doprowadziło w Polsce do czegoś, czego nie można obserwować chyba nigdzie indziej. – Boom na stadiony w Polsce jest nieporównywalny z jakimkolwiek innym krajem Europy – zapewniał wtedy ekspert UEFA i właściciel firmy Stadium Consultancy. W Europie jako przykłady podobnych, ale mniejszych w skali zmian wskazywał na Holandię i Niemcy. W ojczystym kraju Veenbrinka po Euro 2000 niektóre kluby rozbudowywały swoje… zupełnie nowe stadiony, bo tak wzrosło zainteresowanie futbolem. Z kolei w Niemczech po Mundialu 2006 trwa fala modernizacji, głównie w nieco mniejszych klubach drugiej i trzeciej ligi. Przykład mieliśmy w zeszłym roku, kiedy w ciągu jednego weekendu doszło aż do czterech inauguracji – Bayeru Leverkusen, Unionu Berlin, Alemannii Aachen i FC Augsburg.

Ale ta ewolucja jest nie do porównania z Polską. Dlaczego?  - Bo, szczerze powiedziawszy, w Polsce po prostu nie było przyzwoitej infrastruktury i prędzej czy później musiała się pojawić. Euro było odpowiednim sygnałem – twierdził Veenbrink. Dlatego w poszukiwaniu innego kraju na świecie, gdzie zachodzą podobne zmiany, odesłał nas do dwóch innych „biednych” gospodarzy wielkich imprez – RPA i Brazylii. W RPA jednak ta „eksplozja” okazała się nieporównanie mniejsza od polskiej. Przyniosła zresztą fatalne rezultaty, bo kluby wolą dziś grać na mniejszych zmodernizowanych stadionach, niż na gigantach Mundialu 2010, które dziś generują straty.

Za to Brazylia to prawdopodobnie jedyny kraj, który przeżywa podobny boom do Polski. Bo o ile wielkich stadionów nigdy tam nie brakowało, o tyle nowoczesnych – bardzo. Dziś trwa lub w planie jest ok. 20 wielkich budów (ponad 40 000 miejsc), nie wspominając o całej masie obiektów treningowych, rywalizujących o względy reprezentacji narodowych przed Mundialem 2014. Kolejnym krajem, co do którego możemy jedynie podejrzewać podobny wzrost, są Chiny. Tam jednak ma to inne podłoże – władze budują wielkie kompleksy sportowe w swoich metropoliach, które przez lata nie miały odpowiedniej infrastruktury. W samym tylko Shenzhen w tym roku powstaną aż trzy duże stadiony. Kraj ten dodatkowo ściąga duże imprezy, dzięki coraz większemu rynkowi rozrywkowemu.

Reklama