Mundial 2014: Stadiony sprawdzone, wszyscy cali i zdrowi

źródło: własne

Mundial 2014: Stadiony sprawdzone, wszyscy cali i zdrowi Wszystkie stadiony mają za sobą pierwsze mecze, dlatego podsumowujemy: Gdzie są problemy, ilu było widzów, jak się bawili. Tradycyjnie nie piszemy o wynikach na boisku, bo to nie nasza działka.

Reklama

Od czwartku do poniedziałku włącznie odbyło się w sumie 14 meczów, a terminarz Mistrzostw Świata 2014 zaplanowano tak, by każdy stadion w tym czasie ugościł przynajmniej jedno spotkanie. Mamy więc ogląd tego, jak poszczególne miasta poradziły sobie z wyzwaniem.

Jest bezpiecznie…

Gdyby w Cuiabie urzędował wojewoda mazowiecki, następny mecz Mundialu odbyłby się przy pustych trybunach. Doszło bowiem do znacznego wybuchu entuzjazmu chilijskich kibiców pod koniec zwycięskiego meczu z Australią. Wybuchu dość dosłownego – były race i petardy hukowe, a FIFA „prowadzi dochodzenie” w tej sprawie. Ale o ile pirotechnika jest uznawana za zagrażającą bezpieczeństwu, do żadnego zagrożenia nie doszło, co potwierdzają filmy ze zbliżeniami na radosnych „sprawców”.

Dwóch kibiców z Argentyny aresztowano za rasistowskie zachowanie, a wyzwiska trzeba by liczyć w milionach, co jednak trudno uznać za szokujące, biorąc pod uwagę nastawienie samych Brazylijczyków do imprezy. Już podczas otwarcia wylali na prezydent Rousseff taką porcję pomyj, że Diego Maradona wyszedł oburzony z Areny de Sao Paulo. Podczas ceremonii otwarcia jedno z dzieci wypuszczających gołębie przemyciło flagę z apelem o demokratyzację, ale kamery były już gdzie indziej.

… ale nie wszędzie

Liczne wyzwiska prezydent Dilma Rousseff publicznie wybaczyła autorom, choć trudno sądzić, by ci przebaczenia oczekiwali. Zwłaszcza, że protesty na ulicach Sao Paulo (czwartek) oraz Rio de Janeiro (niedziela) są dalszym ciągiem frustracji i roszczeń wobec władz.

W obu przypadkach demonstracje odbyły się z dala od oczekujących na swoje pierwsze mecze stadionów i służby bezpieczeństwa – w bardzo agresywny sposób – nie dopuściły, by kilku tysiącom protestujących udało się dojść bliżej do miejsc rozgrywek czy publicznego wyświetlania meczów.

Nagrania agencji Associated Press i kilku innych wydawców z niedzieli pokazują również dwóch policjantów strzelających ostrą amunicją z broni służbowej – jeden strzela w powietrze, drugi w kierunku protestujących. Policja w Rio de Janeiro nie komentuje sprawy do czasu oceny nagrań i weryfikacji postawy funkcjonariuszy.

Jednocześnie nie ma żadnych doniesień sugerujących, by ktoś został zraniony. Skala manifestacji jest też nieporównanie mniejsza od tej z 2013 roku oraz z wiosny 2014. W sumie można mówić o tysiącach osób, ale np. w niedzielę w Rio de Janeiro protestowało najwyżej kilkaset osób.

Trybuny pełne, choć tylko wirtualnie

Jakie były zapowiedzi FIFA, wiemy doskonale. Po bilety ręce wyciągało 11 milionów chętnych, szczęśliwych posiadaczy było grubo ponad 2 miliony. Przez pierwsze 5 dni na meczach pojawiło się już ponad 500 tysięcy widzów. Brzmi imponująco? Całkiem słusznie, ale jeszcze bardziej imponują frekwencje podawane przez FIFA.

Okazuje się bowiem, że na prawie każdym stadionie frekwencja wyniosła w pierwszym meczu 100% lub… więcej. Dla przykładu – mecz otwarcia oglądały 62 tysiące widzów, choć pojemność ograniczono do 61. W naszym dziale turniejowym możecie porównać wszystkie liczby i okaże się, że w aż 8 z 15 meczów liczba widzów przekracza oficjalną pojemność.

Liczby są o tyle zaskakujące, że oznaczałyby niedotrzymanie standardów bezpieczeństwa. Jakby tego było mało, w transmisjach telewizyjnych widać wyraźnie, że puste miejsca można liczyć w tysiącach. To efekt zjawiska, które w meczach FIFA znamy nie od dziś: federacja podaje nie liczbę osób na stadionie, ale liczbę biletów (oraz zaproszeń) sprzedanych/rozdanych z wyprzedzeniem, nie realną liczbę korzystających z nich. Jednocześnie pojemności podane jako oficjalne nie są kompletne.

Do ambarasu z liczbami można dołożyć kilka czynników mających wpływ na widownię. Wśród nich istotna jest pogoda, ponieważ niektóre stadiony nie oferują pełnego zadaszenia. I jak na złość właśnie tam – Natal czy Recife – w pierwszych meczach lało, powodując ucieczkę widzów. Nienajlepszy mecz Argentyny owocował z kolei tłumami Argentyńczyków nie kwapiącymi się do powrotu na trybuny po przerwie. I wreszcie, choć to akurat największy problem dla organizatorów, skrupulatne kontrole prowadziły często do zatorów przy bramkach. W efekcie takich zatorów w Brasilii ostatni kibice Szwajcarii i Ekwadoru wchodzili na trybuny pod koniec pierwszej połowy, a kolejki pod obiektem można było objąć jedynie z kamer lotniczych…

Estadio Nacional

Ogółem jednak na trybunach widzieliśmy w pierwszym, choć niepełnym tygodniu naprawdę ciekawą mieszankę widowni z całego świata. Plemienne śpiewy z instrumentami w niewielkich sektorach Wybrzeża Kości Słoniowej, głośne okrzyki i zabawę Meksykan czy Chilijczyków czy wreszcie wyjątkowo rozśpiewanych i melodyjnych Argentyńczyków, których na Maracanie było kilkadziesiąt tysięcy (a i tak pozwolili Bośniakom przebijać się z dopingiem…).

Japanese fansNiekwestionowanymi gwiazdami pierwszego tygodnia na trybunach pozostają jednak kibice Japonii. Ci rozgłos zdobyli nie tyle bardzo dobrym (jak zawsze, zresztą) wsparciem dla swej drużyny, co sprzątaniem sektorów po sobie. I jeśli cokolwiek świadczy dobrze o organizatorach Mundialu, to właśnie fakt, że media na całym świecie (ponad 1200 anglojęzycznych serwisów, wliczając CNN, itd!) nie znalazły nic ciekawszego do pokazania niż właśnie Japończyków. A przecież to u podróżujących kibiców Nipponu zupełna norma…

Stadiony prawie gotowe

I w tym przypadku „prawie” wcale nie robi wielkiej różnicy, przynajmniej przyjezdnym. Arena da Baixada nie ma rozsuwanego dachu, a centrum medialnego nie udało się zbudować na czas. Arena Pantanal nie ma w narożnikach drzew. Arena de Sao Paulo nie ma kompletnego dachu. Estadio Nacional nie ma na dachu baterii słonecznych. W każdym z tych przypadków o brakach wiadomo było jednak z wyprzedzeniem i nie wpływają one ani na bezpieczeństwo konstrukcji, ani na jakość widowiska dla gości.

Niektóre media starają się wprawdzie dowodzić, że budowy stadionów wciąż trwają, ale karkołomne próby wymagają ekwilibrystyki z aparatem lub kamerą. A to zdjęcia placów budowy ze stadionem w tle, a to podciąganie tymczasowych stanowisk dla wykrywaczy metali do rangi prac budowlanych na samym stadionie.

Oczywiście przy kilku stadionach nie udało się zrealizować całego zakładanego otoczenia, jak w przypadku Estadio Beira-Rio czy Areny da Baixada. Jednak same stadiony są gotowe, a dodatkowe wygrodzenia instalowane w ostatniej chwili to efekt niestandardowego wymogu FIFA, by stadiony posiadały właśnie wykrywacze metalu już przy kontroli przedwstępnej widzów.

Specjalnie dla naszych Czytelników przygotowaliśmy zestaw infografik, które prezentują stopień gotowości, pojemność, cenę oraz wykorzystanie stadionów Mundialu. Na facebooku prezentowaliśmy je przed pierwszymi meczami każdej z aren i właśnie tam znajdziecie je w pełnym, znacznie większym rozmiarze. Smacznego!

Infograph

Infograph

Infograph

Infograph

Infograph

Infograph

Infograph

Infograph

Infograph

Infograph

Infograph

Infograph

Reklama