Walencja: Dwa lata od wstrzymania prac

źródło: FuturoMestalla.com

W tym tygodniu minęły równo dwa lata, od kiedy budowlańcy faktycznie opuścili betonową konstrukcję stadionu. Później były już tylko prace pozorowane, by uniknąć oskarżeń o porzucenie inwestycji – pisze FuturoMestalla.com.

Reklama

Plany były wielkie. W 2006 roku międzynarodowy konkurs na koncepcję stadionu wygrała skandynawska Evata. Rok później była już nowa koncepcja – tym razem od pracowni Reid Fenwick. Wspólnie z gigantem w branży, firmą Arup, architekci stworzyli projekt, według którego wczesnym latem 2007 ruszyła budowa.

Krok po kroku powstawały nowe trybuny. Valencia zainwestowała w budowę ok. 150 mln € i po 16 miesiącach niemal gotowe były trybuny w stanie surowym. Ale wtedy klub, który stracił płynność finansową i stanął przed wizją bankructwa, musiał przerwać prace. Oficjalnie trwały jeszcze do maja 2010, ale tak naprawdę budowa stanęła dokładnie dwa lata temu – pod koniec lutego 2009. Później pojedynczy robotnicy tylko krzątali się na placu budowy, by inwestor nie został oskarżony o porzucenie budowy.

W ciągu tych 16 miesięcy Valencia wpompowała w budowę prawie połowę przewidywanego budżetu (344 mln €). Do zakończenia projektu może być potrzebne nawet 200 mln €. Większość tych pieniędzy miała pochodzić ze sprzedaży działki, na której stoi Estadio Mestalla. Miała, ale kupca nie udało się znaleźć do dziś.

W 2010 roku pojawiały się głosy, że klub powinien otworzyć niedokończony stadion – doprowadzony tylko do używalności przez instalację krzesełek i systemów niezbędnych do rozgrywania meczów. Dopiero później miałyby być realizowane efektowna fasada i dach. Prezydent klubu kilkakrotnie deklarował, że Nou Mestalla jest Valencji niezbędny. Jednak dziś oficjalne stanowisko klubu brzmi: budowa będzie kontynuowana tylko wtedy, gdy klubowi uda się zabezpieczyć całość środków niezbędnych do jej ukończenia. Kiedy to będzie? Według relacjonującego inwestycję serwisu FuturoMstalla – nie wiadomo.

Reklama