Gdańsk: Gotowość mimo zgrzytów, czas na święto

źródło: własne [MK]

Gdańsk: Gotowość mimo zgrzytów, czas na święto Może i liczba kibiców nie oszałamia, ale atmosferę piłkarskiego finału w Gdańsku czuć. Tysiące flag i zawieszone nad Pomorzem pytanie: kto dziś wygra? Gdańsk swoje już ugrał.

Reklama

Może i przesunięty z zeszłego roku, może i z ograniczoną do 25% widzów pojemnością, ale tegoroczny finał Ligi Europy w Gdańsku stanowi symboliczny powrót do wielkich widowisk. Dla wielu fanów Villarrealu i Manchesteru United to pierwszy wyjazd od półtora roku, ba – pierwszy od dawna wspólny mecz w ogóle.

Miasto Gdańsk zadbało, by goście czuli się tu dobrze. Co prawda wizyty są z racji pandemii skrócone do 1-2 dni (zwykle miasta finałowe cieszą się dłuższymi najazdami kibiców), ale i tak okazja na promocję jest. W całym mieście rozwieszono 2000 flag w barwach rozgrywek i obu drużyn, a od wczoraj wszystkie 326 miejskich autobusów i tramwajów kursuje z małymi flagami na froncie: po lewej „Żółtej Łodzi Podwodnej”, po prawej „Czerwonych Diabłów”.

Miasto uruchomiło specjalne linie tramwajowe i autobusowe pomiędzy stadionem a centrum oraz lotniskiem, a kolejne pojazdy podstawione pod bursztynową arenę pomogą rozwieźć fanów po meczu. Strefy kibica obu klubów są stworzone pod stadionem – na południu dla Villarrealu, na północnym wschodzie dla Man United.

Mimo zgrzytów dobra prasa Gdańska

Od rana monitorujemy zachodnie nagłówki na temat finału. Pierwsze informacje były niezbyt przyjemne, odnosiły się do nocnego ataku chuliganów na grupę kibiców z Manchesteru. Ten temat szybko jednak zszedł z czołówek i teraz dominuje piłkarskie wyczekiwanie.

Wydaje się więc, że jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, to Gdańsk mimo chuligańskiego zgrzytu wizerunkowo sporo zyska. Artykuły opisujące walory turystyczne od paru dni publikują w końcu największe anglojęzyczne media, a pobicie i kradzież – choć są powodem do wstydu – nie zmieniły kierunku narracji.

Stadion Gdańsk, host of thee 2021 Europa League final

Kto wygra na Gdańsk Stadium?

Tylko na ten jeden wieczór gdański „bursztynek” ma nową nazwę, zaakceptowaną przez UEFA. Co ciekawe, podczas Euro 2012 była to Arena Gdańsk, a dziś Stadium Gdańsk – w myśl nowej miejskiej polityki (nowa nominalna nazwa to Stadion Gdańsk, już nie Arena). Oczywiście, po zakończeniu finału wrócimy do świeżej wciąż nazwy Polsat Plus Arena, którą nowy sponsor już promuje, choć jeszcze nie ma oficjalnego brandingu.

Żółtawa elewacja z poliwęglanu oraz status gospodarza teoretycznie sprzyjają Villarrealowi, ale na trybunach będzie dziś 50/50. Choć oba kluby próbowały, to żadnemu nie udało się wynegocjować dodatkowych biletów i mogą liczyć na równe pod względem skali wsparcie, 2000 kibiców po każdej ze stron. Dla Hiszpanów byłby to pierwszy europejski puchar, a dla Anglików – pierwszy od 2017, gdy właśnie w LE triumfowali po raz ostatni.

Autor: MK

Reklama