Włochy: Policja z paralizatorami na stadionach

źródło: stopandgoal.net / amnestyusa.org | opracował: MK

Włochy: Policja z paralizatorami na stadionach Włoski senat zatwierdził wczoraj użycie paralizatorów przeciwko chuliganom na trybunach. To kluczowe, ale nie jedyne zmiany w związku z zaostrzeniem przepisów po tragedii z maja.

Reklama

Stosunkiem głosów 169 do 104 włoski senat przegłosował wczoraj zmiany w prawie dotyczącym bezpieczeństwa stadionów. Najgłośniej komentowana modyfikacja to dopuszczenie do użytku paralizatorów elektrycznych z wystrzeliwanymi pociskami.

Ma to być alternatywa dla wykorzystania ostrej lub nawet gumowej amunicji, kolejny środek przymusu dla policji. Jednak używanie paralizatorów jest często krytykowane w środowisku naukowym, ponieważ ładunek elektryczny zaburza rytm serca, co może prowadzić do zatrzymania akcji serca nawet u zdrowych ludzi. W samych tylko Stanach Zjednoczonych do 2012 roku organizacja Amnesty International odnotowała ponad 500 zgonów w związku z użyciem tego środka.

Włoskie prawo przewiduje co prawda, że dopuszczenie paralizatorów to program pilotażowy i ich wykorzystanie ma być poddane ścisłej kontroli. Jednak reguły tego nadzoru nie są znane.

Za to senatorowie zgodzili się, by najgroźniejszych kibiców (agresywnych recydywistów) nadzorować tak samo, jak członków mafii. Została też wprowadzona możliwość karania zakazami stadionowymi całych grup kibiców do trzech lat, a także nakładania zakazów na widzów na podstawie ich wcześniejszych wyroków związanych z dyskryminacją, zakłócaniem porządku czy innymi przewinieniami.

Wreszcie, co najbardziej rozwścieczyło kluby piłkarskie, parlamentarzyści postanowili uszczuplić przychody z tzw. dnia meczowego. Zgodnie z nowym prawem każdy klub musi przekazywać od 1 do 3% zysku z biletów na rzecz zabezpieczenia meczu przez policję. Działacze określają to jako dodatkowy podatek.

Zmiany w prawie wprowadzono wskutek kolejnej tragedii futbolowej z maja tego roku. Ciro Esposito został raniony z broni palnej przed finałem Pucharu Włoch i mimo długiej hospitalizacji zmarł.

Reklama