Turcja: Pusto na stadionach, kibice walczą w sądzie

źródło: własne / Football Supporters Europe

Turcja: Pusto na stadionach, kibice walczą w sądzie Beşiktaş na największym stadionie w kraju był wspierany przez ok. 2 tysiące widzów. Galatasaray odnotowało 9 tysięcy na trybunach. W innych miastach jest jeszcze gorzej. Fani protestują też w sądzie.

Reklama

Aktualny stan Super Ligi wygląda jak słaby żart: na pierwszym miejscu mało znany Akhisar BK, a na trybunach niemal wszystkich stadionów pustki. Od początku sezonu na palcach jednej ręki można wymienić mecze, na których było ponad 10 tysięcy osób. A to klasyk Trabzonspor-Fenerbahce, a to otwarcie nowego stadionu w Konyi. Ale już pierwszy mecz na najnowszym stadionie w Stambule oglądało paręset osób.

Galatasaray - Turk Telekom Arena

Galatasaray na pustych trybunach nowej areny rozłożyło ogromną sektorówkę, a piątkowy mecz z Sivassporem oglądało ok. 9 tys. osób. Dla porównania, w zeszłym sezonie „Lwy” ze Stambułu co mecz podziwiało 40 tysięcy widzów. Straty już teraz idą w miliony. Jeszcze gorzej wypadł Beşiktaş, którego pojedynek w sobotę przyciągnął tylko 2 tysiące widzów. To zaledwie 2,5% pojemności stadionu. Oficjalnych frekwencji ze świecą szukać – to powód do wstydu i nikt nie chce ich już podawać.

Poszło o Passolig

Tak wygląda turecka liga w związku z ogólnokrajowym protestem kibiców przeciwko kartom kibica, być może największym dotąd w europejskiej piłce. Nawet Włosi przeszli nad Tessera del Tifoso do porządku dziennego ze znacznie mniejszym oporem.

Galatasaray - Turk Telekom Arena

Co tak bardzo przeszkadza kibicom w systemie kart Passolig? W zasadzie wszystko. Po pierwsze, system wprowadzany pod argumentem poprawy bezpieczeństwa to przede wszystkim narzędzie komercyjne. W końcu jeśli karty kibica wydaje bank i mają być przede wszystkim kartami płatniczymi, to prawdziwe intencje wydają się fanom jasne.

A i argument o bezpieczeństwie budzi poważne wątpliwości: lepsza identyfikacja staje się niebezpieczna, gdy kibice są wyłapywani za działania przeciwko rządowi. Aktualnie 35 fanom Beşiktaşu grozi dożywocie (!) za udział w zeszłorocznych protestach na ulicach Stambułu. Na tureckich stadionach wprowadzono podwyższony rygor i ograniczono możliwość ekspresji kibiców, nazywając działania nieprzychylne władzom terroryzmem. Fani nie wierzą, że chodzi o ich bezpieczeństwo – raczej o większą kontrolę nad ich zachowaniem i wydatkami.

Kto wyrabia karty?

Turecki związek piłkarski (TFF) oraz partner komercyjny (Aktifbank) nie zniechęcają się protestem, który zaangażował setki tysięcy kibiców. Zresztą oficjalne liczby sugerują, że Passolig jest przyjęty świetnie. Organizatorzy twierdzą, że kibice Beşiktaşu wykupili już 60 tysięcy kart. Tylko dlaczego w takim razie na meczu było ich 2 tysiące?

e-bilety rozdawane w AntalyiFani z największych tureckich organizacji Taraftar Hakları Derneği  oraz Taraf-Der demaskują nabijanie liczb przez twórców Passolig. Kibice kupują tylko część z kart, reszta jest dystrybuowana na inne sposoby. Niedawno regionalne władze ds. edukacji w Antalyi zapłaciły z publicznych pieniędzy 200 tys. lir (ok. 300 tys. zł), by wykupić 2 tysiące kart Passolig dla miejscowych licealistów. Ma to być zabieg promujący sport wśród młodzieży…

Sprawa jest w sądzie

Czy młodzież z Antalyi wie, że dane każdego z nich, w tym nieletnich, będą przekazane bankowi, a młodzi fani staną się klientami? – pyta Taraf-Der. Organizacja zaskarżyła system Passolig do Sądu Praw Konsumenta w Ankarze.

Ich zdaniem nie można przymuszać kibiców do płacenia wysokich sum za kartę, która wymusza korzystanie z usług konkretnego banku. Odbyły się już trzy rozprawy, ostatnia 25 września. Przybyło na nią z całej Turcji kilkuset kibiców. Ale po ok. 30 minutach sędzia odroczył postępowanie do 18 listopada, ponieważ prawnicy TFF i Aktifbanku grają na czas. Zażądali weryfikacji, czy Taraf-Der jest pełnoprawną organizacją, zdolną występować w imieniu kibiców.  

Kibice byli wściekli i określili to jako „nieczyste zagranie”, ale zapewniają, że nie ustaną w walce. I im dłużej związek piłkarski będzie bronił intratnej umowy z bankiem, tym dłużej stadiony będą puste.

Reklama