Kraków: Nikt nie chce być sponsorem, miasto szuka dalej

źródło: naszemiasto.pl

Urzędnicy krakowskiego magistratu przesunęli termin składania ofert na sponsora tytularnego stadionu Wisły. W pierwszym terminie nie zgłosił się nikt. Autorzy najlepszej propozycji oprócz praw do nazwy obiektu mają mieć zagwarantowany szereg innych przywilejów – informuje naszemiasto.pl.

Reklama

Pierwszy termin jaki wyznaczyło miasto,15 września, teraz został przedłużony do 31 października. Konkurs ogłoszono na początku sierpnia. Mimo że upłynęło ponad półtora miesiąca, nikt się jeszcze nie zgłosił.

Władze Krakowa póki co nie widzą powodów do niepokoju. - Myślę, że chętni potrzebują więcej czasu na skalkulowanie swoich budżetów. Dlatego właśnie przedłużyliśmy termin - uspokaja Paweł Opach, zastępca dyrektora Wydziału Sportu UMK. - Pamiętajmy również, że ciągle mamy kryzys w gospodarce - dodaje urzędnik.

Stadion Henryka Reymana

Problemów ze znalezieniem sponsora tytularnego nie mieli jednak urzędnicy w Gdańsku. Arena stolicy województwa pomorskiego już po miesiącu miała dwóch chętnych – Lotos i PGE. Zwyciężył ten drugi, wykładając 35 mln złotych. Co prawda stadion Lechii liczy sobie 10 tys. miejsc więcej, a także odbędzie się na nim Euro 2012. Jednak dla porównania podobny pojemnością stadion Legii również związał się umową z dużą firmą, która ma prawo do nazwy stołecznego obiektu. Problem krakowian wydaje się leżeć gdzieś indziej...

Komentarz Stadiony.net: Rzecz jasna nie rozgrywki Euro 2012 i nie pojemność determinują brak chętnych do zainwestowania w nazwę stadionu Wisły. Ponadto trudno tłumaczyć problem małopolskiego magistratu kryzysem i potrzebą czasu na skalkulowanie budżetów firm. Tak w Gdańsku, jak i w Warszawie obiekty zyskały sobie dobrą prasę, mimo że przy Łazienkowskiej żaden mecz mistrzostw Europy się nie odbędzie. Spotkania Lechii i Legii na nowych arenach zyskały dobry PR, a Wisła jak by nie grała, wciąż gra na nieskończonym i krytykowanym stadionie. W „Grodzie Kraka” przedłużająca się budowa i wątpliwości co do odpowiedniej jakości obiektu względem wydanych pieniędzy i poświęconego czasu wydają się odstraszać inwestorów.

Przypomnijmy, że na Wiśle modernizacje zaczęły się już w 2004 roku. Dziennikarze co chwila informowali o oddalających się terminach zakończenia wszystkich prac. Urzędnicy już dziś szukają sponsora, jednak zapominają, że stadion wciąż nie został w całości oddany do użytku. Był ponadto wielokrotnie powodem, przez który miejscy urzędnicy byli atakowani przez opinię publiczną. Nic dziwnego, że potencjalni sponsorzy nie chcą być kojarzeni z wiślackim stadionem.

Reklama