Szczecin: Kolejne zmiany i rosnący poślizg

źródło: własne | MK

Szczecin: Kolejne zmiany i rosnący poślizg Prawie 40 pytań od wykonawców, kolejne istotne zmiany w projekcie oraz cofnięcie części już dokonanych zmian. Czyli zamieszania z nowym stadionem w Szczecinie ciąg dalszy.

Reklama

Drugi przetarg na nowy stadion Pogoni Szczecin miał dobiegać końca w przyszłym tygodniu. Jednak otwarcie ofert nie odbędzie się 26 listopada. Zamiast tego kandydaci na wykonawców będą mieli czas do 17 grudnia. To efekt bardzo licznych zapytań od chętnych firm (aż 37 pytań) oraz kolejnych już zmian wprowadzonych w planie stadionu.

Przetarg był pod wybory?

Przypomnijmy, że drugi przetarg trzeba było rozpisać po fatalnych skutkach tego pierwszego. Okazało się, że najkorzystniejsza oferta przekraczała możliwości finansowe miasta o ponad 36%, tj. zaoferowano 388 mln zł, podczas gdy Szczecin miał przewidziane na inwestycję 285 mln zł.

Dlatego szybko podjęto szereg zabiegów odchudzających stadion. I to naprawdę szybko – unieważnienie pierwszego przetargu nastąpiło 1 października, a już 16 października zaczął się ten drugi. Teraz okazuje się jednak, że część przyjętych wówczas rozwiązań obniżających koszty trzeba było zmienić z powrotem. Niełatwo w takim wypadku oprzeć się wrażeniu, że ponowny przetarg był przyśpieszony z uwagi na wybory (21 października), przed którymi unieważnienie pierwszego postępowania było ciosem wizerunkowym dla urzędującego prezydenta walczącego o reelekcję.

Stadion im. Floriana Krygiera

Trudno inaczej wyjaśnić fakt, że część funkcji usuniętych w ramach oszczędności została następnie przywrócona w trakcie przetargu – jak choćby klimatyzacja części pomieszczeń, podgrzewana i hybrydowa murawa boiska treningowego czy parking podziemny (choć ograniczony do 65 aut w nowej wersji).

Z kolei „po cichu” usunięto z dokumentacji jeden z kluczowych elementów obiecanych kibicom i Pogoni Szczecin: pawilon na koronie stadionu z restauracją (oferującą widok na boisko) i muzeum klubowym. Te funkcje zostały przeniesione na mniej eksponowany parter.

Nie oznacza to, rzecz jasna, że decyzja o rezygnacji z pawilonu jest zła – to krok w pełni racjonalny. Tyle że sprzeczny z zapewnieniami samorządu przed wyborami, że nie będzie rezygnacji z istotnych elementów projektu. Dodatkowo, powstały bałagan w dokumentacji – dostrzegany również przez oferentów – wskazuje na duży pośpiech przy rozpisywaniu październikowego postępowania.

Stadion im. Floriana Krygiera

Co się zmieniło?

Przy okazji listopadowej aktualizacji postępowania pojawiły się nowe wizualizacje. Widzimy na nich zmniejszoną nieco powierzchnię czarnej siatki, brak pawilonu we wschodniej trybunie. Nie widać za to korzystnej dla Pogoni zmiany – dzięki rezygnacji z pawilonu przybędzie 500 nowych miejsc na widowni, która tym samym znów przekroczy 21 tysięcy.

Dla wykonawców zmian jest więcej. Obniżona jest część kar umownych, wymogów finansowych i doświadczenia. Procedury skrócone, odpowiedzialność bardziej proporcjonalnie rozłożona pomiędzy inwestora a wykonawcę. To zabiegi, które mają lepiej zabezpieczyć finansowo oferentów i zaowocować obniżeniem kwot za realizację.

Gdzie zagra Pogoń w trakcie?

Na wizualizacjach nie widać jeszcze jednej, bardzo istotnej różnicy dla samego procesu budowy. Pogoni i jej kibicom obiecywano, że trwająca zaledwie dwa lata budowa (wcześniej rok na ukończenie projektu i prace przygotowawcze – przyp. red.) będzie przebiegała bez wyrzucania „Portowców” ze stadionu. Już w trakcie przygotowań do pierwszego przetargu nie wierzyliśmy w takie zapewnienia, ponieważ budowa 20-tysięcznika w dwa lata z podziałem na fazy to coś, co w Polsce jeszcze się nie udało, zwłaszcza przy przyjętych rozwiązaniach konstrukcyjnych.

Stadion im. Floriana Krygiera

Dlatego już wiosną pytaliśmy w Pogoni, biurze projektowym Dedeco oraz urzędzie miasta, jak wszyscy wyobrażają sobie podział na fazy, by zdążyć z budową i umożliwić Pogoni stałą grę na „własnych śmieciach”. Okazało się wtedy, że nikt nie zna odpowiedzi. – O szczegółach, etapowaniu, kolejności prowadzonych prac etc. będzie jednak decydować przyszły wykonawca. A to dlatego, że przetarg na tę inwestycję odbędzie się w formule zaprojektuj-wybuduj – zapewniał nas wtedy Dariusz Sadowski z Centrum Informacji Miasta. Dosłownie w kolejnym zdaniu podkreślił, że Pogoń będzie grać u siebie.

I co się okazuje? Że nie będzie, a przynajmniej nie musi. Ponieważ fazowanie mogło znacząco wpłynąć na koszt realizacji inwestycji i wysokość proponowanych kwot, zrezygnowano z tego wymogu. Teraz wykonawca nie musi już zagwarantować ciągłości użytkowania stadionu w trakcie prac. Jednak – jeśli zdecyduje się „wyrzucić” Pogoń na czas budowy – ma znaleźć klubowi boisko zastępcze, przygotowane do rozgrywek Ekstraklasy. Może nim być dostosowane tymczasowo jedno z boisk bocznych.

Reklama