Londyn: Ostatnia szansa, by otworzyć nowy dom Spurs przed końcem roku?

źródło: własne | MK

Londyn: Ostatnia szansa, by otworzyć nowy dom Spurs przed końcem roku? Tottenham liczy, że uda się zagrać pierwszy mecz na nowym stadionie 15 grudnia. To ostatnia lub – w najlepszym razie – przedostatnia szansa na inaugurację przed końcem roku.

Reklama

Nie udało się we wrześniu, nie udało też w październiku. Choć listopadowy szlagier przeciwko Chelsea nie ma jeszcze formalnie skreślony (miejsce gry niepotwierdzone), to niemal pewne jest jego rozegranie na Wembley. Pierwszy realny termin – według „The Telegraph” – to 15 grudnia, a więc dokładnie 3 miesiące po terminie, gdy rywalem będzie Burnley.

Jeśli i tego meczu nie uda się rozegrać, zostanie tylko jedno spotkanie w 2018, które „Koguty” mają wyznaczone w roli gospodarza – przeciwko Bournemouth, w drugi dzień Bożego Narodzenia. Pod koniec września trener Mauricio Pochettino informował, że w rozmowie z nim prezes Daniel Levy zapewnił o zakończeniu prac budowlanych przed końcem roku. Ale to nie to samo, co rozegranie pierwszego meczu...

Tottenham Hotspur Stadium© Tottenham Hotspur

Jakie koszty opóźnienia?

Niepewność w Londynie wciąż więc trwa, zresztą nie tylko w kwestii terminów. Eksperci rynku budowlanego spekulują, że koszt budowy stadionu, w związku z turbulencjami pod koniec budowy, bardzo wyraźnie wzrośnie.

Padają kwoty od 1 do 1,2 mld funtów i nie są to spekulacje bezzasadne. Przypomnijmy, że w pogoni za terminami wykonawcy zaczęli oferować bardzo wysokie wynagrodzenie (ale i mało ludzkie warunki) wykwalifikowanym pracownikom. Na razie Tottenham nie potwierdza i trzyma się podanego wcześniej budżetu 850 mln funtów, najwyżej z niewielkim przekroczeniem.

Tottenham Hotspur Stadium© Tottenham Hotspur

Ostatnia prosta na budowie

Tymczasem na budowie coraz więcej wskazuje, że stadion „nie może się doczekać” pierwszego meczu. Komplet 62 062 krzesełek został zainstalowany dosłownie parę dni temu i – już bez folii ochronnej – prezentuje się bardzo dobrze.

Oświetlenie jest przetestowane, a ułożone dokładnie tydzień temu boisko już dostaje dawki sztucznego światła, by szybciej rosło. Na stadionie Tottenhamu zainstalowano pierwszy w swoim rodzaju system doświetlania murawy, w którym 70-metrowe lampy podróżują na szynach po obu stronach boiska zamiast dotykać kołami trawy.

Kibiców tymczasem najbardziej cieszy korzystne porównanie do odwiecznego rywala, Arsenalu. Chodzi nie tylko o wyższą pojemność, ale o odległość od boiska. Arena w północnym Londynie zaoferuje najmniejszy dystans między kibicami a piłkarzami ze wszystkich nowych stadionów, od 4,95m za południową bramką do 7,97m za północną. Tymczasem kibice Arsenalu siedzą 13,5 metra od boiska.

Reklama