SGP: Uda się załatwić sprawę Grand Prix polubownie?

źródło: PrzegladSportowy.pl / TVN24.pl / RMF FM / SportoweFakty.pl

SGP: Uda się załatwić sprawę Grand Prix polubownie? Po dużym wizerunkowym ciosie PZM liczy, że uda się kontrowersyjne Grand Prix „wyprostować” przed kolejną edycją. Związek nie chce walczyć z nikim w sądzie, ale już trzecie wezwanie do zwrotu pieniędzy jest w drodze.

Reklama

Polski Związek Motorowy zatrudnił kancelarię do negocjowania z wykonawcą nieszczęsnego toru na Stadionie Narodowym, firmą Speed Sport. To właśnie duńska firma odpowiadała za fatalne przygotowanie nawierzchni, przez które trzeba było przerwać żużlowe Grand Prix. PZM nie chce kierować sprawy do sądu, ale ma roszczenia w związku z nieprzygotowaniem nawierzchni. Jeśli będzie trzeba, wystosuje pozew.

W rozmowie z RMF FM Andrzej Witkowski (prezes PZM) zapewnił, że Związek chce uniknąć długotrwałych sporów w sądach, jednak to może okazać się trudne. Choć po swojej stronie ma m.in. opinię jury zawodów wskazującą na złe przygotowanie toru, PZM nie jest bez skazy. Związek według informacji „Przeglądu Sportowego” w ogóle nie nadzorował przygotowania nawierzchni do zawodów i nie zapobiegł wizerunkowej katastrofie z 18 kwietnia.

Również z pominięciem sądu PZM chce dojść do porozumienia z kibicami, którzy coraz liczniej domagają się zadośćuczynienia za przerwane i przedwcześnie zakończone zawody. Minister sportu Andrzej Biernat niedawno na antenie TVN24 radził PZM, by rozczarowanym fanom zaoferować np. darmowy wstęp na zawody w przyszłym roku.

Czy to okaże się wystarczające? Tylko w minionym tygodniu do Związku trafiły dwa wezwania do zwrotu pieniędzy od kancelarii Dauerman, która przygotowuje pozwy zbiorowe od kibiców. Trzecia pula wniosków i tym samym trzecie wezwanie ma zostać wysłane w tym tygodniu. Jeśli PZM nie osiągnie porozumienia, sprawa z pierwszego wezwania może trafić do sądu już w najbliższych dniach.

Reklama