Warszawa: Stary i nowy porządek, czyli stać czy siedzieć?

źródło: własne | MK

Warszawa: Stary i nowy porządek, czyli stać czy siedzieć? To nie nowość – w regulaminie meczowym Legii od dawna jest nakaz zajmowania krzesełek poza Żyletą. Ale gdy klub zaczął upominać fanów, ci odpowiedzieli ostrym sprzeciwem.

Reklama

Oglądanie meczów przy Łazienkowskiej od 2013 roku wiąże się z koniecznością zajmowania miejsc wskazanych na bilecie. Zgodnie z regulaminem meczowym wprowadzonym wtedy jako wzór w całej Ekstraklasie, zabronione jest też „uporczywe stanie” poza sektorami wskazanymi przez klub. W przypadku Legii wyłączona z tego zakazu jest oczywiście północna Żyleta.

Tyle teorii, bo praktyka na Stadionie Wojska Polskiego nigdy nie była tożsama z regulaminem. W niektórych sektorach, przede wszystkim na wschodniej Trybunie Deyny, kibice stoją przez cały mecz lub większość jego trwania. Dlatego przed niedzielnym spotkaniem z Wisłą Legia poprosiła w specjalnym apelu fanów, by najzwyczajniej usiedli.

„Są oczywiście momenty, kiedy w stojącym dopingu jednoczy się cały stadion, wspólnie śpiewając "Sen o Warszawie", hymn "Mistrzem Polski jest Legia", czy dołączając do akcji dopingu zbiorowego, jaki zapoczątkowują kibice z Żylety. W pozostałych sytuacjach uszanujmy koleżanki i kolegów z trybun, którzy świadomie decydują się na wybór miejsc siedzących na naszym stadionie i pozwólmy im w komfortowy sposób obejrzeć mecz” – pisała Legia w apelu.

Przypomnienie o nakazie zajmowania miejsc siedzących pojawiło się w ustach spikera jeszcze przed meczem Legia-Wisła. I tu pojawił się zgrzyt, bo ok. 7 tys. ludzi na Żylecie natychmiast zaintonowało „Cały mecz na stojąco, cały mecz na stojąco!”. Reakcją była spora dawka oklasków z innych trybun, co oznaczało, że klub może o realizacji swojego apelu zapomnieć.

Faktycznie, duża część z 26 527 widzów obecnych wczoraj przy Łazienkowskiej nie usiadła w trakcie meczu. Widać to na powyższym klipie pokazującym doping na północnej i wschodniej trybunie. Ale ten rozdział w starciu starego i nowego porządku to jeszcze nie koniec walki o model przeżywania spotkań.

Ewidentnie w Warszawie jest zapotrzebowanie i na siedzące oglądanie, i na kibicowanie na stojąco. W końcu kibice płacą najwięcej w Polsce za bilety, więc chcą oglądać jak lubią. Problemem będzie jednak znalezienie kompromisu, odpowiednich proporcji. Wczorajszy mecz pokazał, że osób chcących stać jest znacznie więcej niż oferuje północna trybuna. Z kolei te preferujące siedzenie musiały się podporządkować, by nie mieć zasłoniętego widoku na boisko. Trudno zmierzyć, ile osób woli siedzieć, bo ich głos jest prawie niesłyszalny. Na pewno jednak są, o czym świadczą komentarze chwalące apel Legii. Treść oświadczenia na stronie klubu polubiło ponad 1300 osób – więcej niż zdecydowaną większość aktualności.

Legia stara się podejmować temat ostrożnie, ale na razie bez wielkich sukcesów. Na wczorajszy apel kibice zareagowali defensywnie, a wcześniejsze próby „usadzania” fanów przez stewardów w meczu ze Śląskiem były przez niektórych bardzo źle odbierane.

Obniżcie balustradę

W swoim komunikacie do kibiców Legia argumentuje, że osoby stojące w niższych rzędach wymuszają wstawanie na tych za nimi. Jeśli klub traktuje tę uwagę poważnie, powinien też wsłuchać się w głos kibiców właśnie z tych najniższych rzędów. W komentarzach do apelu można przeczytać liczne uwagi, że z pierwszych rzędów na siedząco meczu nie da się oglądać komfortowo.

Wszystko przez balustradę, która pogarsza odbiór meczu. Jest szklana, dlatego widok na boisko jest, ale gorszy od tego bez barier, gdy się stoi. Ten prosty mechanizm sprawia, że widzowie w pierwszym rzędzie wolą oprzeć się o balustradę i oglądać na stojąco, powodując wstawanie kolejnych i kolejnych…

Reklama