Londyn: Chelsea straciła kolejną działkę pod przyszły stadion

źródło: Telegraph.co.uk / EPA

Londyn: Chelsea straciła kolejną działkę pod przyszły stadion Jeden z największych klubów Anglii zdaje się tracić każdy możliwy teren, na który chce się przenieść. Po elektrowni w Battersea przyszedł czas na Earls Court w bezpośrednim sąsiedztwie dzisiejszego stadionu.

Reklama

Od kilku lat Chelsea nosi się z zamiarem wyprowadzki z ponad stuletniego Stamford Bridge. Stadion jest ciasny i nie pozwala na rywalizację pod względem zysków z Arsenalem i Manchesterem United. W dodatku lokalizacja drastycznie ogranicza możliwości rozbudowy.

Co prawda trzeba pamiętać, że wielu kibiców wciąż sprzeciwia się decyzji o zmianie stadionu, ale Chelsea zdaje się pracować nad planami mimo to. Klub liczy, że ostatecznie przekona właścicieli boiska (tysiące drobnych akcjonariuszy) do odsprzedaży udziałów, dzięki czemu Stamford Bridge uda się sprzedać. Tylko co wtedy?

Po ujawnieniu wiosną 2012 planów budowy nowego stadionu w miejscu elektrowni Battersea, klub przegrał batalię o tę inwestycję z deweloperem z Malezji. Teraz druga działka, zgłaszana jako preferowana już w 2010 roku, została Chelsea odebrana. Mowa Earls Court, terenach ekspozycyjnych leżących zaledwie 800 metrów od dzisiejszego stadionu.

Gmina Hammersmith and Fulham poinformowała o porozumieniu z firmą EC Properties, która zbuduje na Earls Court dwa duże osiedla. Plan jest co prawda we wczesnej fazie, ale już teraz gmina potwierdza, że nie ma szans na uwzględnienie w projekcie stadionu.

Co więcej, w oficjalnym oświadczeniu samorządowcy uznali, że najlepiej byłoby dla klubu pozostać w obecnym miejscu. „Naprawdę nie ma miejsca dla Chelsea FC w planie przebudowy Earls Court, a gmina pozostaje przekonana, że przyszłość Chelsea będzie najlepsza na Stamford Bridge”. Żaden z właścicieli terenów (gmina i firma Capco) nie uznał też, że budowa stadionu dałaby korzyści regeneracyjne dla tych terenów.

Reklama