Liverpool: Z Evertonem? Nie ma takiej opcji

źródło: Telegraph.co.uk

W wywiadzie dla „The Telegraph” prezes Liverpoolu zarzeka się, że w razie przeprowadzki na nowy stadion, nie będzie na nim miejsca dla Evertonu. Budowa najwcześniej za dwa lata, a projekt może ulec zmianie.

Reklama

Dziś roczne przychody Liverpoolu z funkcjonowania stadionu są mniejsze od Arsenalu czy Manchesteru United nawet o 60 mln funtów. Dlatego „The Reds” są zdeterminowani, by wyrównać te braki. Wciąż jednak nie wiadomo, czy poprzez budowę nowego stadionu, czy rozbudowę Anfield.

Pewne za to jest, że ewentualna przeprowadzka Liverpoolu na nowy grunt w Stanley Park będzie złą wiadomością dla Evertonu. Nie tylko finansowa różnica między klubami wzrosłaby na korzyść Liverpoolu, ale też Everton dosłownie zostałby pozbawiony możliwości rozwoju. Jego propozycja przeprowadzki do podmiejskiego Kirkby upadła, a działka pod nowy stadion Liverpoolu jest jedyną tak dużą dostępną w mieście.

Miejscy urzędnicy kilkakrotnie więc zabiegali o to, by kluby grały na jednym stadionie, właśnie w Stanley Park. Pomysł wydawałby się rozsądny, bo teren leży między obydwoma dzisiejszymi stadionami. Ale na drodze stanęły pieniądze. Everton chciał tylko partnerstwa z podziałem po połowie, a Liverpool dopuszczał wyłącznie finansowanie z własnych pieniędzy i późniejsze wynajmowanie obiektu przez Everton.

Teraz prezes Tom Werner zakończył, jak się wydaje, sprawę wspólnego stadionu. – Niezliczoną ilość razy nasi kibice mówili, że nie życzą sobie wspólnego stadionu i wysłuchaliśmy ich. Skoro kibice są przeciwko, to tematu w ogóle nie ma – mówił w rozmowie z dziennikarzami.

Przy okazji Werner wspomniał też, że ewentualna decyzja o pozostaniu na Anfield lub przeprowadzce jeszcze nie zapadła. Jednocześnie gdyby klub zdecydował się na zmianę adresu, na pewno budowa nie ruszyłaby wcześniej niż w ciągu dwóch lat od podjęcia decyzji. Tyle czasu ma zająć uregulowanie wszystkich kwestii formalnych. Jedną z nich może być nowy projekt stadionu, ponieważ Werner podkreślił, że klub na pewno nie ograniczy się tylko do koncepcji stworzonej przez HKS Architects dla poprzednich właścicieli.

Reklama