Warszawa: Czy miasto ma szansę zarobić na sponsorze?

źródło: ZycieWarszawy.pl / Press.pl / własne

Specjaliści potwierdzają, że Pepsi to dobry sponsor, a wysokość umowy równie dobra. Legia twierdzi, że zgarnie całość, bo to ona ma czerpać zyski sponsorskie na użytkowanym obiekcie. Ale miasto twierdzi, że tylko ono ma prawo do zmian w nazwie. Podobny konflikt miał miejsce w portugalskiej Bradze.

Reklama

Spór o czerpanie korzyści ze sponsora stadionu nie jest nowy – ciągnie się już prawie rok. Opisywało go „Życie Warszawy”. Teraz odżył, bo media ujawniły, że Legia finalizuje umowę z Pepsi, której wysokość szacuje się nawet na 6 mln zł rocznie. Jak pisze Press.pl, według specjalistów z branży to dobra cena i solidny partner, który może budować dzięki temu swój wizerunek, dotąd mniej związany ze sportem niż u największego rywala – Coca Coli.

Ale to miasto jest właścicielem obiektu i ma prawo do decydowania o nazwie – uważa dyrektor miejskiego Biura Sportu Wiesław Wilczyński. – We wtorek spotkamy się z przedstawicielami klubu i omówimy sytuację. Wcześniej, w poniedziałek, o sprzedaży nazwy będzie dyskutować Komisja Sportu Rady Warszawy.

To nowa sytuacja. Poproszę o opinie prawników. Ale jeśli uznają, że miasto rzeczywiście nie ma w tej kwestii żadnych praw, to cóż, my już nic nie zrobimy. Zarobi klub – ocenia szef Komisji Sportu radny Paweł Lech (PO). Opinie prawników zamówił już ratusz, ale są skrajnie różne i z zasady nie dają Warszawie dużych szans. Tylko czy samorząd pójdzie na wojnę z Legią? – Mam nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby – ocenia dla „ŻW” rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk. – Byłoby złą praktyką, gdyby klub podpisał umowę z koncernem bez konsultacji z władzami Warszawy. Dla nas na razie informacje o sprzedaży nazwy stadionu Legii to fakt medialny.

Taki „fakt medialny” znalazł potwierdzenie w portugalskiej Bradze. Tam niezwykle charakterystyczny stadion ma obecnie dwie nazwy. Oficjalnie to niezmiennie Estádio Municipal, czyli po prostu Stadion Miejski. Ale klub na własną rękę zawarł umowę z firmą ubezpieczeniową i nazywa stadion Estádio AXA. Tej nazwy nie uznaje miasto, a klub w związku z tym nie mógł np. użyć jej w oficjalnym oznaczeniu obiektu – zdecydowano się na banery z nazwą rozwieszone na trybunie.

Reklama