Podsumowujemy 2010: Ranking 10+, cz. 1

źródło: własne

LIGI: Przedstawiamy zestawienie 30 lig europejskich, które w roku 2010 miały najwyższą frekwencję. Polska jest na tej liście kompromitująco nisko, ale to cena za budowę naraz wielu stadionów. Za rok nasz los się odmieni - diametralnie.

Reklama

Zapraszamy do pierwszej części „Rankingu 10+”, który publikował dotąd samodzielnie PortalKibica.pl, a od tej pory będzie prezentowany również przez Stadiony.net. Przedstawiamy w nim kluby i ligi z najwyższą frekwencją.

Na początek krótkie wyjaśnienie: W analizie oparliśmy się o dane z sezonu 2009/10 (w ligach z systemem jesień-wiosna) oraz 2010 (w ligach z systemem wiosna-jesień). Dane z aktualnie trwającego sezonu mogą być mocno mylące. Dość powiedzieć, że pojemność stadionu Arki Gdynia wiosną 2011 będzie ponad pięciokrotnie wyższa niż jesienią, więc trudno uznać dotychczasowe rozgrywki za miarodajne. To samo, choć w mniejszym stopniu, tyczy się innych polskich i zagranicznych klubów.

Ekstraklasa – gdzie była, gdzie będzie?

Z tego też względu w zestawieniu Polska jest bardzo nisko. W końcu w sezonie 2009/10 „lokomotywy” naszej ligi były skazane na banicję. Legia grała przy jednej trybunie, do tego tocząc wojnę z kibicami, Lech tułał się po Wronkach, a Wisła (do pary, o ironio, z Cracovią) kolejno po Sosnowcu i Nowej Hucie. Stąd dopiero 25. miejsce rodzimej ligi wśród 30 najlepszych. Ekstraklasa znalazła się między drugą ligą włoską a trzecią niemiecką. Miejsce może i mało chwalebne, ale na pocieszenie trzeba powiedzieć, że mimo średniej widowni 5283 osób na mecz (spadek z 7442 w 2008/09), polska liga osunęła się o jedno miejsce.

Za to na kolejne, przyszłoroczne zestawienie, patrzymy z wielkim entuzjazmem. Porównując frekwencje w ligach europejskich tylko jesienią tego roku otrzymujemy ogromny awans na 15. miejsce w Europie (ok. 8500 na mecz), tuż za plecami czołowej ligi Ukrainy, a przed norweską czy grecką.

A przecież to zasługa oddanych tylko w części Stadionu Wojska Polskiego i Stadionu Henryka Reymana, otwartego późno stadionu Lecha, a także przeprowadzki – co by nie mówić, słabej – Cracovii. Wiosną miejsc w Warszawie i Krakowie przybędzie, nie wspominając o Gdyni, gdzie Arka rozegra w roli gospodarza niemal wszystkie swoje mecze na nowym stadionie.

A i to nie wszystko, bo przecież w sezonie 2011/12 polska liga wzbogaci się o kolejne wspaniałe obiekty – w Gdańsku, Wrocławiu i Białymstoku. Właśnie wtedy najpewniej uda się z zapasem przekroczyć średnią widownię rzędu 10 000 widzów na każdym meczu.

Czołówka bez zmian

Tu od lat jest tak samo i nic nie zapowiada rewolucji. Mowa o dwóch najsilniejszych ligach, które utrzymują europejski prymat. Na szczycie już od sezonu 2002/03 jest niemiecka Bundesliga, które co roku bije nowe rekordy popularności. W sezonie 2009/10 ustanowiła kolejny przy średniej widowni każdego meczu rzędu 42 490 osób na mecz. To co prawda wzrost o niewiele ponad 500 osób względem poprzedniego roku, ale wzrost tym cenniejszy, że osiągnięty mimo przebudowywanych stadionów w Stuttgarcie i Bremie, gdzie zamykane były kolejno trybuny za bramkami. Wzrost można oczywiście uzasadnić, jeśli weźmiemy pod uwagę rozbudowę w Leverkusen oraz oddanie nowego stadionu w Siensheim. To co prawda wciąż obiekty o pojemności znacznie poniżej średniej, ale jednak większe niż wcześniej.

Druga stale jest Anglia. Kluby tamtejszej Premier League gromadzą na każdym meczu średnio 34 151 widzów (spadek o ok. 1500 widzów względem 2008/09), a te w czołówce od lat mają niemal wszystkie miejsca wyprzedane. Wahanie względem poprzedniego roku część Anglików tłumaczyła w publikacjach prasowych kryzysem ekonomicznym. Badania ekonomistów z sierpnia 2009 wskazywały, że nawet co trzeci kibic rozważa porzucenie karnetu, a inni biorą na nie kredyty. Te dane jak widać okazały się znacznie przesadzone. Na spektakularny wzrost widowni Premier League w kolejnych latach nie ma jednak co liczyć – nowe inwestycje Liverpoolu, Evertonu i Tottenhamu wciąż są tylko na papierze. Wszystko wskazuje na to, że do Premier League najprędzej dołączy stadion olimpijski w Londynie, o który zabiegają Tottenham i West Ham.

Za plecami dwóch największych lig Europy znalazły się Primera División, Serie A i Ligue 1. Każda z nich przekroczyła średnią 20 000 widzów na mecz, choć Francuzi minimalnie i po piętach depcze im holenderska Eredivisie. Znamienne jest jednak to, że w pierwszej dziesiątce lig Europy nie ma żadnej nowej, która zanotowałaby duży wzrost. Co więcej, żadna liga nie odnotowała na tyle dużego skoku, by zmienić swą pozycję na Kontynencie. Tu wątpliwości rodzi jedynie Turcja, co do której nie ma żadnych danych i opieramy się jedynie na stwierdzeniu przedstawiciela tamtejszego związku piłkarskiego, że statystyki z sezonu 2006/07 są „stosunkowo aktualne”. By nie pomijać tego kraju, pozostało nam uwierzyć na słowo…

  1. (--) Bundesliga, Niemcy | 42 490
  2. (--) Premier League, Anglia | 34 151
  3. (--) Primera División, Hiszpania |28 474
  4. (--) Seria A, Włochy | 25 282
  5. (--) Ligue 1, Francja | 20 086
  6. (--) Eredivisie, Holandia | 19 602
  7. (--) Championship, Anglia | 17 949
  8. (--) 2. Bundesliga, Niemcy | 15 113
  9. (--) Scottish Premier League, Szkocja | 14 068
  10. (--) SuperLig, Turcja | 14 058
  11. (--) Primer Liga, Rosja | 12 087
  12. (--) Jupiler League, Belgia | 11 872
  13. (+3) Axpo Super League, Szwajcaria | 11 059
  14. (-1) Liga Sagres, Portugalia | 10 933
  15. (+5) League One, Anglia | 9136
  16. (+5) Segunda División, Hiszpania | 9056
  17. (+5) Premyer Liga, Ukraina | 9032
  18. (-1) Superliga, Dania | 8309
  19. (-5) Tippeligaen, Norwegia | 8113
  20. (-5) Bundesliga, Austria | 7948
  21. (+2) Superleague, Grecja | 7453
  22. (-3) Allsvenskan, Szwecja | 6513
  23. (-5) Ligue 2, Francja | 6184
  24. (+4) Serie B, Włochy | 5433
  25. (-1) Ekstraklasa, Polska | 5283
  26. (--) 3. Liga, Niemcy | 5130
  27. (--) Gambrinus Liga, Czechy | 4905
  28. (-3) Liga 1, Rumunia | 4822
  29. (N) 1. Division, Rosja | 4423
  30. (-1) Ligat Toto, Izrael | 4146

Reklama