Mistrzostwa Świata 2014: Brazylię czeka katastrofa?

źródło: Guardian.co.uk

Skończył się Mundial 2010, więc tylko czekaliśmy na informacje o nieprzygotowaniu Brazylii. Angielski „Guardian” pisze, że drogi są fatalne, lotnisk nie ma, stadiony wybrano najgorzej jak można było, a prace na nich i tak się nie zaczęły.

Reklama

Dziennikarz Tom Phillips pisze w korespondencji z Rio de Janeiro, że sytuacja w Brazylii jest bardzo nerwowa. Podczas Mundialu 2010 sekretarz generalny FIFA Gerome Vackle stwierdził w rozmowie z dziennikarzami: - To niesamowite, jak wielkie są opóźnienia w Brazylii. Wiele terminów już przekroczono, a ciągle nic się nie dzieje. Brazylia nie radzi sobie - mówił.

Krytyka skupia się na stadionach. Po pierwsze, z 12 (5 nowych i 7 modernizacji) w toku są prace tylko na sześciu. Jeden z placów budowy, w Cuiabie, możecie oglądać wśród monitorowanych przez nas budów.

Wątpliwości budzi jednak nie tylko zaawansowanie prac, ale też sam wybór miejsc. Po pierwsze, selekcja 12 obiektów zamiast wymaganych 10 świadczy według krytyków o politycznym rozdzieleniu między regionalne związki piłkarskie miast-gospodarzy. Po drugie, wśród wybranych miast są np. Manaus, gdzie średnia frekwencja na meczach to ok. 1000 osób, podczas gdy niedaleko znajduje się Belem – miasto z uznanymi klubami piłkarskimi. Profesor Christopher Gaffney z Universidade Federal Fluminense w Rio twierdzi, że tak zaplanowany dobór to „łatwa do przewidzenia katastrofa”, bo niektóre obiekty będą nie do sfinansowania po Mistrzostwach.

Krytyka objęła również brak inwestycji w infrastrukturę, bo nawet stan dróg w bogatszej południowo-wschodniej części kraju jest nie najlepszy, a te na północy „zagrażają życiu”. Większość lotnisk już teraz jest przeładowana, a modernizacja kolei postępuje w żółwim tempie.

Reklama