Szkielet w Walencji

źródło: własne

Niecałe dwa tygodnie temu minął drugi rok od rozpoczęcia budowy nowego stadionu Walencji. Miał być olbrzymi nowoczesny stadion, jest goły szkielet. Brakło pieniędzy.

Reklama

Dziś na placu budowy krząta się tylko kilku robotników. Zniknęły wszystkie maszyny budowlane, a termin wznowienia inwestycji trudno przewidzieć. Ten stan trwa już 5 miesięcy. Decyzję o zatrzymaniu budowy klub podjął na początku roku, kiedy jego dalsze istnienie wisiało na włosku. Inwestycja warta w przeliczeniu ponad miliard złotych była finansowana z klubowej kasy, ale zadłużenie klubu w marcu sięgnęło 450 milionów euro.

Valencia zamierzała sfinansować budowę nowego 75-tysięcznika dzięki pieniądzom pozyskanym ze sprzedaży obecnego obiektu, ale podczas kryzysu nie udało się klubowi znaleźć kupca. Valencia musiała więc stawić czoła wierzycielom, u których zapożyczyła się na inwestycję. Jedyną szansą na szybką poprawę jest zapowiedź dofinansowania klubu przez tajemniczego urugwajskiego inwestora. Póki co jednak są to tylko zapowiedzi prezesa i dalsza budowa może nie ruszyć w tym roku.

Projekt Nou Mestalla przygotowała pracownia Reid Fenwick and Associates. Zakłada on wzniesienie trybun na 75 000 widzów (te już stoją) i bardzo rozbudowane funkcje pozasportowe. W połączeniu z efektowną architekturą i lokalizacją w dzielnicy biznesowej, obiekt miał przynosić zyski z organizacji wielu imprez i działalności handlowej. Na razie jednak to odległe plany.

Reklama