Częstochowa: Żużlowa arena domem dla Rakowa, Skry i Włókniarza?

źródło: własne [MK]

Częstochowa: Żużlowa arena domem dla Rakowa, Skry i Włókniarza? Nieukończony wciąż stadion żużlowy wymaga zmian. Zdaniem prezesa Skry to wielka szansa na przebudowę umożliwiającą grę w piłkę. Raków też chciałby skorzystać, ale Włókniarz wolałby zostać sam.

Reklama

Choć większość uwagi skupia się na stadionowych problemach Rakowa Częstochowa, to również beniaminek Fortuna I Ligi, Skra Częstochowa, również ma poważną zgryzotę w sprawie stadionu. MSP Skra nie nadaje się do rozgrywek z wielu powodów i podczas ostatniej konferencji prasowej prezes klubu Artur Szymczyk nie ukrywał, że dostosowanie go jest niemożliwe.

Jeśli chodzi o rozbudowę ulicy Loretańskiej, jest to niemożliwe. Działka, na której znajduje się obiekt, jest wykorzystana w stu procentach, nie da się na niej nic więcej zrobić. Nie ma parkingów, nie ma drogi dojazdowej, nie ma możliwości dostosowania obiektu do wymogów telewizyjnych. Tak że może on pozostać tylko obiektem treningowym, dla grup młodzieżowych i dla rezerw – mówił prezes Szymczyk.

Brak przestrzeni to nie jedyny problem, bo ani boisko, ani oświetlenie, ani reszta zaplecza nie spełniają kompletu wymogów I Ligi. Gdyby nawet było miejsce na ich poprawę, to koszty byłyby bardzo wysokie, a czas realizacji stanowczo za długi, by liczyć na licencję w obecnym sezonie.

Stadiony w Częstochowie, piłkarskie i żużlowy

Dlatego podstawową, przesądzoną już decyzją, jest przeprowadzka Skry na stadion Rakowa tak szybko, jak to tylko możliwe. Przy czym wcale nie oznacza to, że uda się zagrać pierwszy mecz w roli gospodarza przy Limanowskiego w najbliższych tygodniach. Liga poszła Skrze na rękę i pierwszych 6 kolejek klub zagra na wyjazdach, wracając do Częstochowy dopiero w pierwszy weekend września.

Na podobne względy musi zresztą liczyć Raków, który europejskie puchary wyprowadził do Bielska-Białej, a na pierwszy pojedynek u siebie poczeka jeszcze tydzień. Obiekt wciąż nie będzie ukończony, ale warunkowo ma pozwolić na rozegranie zawodów.

To tylko prowizorka, Arena Częstochowa na dłuższą metę?

Ani dla Rakowa, ani dla Skry realizowany w wielkich bólach nowy stadion przy Limanowskiego nie jest szczytem ambicji. Co więcej, miasto też zdaje sobie sprawę, że to stanowczo za mało na kolejne lata. Pytanie tylko, czy będą pieniądze na budowę bardziej perspektywicznego obiektu piłkarskiego dla jednego lub obu klubów.

Tu z odpowiedzią przychodzi prezes Skry, który podczas konferencji przyznał, że zgłosił już władzom miasta pomysł zmian na Arenie Zielona-Energia.com (Arena Częstochowa). – Potwierdzam, że ponownie w rozmowach z prezydentem rzuciłem pomysł, aby stadionem domowym dla Skry Częstochowa był stadion przy ulicy Żużlowej. W tych rozmowach uczestniczył też prezes Rakowa – powiedział o spotkaniu Artur Szymczyk.

Stadiony w Częstochowie, piłkarskie i żużlowy© UM Częstochowa

Według relacji prezesa, Wojciech Cygan z Rakowa jest zwolennikiem tego pomysłu. W Arenie Częstochowa widziałby miejsce najważniejszych meczów (puchary lub pojedynki z Lechem, Legią, itd.) z racji pojemności przekraczającej 15 000 miejsc.

I myślę, że to jest dobry moment, aby ten stadion został zmodernizowany, choćby z programu Polski Ład, bo są tam środki na budowę bądź modernizację infrastruktury sportowej, dofinansowane do 90%, bez żadnych ograniczeń finansowych. Jeśli tego nie wykorzystamy, to stadion żużlowy będzie dalej wyglądał jak wygląda, bo wiemy, że nie jest do końca odpowiedni dla żużlowców, a można z tego zrobić obiekt wielofunkcyjny – mówi Szymczyk.

Czego obecnie brakuje przy ulicy Żużlowej? Lista jest długa, bowiem do dziś nie powstała zapowiadana od ponad 15 lat główna trybuna na wschodzie, a z nią nowy park maszyn i całe docelowe zaplecze medialno-vipowskie. Również tor wymaga remontu, ponieważ trzeba wykonać jego odwodnienie.

Zdaniem Szymczyka, wystarczyłoby do tego dodać pełnowymiarowe boisko piłkarskie oraz zadaszyć widownię, by Częstochowa miała obiekt przynajmniej spełniający podstawowe oczekiwania.

Już jednak wiadomo, że taki plan nie podoba się Włókniarzowi, konkretnie prezesowi Michałowi Świącikowi. Trudno się zresztą dziwić. Nie tylko musiałby dzielić obiekt i kalendarz z dwoma innymi podmiotami, ale też musiałby poświęcić dotychczasowy tor.

By zmieścić boisko wymagane standardami PZPN i UEFA (105x68m), nie wystarczy zmienić nawierzchni. Trzeba przeprojektować tor w całości – ten musiałby być znacznie dłuższy, a przez to rozgrywki – mniej emocjonujące. W żużlu tendencja do skracania torów jest silna nie od dziś, ponieważ długie tory zmniejszają konkurencyjność i atrakcyjność zawodów.

Trudno sobie wyobrazić, by kompromis tego rodzaju był optymalnym rozwiązaniem dla którejkolwiek ze stron. Nawet odkładając na chwilę na bok bolączki żużlowców, Skra nie potrzebuje 15 000 miejsc, a i Raków w dłuższej perspektywie może mieć problemy z przyciąganiem ludzi na eliptyczne nasypy. Pytanie tylko, czy ktoś znajdzie lepszą opcję...

Autor: Michał Karaś

Reklama