Paryż: Francja musi „pozbyć się” Stade de France

źródło: własne [MK]

Paryż: Francja musi „pozbyć się” Stade de France Za 6 lat wygaśnie koncesja na zarządzanie Stade de France. Niezależnie, kto przejmie zarządzanie stadionem, według senackiego raportu konieczne jest, by rząd Francji przestał być właścicielem narodowego stadionu.

Reklama

W Paryżu wciąż panuje niepewność dotycząca przyszłości Stade de France. Aktualna koncesja wygaśnie w 2025 roku i nie do końca wiadomo, co zrobić ze sportowym molochem. Jak mówił pod koniec 2018 roku premier Édouard Philippe, rząd nie chce dłużej być właścicielem. Dlatego powstał 48-stronicowy raport autorstwa senatora Erica Jeansannetasa, z którym zapoznaje się teraz Senacka Komisja Finansów.

My już się zapoznaliśmy i możemy powiedzieć na pewno, że Francji trudno będzie uniknąć pompowania ogromnych pieniędzy w Stade de France. Przede wszystkim dlatego, że na horyzoncie jest już Puchar Świata Rugby w 2023, a rok później Igrzyska Olimpijskie.

Władze zdają sobie sprawę z tego faktu, ale wciąż nie ma decyzji, kto zapłaci za niezbędne modernizacje i ile one pochłoną. Warto przypomnieć, że obecny operator – konsorcjum firm Vinci i Bouygues – zaproponował wydatek „bagatela” 450 mln €, a więc więcej niż kosztował sam stadion. Na taką ofertę rząd najpewniej nie przystanie, jednak z wydatkami trzeba się liczyć jeszcze przed końcem koncesji.

Stade de France© Jack Tanner (cc: by-nc-nd)

Jeśli nie, to pojawi się problem w chwili wygaśnięcia obecnej umowy z operatorem. Bo kto przejmie stadion, w który trzeba pompować setki milionów? Senator Jeansannetas widzi dwie możliwości zbycia stadionu.

Pierwsza zakłada, że Francja pozostanie formalnie właścicielem, ale przekaże obiekt innemu operatorowi niż obecnie. Najbardziej pożądana formuła uwzględnia podmiot, którego udziałowcami będą zarówno federacja piłki nożnej, jak i rugby. Dziś bowiem obie nie czują się do końca komfortowo na stadionie, gdy terminy meczów mogą kolidować z koncertami.

Druga możliwość również uwzględnia konsorcjum, którego uczestnikami będą związki sportowe, ale poza nimi pojawi się inwestor prywatny, gotowy budować nie tylko partnerstwo, ale i sam stadion. W tym scenariuszu Francja przekazuje pełnię praw do stadionu i nie jest już jego właścicielem.

To bardzo wymowne, że senacki raport nie widzi miejsca dla obecnego operatora w przyszłości stadionu. Dlaczego? Trzeba pamiętać, że nie tak dawno (w 2013) federacja rugby zagroziła wyprowadzką do podparyskiego Ris-Orangis, gdzie planowano postawić konkurencyjny stadion narodowy, wyłącznie za prywatne pieniądze. Ostatecznie plan nie wypalił i w 2017 rugbyści przedłużyli umowę na korzystanie ze Stade de France, ale w razie wyprowadzki ryzyko finansowe dla rządu było ogromne. Dlatego teraz oba związki sportowe muszą być udziałowcami, a nie tylko podnajemcami.

A co, jeśli do 2025 nie uda się stworzyć nowego modelu finansowania? Będzie bardzo źle. Wycofanie się reprezentacji narodowych piłkarzy i rugbystów ze stadionu oznaczałoby straty w wysokości 25-30 mln € rocznie (!). Z kolei same tylko niezbędne modernizacje po 2025 będą oznaczały pompowanie co najmniej 200 mln €. Dlatego rząd koniecznie chce przerzucić przynajmniej część tych wydatków na kogoś innego i zagwarantować stadionowi, że żaden z dwóch głównych użytkowników się nie wyprowadzi.

Reklama