Chorzów: Czy wokół Ruchu może być gorzej? Jeszcze tak...

źródło: własne [MK]

Chorzów: Czy wokół Ruchu może być gorzej? Jeszcze tak... Jest bojkot meczów, jest strajk pracowników, za rok może nawet nie być drużyny seniorskiej. I nawet ta katastrofa to nie koniec, bo 5 września na ulice Chorzowa mogą wyjść tysiące kibiców. Stanie się tak, jeśli miasto nie ogłosi przetargu na budowę stadionu.

Reklama

W Ruchu Chorzów dzieje się tak źle, jak chyba nigdy wcześniej. Niektórzy pracownicy klubu od pół roku nie dostali pensji, przez co ogłosili w ostatnich dniach strajk. Z kolei kibice, po tłumnym spotkaniu 13 lipca, postanowili wprowadzić bojkot klubu. Wstrzymali całkowicie swoje wsparcie finansowe, tj. nie kupują oficjalnym pamiątek, karnetów i biletów. Wybrali wsparcie tylko na wyjazdach i na meczach drużyny uczniowskiej.

Żądają od miasta zaangażowania w ratowanie upadającego coraz mocniej klubu. Pomimo wielu zapewnień, dotąd znikąd nie przyszło rozwiązanie. Dlatego na 5 września zaplanowali manifestację pod ratuszem. Ostatnia miała miejsce w 2012 roku i zgromadziła ok. 4 tys. osób. Dziś sytuacja klubu jest niepomiernie trudniejsza, o czym świadczy sam fakt, że na spotkanie w sprawie sytuacji w klubie przyszło w połowie lipca 800 osób.

stadion Ruchu Chorzów

Panie Prezydencie, chyba czas zabrać głos w sprawie Ruchu. Dodając do tego fakt, że firma GMT Sp. z o.o. mówiąc kolokwialnie „leci w kulki”, co z kolei może wpłynąć na trudności w dotrzymaniu nieprzekraczalnego dla kibiców terminu rozpisania przetargu na Generalnego Wykonawcę stadionu Ruchu, kibice postanowili że 5 września ponownie zorganizują wielką manifestację – napisał wczoraj na facebooku Szymon Michałek, który był kandydatem kibiców na nowego prezesa Ruchu.

O jakim nieprzekraczalnym terminie mowa? Chodzi o 31 sierpnia – wtedy kończy się czas, w jakim miasto obiecało rozpisać przetarg na budowę nowego stadionu przy Cichej. Z kolei budowa stadionu pomimo trudnej sytuacji Ruchu była jednym z podstawowych oczekiwań kibiców po tym, jak dla ratowania klubu już raz inwestycję odłożono na później.

Nawet termin sierpniowy to owoc wielokrotnego przekładania przetargu na później. Wiosną zeszłego roku przetarg planowano na sierpień 2018, latem ten termin przesunął się na grudzień. Później przetarg obiecywano w marcu, potem w kwietniu, a przecież kończy się lipiec. Zawsze znajduje się jakiś powód, nie zawsze świadczący dobrze o osobach planujących inwestycję. Można więc zrozumieć, dlaczego kibice mają dość czekania i stawiają ultimatum.

Niestety, dziś nie ma gwarancji, że sierpniowy termin przetargu zostanie dotrzymany. 11 lipca w Centrum Przedsiębiorczości odbyło się posiedzenie komisji ds. wyłonienia wykonawcy, podczas którego dyskutowany był program funkcjonalno-użytkowy. Rzecz w tym, że PFU powinien być gotowy od lat i jedynie zaktualizowany. Na aktualizację było wiele miesięcy...

Reklama