Radom: Negocjacje do końca lutego, co dalej?

źródło: RadioPlus.pl / CoZaDzien.pl / EchoDnia.eu

Radom: Negocjacje do końca lutego, co dalej? Nad Radomskim Centrum Sportu wciąż wiszą czarne chmury. Hala w stanie surowym prawie gotowa, stadion w połowie. I oba obiekty stoją puste, prace przerwano. Teraz trwają rozmowy, jak ratować inwestycję.

Reklama

Spółka MOSiR i prezes Grzegorz Janduła prowadzą rozmowy z firmami, które weszły w skład konsorcjum, czyli firmą Maxto i ROSA. Pracują nad programem naprawczym i żeby te firmy powróciły na budowę i dokończyły realizację hali i stadionu. To dawałoby gwarancję zakończenia tej inwestycji w 2019 roku. Oczywiście z uwzględnieniem tych wszystkich zapisów w umowie – klauzul i kar za nieterminowe zrealizowanie umowy. Zakładamy, że te rozmowy, które będą toczyły się do końca lutego, zakończą się pozytywnie. Wtedy będziemy mogli korzystać z obiektów Radomskiego Centrum Sportu w 2019 roku – mówi w wywiadzie z Radiem Plus prezydent Radosław Witkowski.

W tej chwili kluczowe są rozmowy pomiędzy samymi wykonawcami. Maxto miałoby przejąć od Rosy prowadzenie inwestycji, a podwykonawcy – dokończyć prace nad swoimi elementami programu. Prowadzona jest jednocześnie inwentaryzacja, a kolejnym krokiem będzie plan naprawczy.

Stadion Radomiaka Zdjęcie pokazuje stan prac na sierpień 2018. © Radomiskie Centrum Sportu

Jest co naprawiać, ponieważ opóźnienia codziennie rosną i również codziennie coraz bardziej ciągną w dół wykonawców, wraz z rosnącymi karami umownymi. Dość powiedzieć, że stadion był gotowy w 50% w grudniu i do dziś zaawansowanie nie wzrosło nawet o jeden punkt procentowy. W tym czasie Rosa zdążyła stracić prawo do wykonania innej dużej inwestycji, hali dla Agencji Rozwoju Przemysłu.

W nadchodzącym tygodniu ma być przedstawiona propozycja nowej umowy pomiędzy wykonawcami, a rozmowy konsorcjum z miejskimi urzędnikami mają potrwać do końca lutego. Jeśli w tym czasie nie uda się osiągnąć porozumienia i dojdzie do zerwania umowy, konieczna będzie inwentaryzacja inwestorska budowy, a potem nowy przetarg. W praktyce oznaczałoby to, że nie ma szans na ukończenie inwestycji przed 2020 rokiem, choć miała być gotowa przed końcem 2018.

Reklama