Rosja 2018: Jak Gdańsk uniknął groźnej konkurencji

źródło: własne | MK

Rosja 2018: Jak Gdańsk uniknął groźnej konkurencji To miał być jeden z najnowocześniejszych i najbardziej wielofunkcyjnych stadionów świata, zdolny podbierać wielkie wydarzenia nie tylko gdańskiemu „bursztynkowi”, ale też Narodowemu. Na szczęście dla nas, skończyło się niepowodzeniem.

Reklama

Zaprojektowany w latach 2012-2013 nowy stadion dla Kaliningradu miał być jednym z najnowocześniejszych na świecie. Rozsuwany dach nad boiskiem, możliwe do demontażu trybuny, płyta boiska zdolna gościć prawie każdą imprezę na świecie z dowolną konfiguracją widowni, a w każdym narożniku miejsce dla dodatkowych funkcji sportowych i komercyjnych.

Stadion Kaliningrad

Tak skrojony stadion z monstrualnymi telebimami mógł stać się istotnym graczem na rynku rozrywkowym i skutecznie walczyć z polskimi rywalami z Gdańska i Warszawy o organizację najważniejszych koncertów w naszym regionie. Stadion Energa to dosłownie najbliższy duży konkurent, położony zaledwie 190 km od Kaliningradu.

Stadion Kaliningrad

Stadion Kaliningrad

Stadion Kaliningrad

Przy pojemności 45 tysięcy kryty stadion miał kosztować 12 miliardów rubli, a więc ok. 1,2 mld zł. Niestety dla organizatorów trwającego Mundialu 2018, po opracowaniu dokumentacji wszystko zaczęło się sypać i dziś to Rosjanie przyjeżdżają na koncerty do Gdańska, a nie na odwrót. Dlaczego? Powodów jest kilka.

Projektant zbankrutował

Odpowiedzialna za przygotowanie projektu firma Mostovik zbankrutowała w 2013 roku. Nie było więc możliwości, by odpowiadała za realizację i nadzór autorski innowacyjnego superstadionu. Kary umowne były, ale nie zmieniły faktu, że ciągłość procesu projektowania została przerwana i trzeba było szukać alternatywy.

Problematyczny teren

Osobnym problemem okazał się Oktiabrski Ostrów, a więc Wyspa Październikowa. Miejsce pod budowę stadionu było co prawda oczyszczone już od 2013 roku, ale grząski grunt wymagał kolejnych analiz, zresztą obarczonych zarzutami korupcyjnymi. Doszło nawet do tego, że minister sportu Rosji apelował o zmianę działki na inną, ponieważ ukończenie stadionu w trudnym terenie było coraz mniej prawdopodobne.

Gigantyczne opóźnienia

Problemy z projektantem i działką oznaczały automatycznie opóźnienia i w 2015, bez wbicia pierwszej łopaty, Kaliningrad był najbardziej opóźnionym miastem-gospodarzem Mistrzostw Świata. W rozpaczliwych staraniach, by najbardziej zachodni ośrodek nie wypadł z listy, całkowicie zarzucono imponujący projekt, a firmy z grupy Crocus przygotowały naprędce (w dosłownie kilka miesięcy) nową wizję, maksymalnie uproszczoną. FIFA zgodziła się znieść wymóg 40 tys. miejsc netto, czego nigdy dotąd nie robiła. Ostatecznie udało się dostarczyć dużo gorszy jakościowo produkt na czas.

Kryzys w całej Rosji

Niestety, zamiast 12 miliardów za supernowoczesny stadion, w Kaliningradzie rząd Rosji wydał 17,75 mld rubli za bardzo przeciętny i tylko piłkarski obiekt. Ma on swoje zalety i jako przyszły dom Baltiki powinien spełnić oczekiwania, ale nie stanowi już zagrożenia dla polskiej konkurencji. Jednocześnie warto pamiętać, że 17,75 mld rubli w 2018 roku to suma niższa niż 12 mld rubli w 2013 roku, z powodu zapaści rosyjskiej gospodarki oraz kursu waluty. To właśnie problemy ekonomiczne w skali całego kraju sprawiły, że wyjątkowo ambitny stadion z ruchomym dachem byłby nieracjonalnie drogi w realizacji, nawet gdyby na jego budowę było dość czasu.

Reklama