Szczecin: Stadion droższy o 50%? „Spróbujemy sfinansować”

źródło: RadioSzczecin.pl / własne | MK

Szczecin: Stadion droższy o 50%? „Spróbujemy sfinansować” Szczeciński magistrat brnie w rozpaczliwą sytuację, do której jeszcze trzy lata temu miało nie dojść. Prorocze mogą okazać się słowa prezesa Pogoni, który apelował, by magistrat nie szedł tą drogą.

Reklama

W dzisiejszych „Rozmowach pod krawatem” na antenie Radia Szczecin prezydent Piotr Krzystek potwierdził, że nawet w przypadku drastycznego wzrostu kosztów do 120-150 milionów magistrat będzie się trzymał planu modernizacji i nie zdecyduje się go porzucić.

Na pytanie co wtedy miasto zrobi, odpowiedział: – Wtedy usiądziemy i będziemy się nad tym zastanawiać, jak dokonać takich zmian w budżecie, żeby spróbować sfinansować to przedsięwzięcie.

Przypomnijmy, że już dziś projektant przebudowy sugeruje sumę rzędu 120 milionów jako „realną”, ale niekoniecznie maksymalną. Za takie pieniądze powstawały już zupełnie nowe stadiony o zbliżonej pojemności.

Stadion Floriana Krygiera

Tymczasem szczeciński magistrat kurczowo trzyma się modernizacji, która najpierw miała kosztować 48 milionów i ze względu na niski koszt została przyjęta ze zrozumieniem. Później jednak, po wzroście do „około 100 milionów” spotkała się ze zmasowaną krytyką kibiców, mediów i części radnych.

Choć nie jest ekspertem w tych sprawach, rację zdaje się mieć prezes Pogoni Jarosław Mroczek. Jeszcze w 2012 roku ostrzegał on magistrat, że kompleksowa modernizacja pochłonie 130 milionów i aktualne szacunki są bliskie jego przestrodze, a mogą ją przerosnąć.

Ostateczny koszt powinniśmy poznać w 2016 roku, jeśli miasto zdecyduje się rozpisać przetarg na przeprowadzenie inwestycji. W styczniu (a potencjalnie jeszcze w tym roku) ma być znany kosztorys inwestorski, czyli przybliżona wartość.

Czego boi się Szczecin?

Aktualne plany szczecińskiego magistratu są kontrowersyjne nie tylko z uwagi na wartość, ale też bardzo wątpliwą jakość ostatecznego efektu. Urzędnicy jak mantrę powtarzają, że tak naprawdę każda z trybun zostanie przebudowana, tyle że dwie zostaną odbudowane od podstaw w dokładnie takim samym kształcie. Ten ruch byłby racjonalny przy założeniu wyjściowego budżetu ok. 50 milionów, dziś jednak wywołuje ożywione dyskusję.

Część argumentów, dla których miasto nie chce słuchać kibiców czy klubu, przedstawił dziś prezydent Krzystek. – Położenie naszego stadionu jest charakterystyczne. To jest w takiej niecce, której nie da się zmienić – przekonywał Krzystek.

Brzmi sensownie, ale to nieprawda. Świadczy o tym… miejski projekt przebudowy, który zakłada zniszczenie znacznej części niecki! Jeśli nie da się jej zmienić, to dlaczego cała północna część ma być zmieniona? Fakty są takie, że nieckę można modyfikować, a ponieważ mówimy o zwykłym ziemnym nasypie, koszt nie musi być wysoki.

Mało tego, można nawet dostawić żelbetową trybunę wewnątrz niecki z minimalną ingerencją w jej kształt. Wystarczy spojrzeć, jak to zrobili w Lipsku, bo właśnie takiego rozwiązania chce Pogoń i jej kibice. Tak mogłoby to wyglądać w Szczecinie, gdzie i tak w planie jest usunięcie starej trybuny z nasypu i postawienie nowej…

Stadion Floriana Krygiera

Prezydent Krzystek ma obawy co do zaplecza parkingowego i przyszłości trasy średnicowej w przypadku większej ingerencji w bryłę stadionu niż ta zakładana w projekcie modernizacji. Jednak powyższy wariant nie narażałby miasta na żadne dodatkowe koszty z tym związane. Mimo to według naszej najlepszej wiedzy nie był nawet rozważany.

Jeszcze bardziej pokrętnie brzmią tłumaczenia, dlaczego miasto nie chce podjąć się budowy stadionu w Kołbaskowie. – Trudno rozmawiać z Kołbaskowem na ten temat, bo w którym miałoby być to miejscu? Kto by zapłacił za teren, kto by zapłacił za przebudowę układu komunikacyjnego – wyliczał Krzystek.

Tyle że Pogoń Szczecin rozmawiała już z Kołbaskowem, wskazali potencjalną działkę, według deklaracji Głosu Szczecińskiego Kołbaskowo zadeklarowało wstępnie oddanie jej za złotówkę, a układ komunikacyjny już w istniejącej formie bardzo sprzyjałby takiej inwestycji. Tyle że miasto z Kołbaskowem nie rozmawiało, dlatego jedyna odpowiedź Krzystka brzmiała: - No ciekawe, ciekawe. To bardzo ciekawe. Najwyraźniej nie na tyle ciekawe, by nawet rozważyć weryfikację tej informacji przez miasto…

Reklama