Narodowy: Egzamin siatkarski zdany, ale nie na piątkę

źródło: własne | MK

Narodowy: Egzamin siatkarski zdany, ale nie na piątkę Kolejne historyczne wydarzenie już za nami, ale Stadion Narodowy okazał się problematycznym gospodarzem dla swojego pierwszego meczu siatkówki. I choć operator zapewnia, że padł światowy rekord widowni, ten wcale nie padł.

Reklama

Wczoraj o tej porze ekscytowaliśmy się wydarzeniami na maleńkim boisku siatkarskim pośrodku ogromnego stadionu piłkarskiego. Właśnie rozmiar był największym problemem przy organizacji meczu na Narodowym, ponieważ stałe trybuny znajdują się kilkadziesiąt metrów od boiska.

Stadion NarodowyFot: PolandMFA (cc: by-nc)

Sposób na zaradzenie temu był prosty – na płycie boiska ustawiono tymczasowe sektory o pojemności ok. 12 tys. widzów (pierwotnie anonsowano 4 tys.). Tyle że sektory musiały być wyjątkowo płaskie, by nie zaburzyć widoczności z dolnego poziomu piłkarskiej widowni. W efekcie widzowie na tymczasowych sektorach mieli widoczność bardzo ograniczoną głowami osób przed nimi i nie mogli oglądać np. nawierzchni boiska, a na które spadała piłka. Na czas meczu wyłączono z użytku 3-7 najniższych rzędów stałej widowni, skąd nie dałoby się oglądać meczu.

Okazało się jednak, że osoby z biletami na miejsca powyżej i tak nie widziały prawie nic. Niemal pewne było od początku, że na tymczasowych trybunach kibice będą oglądać na stojąco (choćby po to, by zobaczyć trochę więcej) i tak też było. W efekcie, z części miejsc wartych 250-350 zł nie można było prawie w ogóle (!) zobaczyć boiska.

Stadion NarodowyFot: PolandMFA (cc: by-nc)

Jak na ironię, z górnych sektorów na końcach boiska widać było wszystko, choć kosztowały 50 złotych. Co prawda widzowie siedzieli daleko od boiska, ale i wysoko, dzięki czemu ogląd był przyzwoity. Nic dziwnego, że część posiadaczy biletów była wściekła, skoro za kilkaset złotych pozostało im śledzenie telebimów.

Ten bardzo podstawowy problem został dla wielu wynagrodzony gorącą atmosferą meczu i wynikiem 3:0 dla Polski, dzięki któremu nastroje na widowni były świetne. Zawodnicy po meczu chwalili przejmujące wykonanie hymnu a cappella (poniżej), ale też doping w trakcie spotkania.

Przed otwarciem siatkarskiego mundialu na Narodowym były obawy, czy częściowe otwarcie obiektu (perforowana elewacja) nie umożliwi podmuchów wiatru i nie obniży temperatury. Oba problemy się pojawiły, ale zawodnicy polskiej reprezentacji przyznali po meczu, że nie miały widocznego wpływu na przebieg gry.

Rekord, który jest i nie jest rekordem

Stadion Narodowy miał na wczorajszy wieczór pojemność zapisaną na poziomie 62 100 osób. Organizatorzy nie podali frekwencji, a operator areny oszacował ją na 63 tysiące, czyli nadkomplet i nowy rekord stadionu (poprzedni to otwarcie Euro 2012).

Według zapewnień na stronie Narodowego był to też „absolutny rekord w historii światowej siatkówki”. Można jednak podejrzewać, że Brazylijczycy mają inne zdanie. Im na Maracanie udało się w latach 80. zgromadzić ponad 90 tysięcy widzów na meczu siatkówki. Dlatego twierdzenie o rekordzie światowym dla Narodowego ma rację bytu jedynie przy uwzględnianiu meczów oficjalnych, o stawkę.

Reklama