Brazylia: Dla nich już po Mundialu, co dalej?

źródło: własne

Brazylia: Dla nich już po Mundialu, co dalej? Podczas gdy świat z zapartym tchem obserwował emocjonujące rozstrzygnięcia na boiskach, w tym tygodniu pierwsze z miast pożegnały się z turniejem. Co teraz czeka tamtejsze stadiony?

Reklama

Polacy sprawę znają bardzo dobrze z Euro 2012. Mecz, po nim drugi, trzeci, a potem koniec imprezy. Po siedmiu latach przygotowań najmniejsze brazylijskie stadiony otrzymały 10 dni chwały. Chwały, z której finansowo wynika bardzo niewiele, ponieważ miejscowe samorządy nie czerpały zysków ze sponsoringu, biletów i praw telewizyjnych – to wszystko zgarnęła FIFA, nie płacąc lokalnie ani reala podatku. Specjalnie dla Czytelników Stadiony.net sprawdzamy, co czeka areny, które w tym tygodniu pożegnały się z Mistrzostwami Świata 2014 (alfabetycznie):

Arena da Amazonia, Manaus

Arena da Amazonia

Arena AmazoniaCztery mecze grupowe, średnia widownia 40 057. Liczby z tegorocznego Mundialu możemy w ciemno zapisać jako rekord frekwencji dla najbardziej wysuniętego na zachód stadionu turnieju. Formalnym gospodarzem ma co prawda zostać zespół Nacional, ale wbrew nazwie nie ma on zasięgu ogólnokrajowego, gra w lidze regionalnej. I przeprowadzi się na Arenę da Amazonia ze stadionu o pojemności 5 tysięcy miejsc. Jego mecze nie mają szans przynosić dochodów stanowi Amazonas, którego zadaniem będzie utrzymanie obiektu.

Wszystkie z powyższych informacji są mocno podkreślane przez zachodnie media, do spółki z bardzo wysokim kosztem budowy, podwyższonym dodatkowo przez konieczność transportowania wielu elementów z Europy lub portów na wschodzie kraju. Jednak skutecznie pomijany jest pozytywny kontekst inwestycji.

Owszem, Manaus jest w środku dżungli i dojazd z Natal zajął niedawno kibicom USA ok. 41 godzin (i to samolotem!). Ale trzeba brać pod uwagę, że w tym środku dżungli mieszka 2 miliony ludzi, z których największe mecze na poprzednim stadionie oglądało rekordowo po 60 tysięcy widzów. Lata świetności miejscowa piłka ma za sobą, ale wyburzenie starego Vivaldao i budowa nowego stadionu były koniecznością.

Czy musiał być tak drogi (ok. 930 mln zł)? Z pewnością nie, jednak niemiecki architekt Volkwin Marg zapewnia, że Manaus otrzymało za tę cenę obiekt światowej klasy, zdolny organizować widowiska nie tylko piłkarskie, a do tego z certyfikatem LEED, minimalizujący np. wykorzystanie wody.

Samego Marga irytuje stawianie zysków na pierwszym miejscu. Przypomina, że stadiony nie były nigdy maszynkami do zarabiania pieniędzy, a i dziś to głównie organizatorzy imprez zarabiają, nie stadiony. One mają pełnić ważną funkcję społeczną i choć silnego klubu-gospodarza w Manaus nie ma, współtwórca projektu jest spokojny o zagospodarowanie obiektu po Mundialu. Na lipiec zakontraktowany jest pokazowy mecz Vasco da Gama, trwają już rozmowy z organizacją w Amazonii osobnej edycji festiwali Rock in Rio. Rynek rozrywkowy w Brazylii rozwija się błyskawicznie i dzięki nowej arenie Manaus otrzyma kawałek tego tortu.

Arena da Baixada, Kurytyba

Arena da Baixada

Arena da BaixadaCztery mecze grupowe, średnia widownia 39 247 osób. Takiej średniej klub Atletico Paranaense nie ma i nieprędko się doczeka, ale obaw o rentowność najlepszego stadionu w śródmieściu Kurytyby nie ma. Po pierwsze, samorządu wyniki finansowe w ogóle nie muszą interesować, skoro to Atletico jest właścicielem areny. Z kolei Atletico niewiele dołożyło do wielkiej modernizacji, z którą zapłacili głównie podatnicy…

Po drugie, Atletico już przed wyprowadzką na czas przebudowy zapełniało na swoich meczach ponad 50% miejsc i pod względem rentowności nie miało większych problemów. Teraz ambicją klubu jest uczynienie z Areny obiektu wielofunkcyjnego, które umożliwiłoby organizację wielkich wydarzeń rozrywkowych niemal w centrum miasta. Zapotrzebowanie jest – Kurytyba jest większa od Warszawy, nieźle skomunikowana, a nie miała dotąd porównywalnego obiektu na duże imprezy.

Arena das Dunas, Natal

Arena das Dunas

Arena das DunasCztery mecze grupowe, średnia widownia 39 542 osoby. Podobnie jak w Manaus, tu również liczby z Mundialu mogą stanowić rekordowe widownie dość długo. Co nie znaczy, że Natal nie potrzebowało nowego stadionu. Dość wspomnieć, że stojący w tym miejscu wcześniej Machadao był znacznie większy i widywał tłumy powyżej 50 tysięcy.

Arenę das Dunas zaprojektowano jednak w taki sposób, by po Mistrzostwach Świata pojemność zmniejszyć do bardzo sensownych rozmiarów 31,4 tys. widzów. Z tego powodu tłumów z Mundialu nie będzie się dało powtórzyć. To wciąż za dużo, by trybuny zapełniać co tydzień, o czym najlepiej świadczyły mecze testowe przed Mundialem – nie udało się wyprzedać biletów na te wydarzenia mimo tzw. efektu nowego stadionu, czyli wzmożonego zainteresowania opinii publicznej samą areną.

Na co dzień ze stadionu będzie korzystać jedynie America FC, klub grający na zapleczu najwyższej ligi, w Serie B. Brzmi obiecująco? Powinno, bo na tym poziomie atrakcyjne mecze mogą ściągać liczne widownie, a w przypadku awansu America może stać się potrzebnym stadionowi silnym gospodarzem. Jest jednak jeden szkopuł – America właśnie buduje własny stadion poza miastem i zamierza się tam wyprowadzić. Losy inwestycji są niepewne, ale zakończenie jej sukcesem będzie oznaczało problemy dla władz stanowych…

Arena Pantanal, Cuiaba

Arena Pantanal

Arena PantanalCztery mecze grupowe, średnia widownia 39 679. Cuiaba podziela część problemów znanych z Manaus. Centrum stanu Mato Grosso jest odległe od wybrzeża i nie najlepiej skomunikowane. Podążający tam tydzień temu nigeryjscy kibice spędzili w autobusach 36 godzin w jedną stronę, choć wyruszyli z Sao Paulo, wcale nie najbardziej odległego miasta Mundialu! W optymalnych warunkach podróż powinna trwać 21 godzin, ale i w takiej sytuacji trudno sobie wyobrazić, by Cuiaba miała potencjał przyciągania na imprezy osób z ośrodków w bardziej zaludnionej części kraju.

Stąd, zupełnie słusznie, zapadła decyzja o budowie tylko części stałych trybun. W wariancie minimum, zależnie od zapotrzebowania, liczba miejsc może spaść z 41 do 24 tysięcy. Biorąc pod uwagę, że to najmniejsze miasto Mundialu (wielkości Poznania), a trzy miejscowe kluby grają od trzeciej ligi w dół, redukcja wydaje się racjonalna. Co ciekawe – na dziś nie jest jednak przesądzona. Będzie zależała nie tylko od popularności i powodzenia w organizacji dużych wydarzeń, ale też od kosztów i możliwości ponownego wykorzystania tymczasowych elementów.

Reklama