Niemcy: Walka z pirotechniką przez… pogadankę

źródło: własne

Niemcy: Walka z pirotechniką przez… pogadankę Kluby trzech najwyższych lig otrzymały gotowy wzór przemówień, które mieli wygłosić kapitanowie zespołów przed meczami minionej kolejki. W krótkim oświadczeniu zwraca się kibicom uwagę, że przemoc i pirotechnika (stawiane na równi!) nie mogą mieć miejsca na stadionach. Nie wszystkim pomysł się spodobał.

Reklama

17 lipca władze niemieckiego związku piłkarskiego (DFB), ligi piłkarskiej (DFL) oraz klubów członkowskich spotkały się w Berlinie z ministrem spraw wewnętrznych Niemiec. Tematem była poprawa bezpieczeństwa na stadionach w rozgrywkach krajowych (trzy najwyższe ligi – przyp. red.).

Propozycji zmian jest kilka i trudno spodziewać się, by którekolwiek spodobały się kibicom. Samo spotkanie było bowiem bezpośrednio wywołane przez ogólnonarodowy protest na niemieckich stadionach. Sprzeciw polega na tym, że od zerwania w – zdaniem fanów – niestosowny sposób rozmów z kibicami na temat legalizacji pirotechniki, fani w Niemczech zaczęli odpalać wyjątkowo dużo rac i innych materiałów.

Ponieważ liczba incydentów rośnie, zapadły też decyzje o wzroście kar za nie. Zakazy stadionowe, które w Niemczech od 2007 roku sięgały trzech lat, mają zostać wydłużone do pięciu, a w ekstremalnych przypadkach nawet 10 lat. Samo odpalanie pirotechniki, w opinii wielu obserwatorów główny cel zjazdu, zostało zrównane z przemocą na trybunach.

To nie jest kultura kibicowska (?)

By uniknąć posądzenia o niszczenie kultury kibicowania, władze podjęły szereg kroków w celu „uratowania” jej. Zdecydowano więc, że nie ma mowy o usunięciu z niemieckich stadionów miejsc stojących, o walce z przyśpiewkami czy flagami.

Co więcej, kluby mają zwiększyć o 50% finansowanie fan projektów, czyli organizacji wspierających pozytywne inicjatywy kibiców. Nie zwiększy to co prawda budżetów tych instytucji (równolegle zmniejszy się wkład gmin), ale ma pokazać, że klubom zależy na dobrych kibicach.

Apel przed meczem

By przekaz płynący ze spotkania był jasny, kluby otrzymały instrukcję na start sezonu. W miniony weekend przed każdym meczem na trzech najwyższych szczeblach kapitanowie klubu będącego gospodarzem mieli przeczytać komunikat adresowany do zebranych kibiców. Standardowa treść brzmiała: „Pasja, emocje i miejsca stojące należą do atmosfery stadionowej, ale rasizm, dyskryminacja i przemoc nie – tak samo, jak fajerwerki, świece dymne czy race”.

Apel odczytano na wszystkich stadionach. Z 27 klubów-gospodarzy minionego weekendu aż 26 nie zmieniło w jego treści zupełnie nic, choć podczas zjazdu umożliwiono im dostosowanie treści do lokalnych uwarunkowań.

Wyjątek od reguły

Na ile wychowawczą rolę spełnił ten krótki komunikat, dowiemy się dopiero za jakiś czas. Za to zakończony weekend przyniósł nieoczekiwane wydarzenie właśnie w Berlinie, gdzie w lipcu odbył się zjazd. Przed derbami Union – Hertha w "Starej Leśniczówce" kapitan gospodarzy Torsten Mattuschka doczytał tylko do „przemoc nie”, pomijając całkowicie wątek pirotechniki. Union jako jedyny z 54 klubów nie zgodził się bowiem na takie traktowanie istotnego dla kibiców elementu kultury stadionowej.

Reklama