Narodowy: Kapler pójdzie do sądu po premię

źródło: RP.pl

Były prezes Narodowego Centrum Sportu domaga się wypłacenia premii za 37 miesięcy pracy. Do NCS wpłynęło już "ostateczne wezwanie przedsądowe" w tej sprawie – podała „Rzeczpospolita”.

Reklama

Narodowe Centrum Sportu nie chce komentować sprawy – nie informuje, kiedy otrzymało wezwanie do zapłaty. Na pewno jednak nie odpowiedziało na wezwanie do tej pory.

Były szef centrum odpowiedzialnego za budowę Stadionu Narodowego w Warszawie chce 571 tys. 187 zł i 50 groszy. Taka premia przysługuje mu zgodnie z umową, jaką zawierał, godząc się na pracę nad Stadionem Narodowym.

Komentarz Stadiony.net: Po lekturze prasy z ostatnich dwóch dni wydaje się, że w dobrym tonie jest zmieszanie Stadionu Narodowego i Rafała Kaplera z błotem. Ale Narodowego nie mamy zamiaru z błotem mieszać, bo wbrew sensacyjnym doniesieniom niektórych mediów, oberwanie się sufitu podwieszanego nie jest żadną tragedią. By sprawić jej pozory niektórzy celowo pomijają słowo „podwieszany”, by czytelnik widział oczyma wyobraźni nie odpadający styropian/gips i lekkie instalacje, a wielkie segmenty betonu, które mogłyby kogoś zabić, gdyby ktokolwiek był wpuszczany na obiekt. To jest usterka. Niepokojąca, ale tylko usterka, zresztą już naprawiona. Wiele zarzutów do Narodowego Centrum Sportu można mieć, ale trzymajmy jakiś poziom.

Podobnie jest z Kaplerem – dlaczego ktoś się dziwi, że człowiek domaga się tego, co gwarantowała mu umowa, a co odebrano mu w imię rzucenia kogoś na pożarcie opinii publicznej. My na jego miejscu nie rezygnowalibyśmy z tego, co nam ktoś zagwarantował. Z kolei na miejscu opinii publicznej zastanowilibyśmy się, kto za nasze pieniądze podpisywał niekorzystne umowy z Kaplerem i nie tylko, a potem nie kontrolował inwestycji za 2 mld zł...

Reklama