Poznań: Gorzkie święto, stadion dla Lecha na 20 lat

źródło: Gazeta.pl / PAP

W poniedziałek po południu odbyła się uroczystość, podczas której oficjalnie potwierdzono porozumienie między miastem a Lechem. Przez najbliższe dwie dekady to właśnie „Kolejorz” będzie rządził przy Bułgarskiej. Ale mimo oficjalnej ceremonii pozostaje niesmak.

Reklama

W poniedziałek doszło do uroczystego podpisania umowy operatorskiej między miastem Poznań a Lechem do spółki z Marcelin Management. Porozumienie było przez biuro prasowe opisywane jako „podwójne święto”, bo Stadion Miejski nie tylko zyskuje operatora, ale też obchodzi pierwszą rocznicę działania. Jednak nie wszyscy podzielają entuzjazm specjalistów od wizerunku – radni mówią o skandalu, bo zaledwie dzień przed podpisaniem umowy okazało się, że trzeba zapłacić kolejne miliony projektantom, których praca pozostawia wiele do życzenia.

Przypomnijmy – dopiero w weekend udało się miejskim urzędnikom porozumieć z projektantami w sprawie praw autorskich do projektu stadionu. Poznań będzie musiał za nie zapłacić 2,3 mln zł, choć stadion już kosztował 746 mln. A radny Tomasz Lewandowski, przewodniczący komisji gospodarki komunalnej sugeruje, że na tym nie koniec wydatków. – Przecież umowa operatorska to tylko rozbudowana umowa najmu. Najemca - klub Lech - będzie pokrywał koszty drobnych napraw i remontów. Ale jeśli pojawią się jakieś nowe usterki, czy niedoróbki techniczne, które uniemożliwiają normalne użytkowanie stadionu, to koszty ich naprawy pokryje wynajmujący, czyli miasto. Cieszę się, że sprawa praw autorskich została wreszcie uporządkowana, ale nie przestanę głośno pytać - kto poniesie konsekwencje za to, że za te prawa musimy zapłacić z publicznych pieniędzy?

Podczas poniedziałkowej uroczystości prezydent Ryszard Grobelny nie odniósł się do tej kwestii. Zapowiedział, że liczy na tłumy rzędu miliona osób rocznie na nowym stadionie. W pierwszym roku działania do tej liczby sporo brakło, bo przy różnych okazjach przewinęło się przez stadion ok. 758 tys. widzów. Jak przyznał właściciel klubu Jacek Rutkowski, przed Lechem nie lada wyzwanie. W pierwszej kolejności problemem jest piłkarska funkcja stadionu, bo dziś frekwencja kuleje, a atmosfera wokół klubu nie jest najlepsza.

Ale nieobecny na wydarzeniu radny Jakub Jędrzejewski, przewodniczący komisji kultury fizycznej i sportu uważa, że wczorajsze podpisanie umowy operatorskiej jest zbyt późne. – Dziś Lech nie jest w komfortowej sytuacji, bo pewnie nie ma zakontraktowanych imprez i koncertów, które mogłyby się odbyć na stadionie w najbliższym czasie. A bez nich obiekt nie będzie żył i przynosił zysków – mówił pytany przez „Gazetę Wyborczą”. Zwrócił uwagę, że tak późne pojawienie się operatora to wina osób prowadzących inwestycję. Inne polskie miasta Euro 2012 mają już swoich operatorów od miesięcy, choć to Poznań pierwszy oddał stadion.

Poniżej przypominamy najważniejsze warunki podpisanej w poniedziałek umowy:

  • Czas trwania: 20 lat
  • Czynsz roczny: 3,1 mln zł czynszu stałego + czynsz zmienny (ok. 7,5% wpływów z imprez)
  • Naming rights: co najmniej 1 mln zł rocznie od wynegocjowanej przez Lecha umowy sponsorskiej lub 30% wartości tej umowy (zależnie, która z kwot będzie wyższa)

Reklama