Nowe stadiony: Brighton i Moguncja

źródło: własne

Jeszcze nie ruszyły na nich rozgrywki ligowe, ale oba już gościły pierwszych kibiców na swoich stadionach. W angielskim Brighton to powrót na własny stadion po aż 14 latach (!) „wygnania”. Fani FSV Mainz przeszli ze starego na nowy obiekt bezboleśnie – pieszo.

Reklama

American Express Community Stadium

Falmer Stadium

To jedna z tych inwestycji, których szczęśliwe zakończenie bardzo nas cieszy. Obserwowaliśmy ją od prawie 7 lat i nie dziwi nas radość panująca obecnie wśród miejscowych miłośników futbolu. Kiedy władze Brighton & Hove Albion sprzedały swój stadion w 1995 roku, kibice nie podejrzewali, że czeka ich ponad dekada bez meczu u siebie. Klub musiał wynieść się z burzonego Goldstone Ground w połowie 1997 roku, nie mając w mieście alternatywnego domu. Starania o budowę stadionu dla zespołu „Mew” ruszyły wkrótce potem, ale walka trwała latami. Fani organizowali marsze, wiece poparcia, stworzyli nawet partię polityczną i wymusili na ówczesnym premierze zajęcie stanowiska w sprawie nowego stadionu. W tym czasie ich klub grał w odległym o ponad 75 km Gillingham.

Inwestycję, którą zaplanowano w malowniczym Falmer pod Brighton, torpedowali mieszkańcy i władze sąsiedniej gminy. Wszystko z obawy o wpływ obiektu na ponad 20 000 widzów na faunę sąsiadującego z działką parku krajobrazowego. Wreszcie pod koniec grudnia 2008 ruszyły prace przygotowawcze, w kwietniu 2009 właściwa budowa, a jej koniec nastąpił wraz z początkiem czerwca 2011.

Efektem 2,5-letniej budowy prowadzonej przez Buckingham Group jest American Express Community Stadium – bo tak nazywa się za sprawą umowy sponsorskiej. Ponieważ jednak nikomu nie chce się wymawiać tak długiej nazwy, wielu mówi o nim po prostu AmEx Stadium lub The AmEx. Część kibiców nie przyjmuje jednak do wiadomości sponsorowanej nazwy i zapewniają, że dla nich ten obiekt będzie się nazywał jak we wczesnym stadium planowania – Falmer Stadium.

Niezależnie od nazwy warta aż 105 mln funtów inwestycja to 22 347 miejsc dla widzów, które podzielono na niezależne trybuny. Największa z nich – główna – mieści ponad połowę całej pojemności (11 833) i ma aż 3 poziomy. Po przeciwnej stronie boiska jest strefa rodzinna (5404 miejsca), a za bramkami odpowiednio sektory dla śpiewających miejscowych (północ – 2688) i kibiców przyjezdnych (południe – 2575). W razie zapotrzebowania w narożnikach i nad istniejącymi sektorami można stworzyć dodatkowe sektory i zmieścić aż 35 000 osób. Czy taka potrzeba będzie, na razie trudno powiedzieć. Jednak już w trakcie budowy okazało się, że zaplanowana liczba miejsc o wyższym standardzie jest za mała i do planowanych przez KSS Group 2109 miejsc dobudowano kolejnych 400.

 

Coface Arena

Coface Arena

Podobnie jak w przypadku Brighton, najnowszy stadion niemieckiego futbolu powstał na uboczu, w sąsiedztwie pól uprawnych. I to bardziej dosłownie niż w Falmer Stadium, bo tu pola zaczynają się dosłownie za stadionem. Kibice nie mieli jednak wiele do powiedzenia, ponieważ działka na zachodnich rogatkach Moguncji była najbliższą dostępną o wymaganym rozmiarze. Od dotychczasowego Bruschwegstadion (będą tam grać m.in. rezerwy) dzieli ją niewiele ponad 2 kilometry. Tę trasę już 3 lipca fani i działacze pokonali w barwnym korowodzie, świętując przenosiny ze starego do nowego domu.

Miejsce jest zresztą bardzo dobrze skomunikowane, a w najbliższych latach połączenia jeszcze się poprawią, bo rozwijana jest w tym miejscu komunikacja publiczna i sieć dróg. Kibice będą więc mieli więcej możliwości dojazdu, a i samych fanów będzie z pewnością więcej. Już podczas przedsezonowej prezentacji 3 lipca na Coface Arena zasiadło lub stanęło ponad 33 000 widzów. To o 13 000 więcej, niż mieści Bruschwegstadion. Klub jest jednak w bardzo dobrej sytuacji, ponieważ dobra gra w minionym sezonie pozwoliła mu po raz pierwszy w historii zająć miejsce premiowane grą w Lidze Europy, o włos od walki o Ligę Mistrzów. Przeprowadzka będzie więc miała dla kibiców dodatkowy smaczek.

Coface Arena, zgodnie z niemieckim zwyczajem (i wymogiem), dużą część swojej pojemności oddaje kibicom stojącym podczas meczów. Choć związek piłkarski oczekuje 10% miejsc stojących na stadionach, w Moguncji jest ich aż 30%. Dlatego na co dzień pojemność wynosi 34 034 miejsca, a w meczach międzynarodowych będzie spadać do „zaledwie” 26 600. W tej liczbie jest 2750 miejsc biznesowych (w tym 650 w lożach), 90 dla niepełnosprawnych i 150 dla dziennikarzy.

Koszt stadionu miał być wyjątkowo niski – tylko 40 mln €. Konstrukcja czterech niezależnych trybun jest prosta, w ogromnej mierze składa się z prefabrykatów, więc i cena nie jest wysoka. W ostatecznym rozrachunku okazało się jednak, że trzeba będzie zapłacić znacząco więcej. W tej chwili mówi się o ok. 60 mln € (ok. 240 mln zł). To wciąż suma bardzo przyzwoita, biorąc pod uwagę skalę inwestycji.

Reklama