Poznań: Lech chce odszkodowania za zamknięcie stadionu

źródło: PAP / Gazeta.pl

Władze Poznania najpierw wypowiedziały Lechowi umowę najmu, a potem zaplanowały na miejskim stadionie imprezę, która wykluczy poznańskie kluby z jego użytkowania na miesiąc. Lech może nawet iść do sądu – pisze Gazeta.pl.

Reklama

Początkiem konfliktowej sytuacji w Poznaniu był ubiegły tydzień. Wtedy POSiR, inwestor i dotychczasowy zarządca stadionu, wypowiedział Lechowi umowę najmu obiektu. Niedługo później do poznańskiego klubu wpłynęło pismo, że przez cały sierpień, aż do 4 września, nowy stadion będzie niedostępny dla Lecha i Warty ze względu na zawody motocyklowe X-Fighters i wymianę murawy po nich.

W praktyce oznacza to tyle, że POSiR postanowił bez wcześniejszych rozmów z klubem usunąć go ze stadionu i upewnić się, że nie będzie blokował dochodowej imprezy, wypowiadając umowę. Tyle że Lech nie uważa wypowiedzenia za ważne, bo nie zostało poprzedzone pismem z miesięcznym wypowiedzeniem. POSiR ma inne zdanie. - Naszym zdaniem wypowiedzenie jest skuteczne, i nie ma podstaw do roszczeń finansowych, a ostatecznie pewnie rozstrzygnie tę sprawę sąd – powiedział PAP dyrektor POSiR Ryszard Żukowski.

Dla Lecha każdy mecz poza Bułgarską oznacza bardzo poważne straty. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom Ekstraklasa S.A. zgodziła się na zamianę meczów u siebie na wyjazdy, poza jednym wyjątkiem. Na zmianę gospodarza nie zgodził się bowiem Ruch, który z kolei zaczyna sezon z samymi meczami u siebie i kolejny nie jest mu na rękę. Lech najpewniej uzupełni więc swój wniosek licencyjny o stadion we Wronkach, ale będzie się też domagał zadośćuczynienia od Poznania. - Każdy mecz rozgrywany w Poznaniu daje klubowi przychód w wysokości około 1. miliona złotych, jeżeli poprzez działanie miasta, klub poniesie straty to będziemy domagali się odszkodowania za poniesione straty. Jeżeli takie poniesiemy, to jesteśmy w stanie je dokładnie wyliczyć – zapewniał w poniedziałek prezes Andrzej Kadziński.

Reklama