Szwajcaria: Między tradycją a masturbacją

źródło: własne

Sprawa nie jest co prawda poważna, ale bardzo kłopotliwa. Stadion w Bernie ma w swej nazwie człon, który od lat rozśmiesza Brytyjczyków. Z jednej strony to nawiązanie do wielkiej historii i lokalizacji, a z drugiej wizerunkowy kłopot.

Reklama

Kiedy kilka lat temu otrzymywaliśmy pozwolenie na publikację wizualizacji od spółki zarządzającej projektem nowego stadionu dla Berna, otrzymaliśmy też wyraźną instrukcję: mamy używać pełnej nazwy z jej oryginalną pisownią: „STADE DE SUISSE Wankdorf Bern”.

Dziś ta sama spółka już nie używa jej z równym zaangażowaniem. Co prawda pojawia się w przeglądarce, ale na samej stronie już nie jest tak powszechna. Znika jej drugi człon, ten mniej medialny. Ale mniej medialny jest nie tylko ze względu na długość nazwy, która faktycznie może być uciążliwa.

Okazało się, że w zeszłym roku rozpoczęła się debata, czy nie usunąć członu Wankdorf – informował o tym „Austrian Times”. Dla Szwajcarów to sprawa problematyczna. Z jednej strony właśnie to słowo wiąże nowy stadion narodowy w Bernie ze starym, który miał ogromne znaczenie dla szwajcarskiej, ale i szerzej – europejskiej piłki. Tutaj odbywał się finał Pucharu Europy, Pucharu Zdobywców Pucharów, a przede wszystkim Mistrzostwa Świata 1954. Wankdorf to też nazwa dzielnicy, w której stadion leży.

Z drugiej strony słowo Wankdorf od lat powoduje docinki ze strony Anglików, którzy co jakiś czas (a od Euro 2008 cześciej) umieszczają stadion wśród najśmieszniejszych na świecie. O co chodzi? Nie dość, że na obiekcie gra zespół Young Boys (ang. Młodzi Chłopcy), to jeszcze Wankdorf przy odpowiedniej wymowie ma łudząco podobne brzmienie do angielskiego „wanked off” (luźne tłumaczenie: zmasturbowany)...

Reklama