Chorzów: Krajowa Izba Odwoławcza pokrzyżowała szyki

źródło: "Dziennik Zachodni" / Niebiescy.pl

Najpierw wyniki przetargu zaskarżył „droższy” z oferentów. Później miasto chciało przetarg na projekt unieważnić, ale na to nie ma zgody w KIO. Trzeba będzie wydać na pracę architektów prawie 2 mln zł. Ale takich pieniędzy nie ma – pisze „Dziennik Zachodni”.

Reklama

Przypomnijmy, że w ogłoszonym przez Chorzów przetargu na projekt nowego stadionu Ruchu wzięły udział dwie pracownie: SPAK z Warszawy i MCS z Poznania. Oferta pierwszego była warta ok. milion, a drugiego 1,7 mln zł. Zwyciężyła więc pracownia z Warszawy, ale konkurenci wytknęli jej, że nie spełnia warunków przetargu. Chodziło o posiadanie w dorobku przynajmniej jednego oddanego do użytku stadionu piłkarskiego, tymczasem w chwili rozstrzygania przetargu zaprojektowany przez SPAK Stadion GOSiR w Gdyni jeszcze nie działał.

MCS odwołał się więc i sprawę rozstrzygnięto na jego korzyść. Ponieważ w Chorzowie nie było takich pieniędzy na projekt (zarezerwowano tylko milion), samorządowcy chcieli przetarg unieważnić, ale zgody na to nie wyraziła Krajowa Izba Odwoławcza. - Zostaliśmy zmuszeni do podpisania umowy z firmą z Poznania - mówi Piotr Galilejczyk, naczelnik wydziału inwestycji komunalnych i remontów w chorzowskim magistracie. - Od dwunastu lat zajmuję się przetargami i z taką sytuacją jeszcze się nie spotkałem.

Podczas ostatniej sesji radni stwierdzili, że ponieważ miasto nie ma takich pieniędzy, milion z tego roku pójdzie na modernizację estakady. Tymczasem projekt od poznańskiej pracowni będzie opłacany z przyszłorocznego budżetu. To oznacza przesunięcie się sprawy stadionu o rok.

Reklama