Nowe stadiony: Hiszpania

źródło: własne

Dziś zapraszamy na kolejną podróż do Hiszpanii, gdzie znajdziecie aż siedem nowych stadionów. Jeden z nich przypomina niecodzienną układankę. Kolejny był projektowany i finansowany przez obecnego patrona, a na jeszcze innym Real Madryt skompromitował się w Pucharze Króla parę lat temu...

Reklama

Estadio Carlos Belmonte

Jak często zdarza się, by inwestor, projektant i patron stadionu byli jedną osobą? To pierwszy znany nam przypadek tak niecodziennej sytuacji. Carlos Belmonte, który był na przełomie lat 50. i 60. burmistrzem hiszpańskiego Albacete był jednak rzeczywiście architektem stadionu, który jako przedstawiciel władzy wykonawczej także finansował. Czy patronem został w uznaniu zasług dla powstania nowego obiektu? Tego niestety nie udało nam się dowiedzieć.

Wiemy za to z oficjalnej strony drugoligowego Albacete Balompié, że w roku 1960 stadion zasłynął tempem powstania – zbudowano go w rok. Po tym czasie gotowy był wzniesiony na nasypie stadion dla 10 000 widzów, a także boisko i bieżnia lekkoatletyczna. W kolejnej dekadzie otrzymał sztuczne oświetlenie, a na początku lat 90. jego pojemność podskoczyła do 15 000 miejsc dzięki dobudowie górnego poziomu nad główną trybuną. Później ten górny poziom został jedynym elementem, jaki nie uległ zniszczeniu, gdy stadion przeszedł kompleksową modernizację. Dziś nie ma już bieżni, a za to ma dwie w pełni zadaszone trybuny i 17 524 miejsca ściśle przylegające do murawy.

Estadio Helmántico

Co ma wspólnego drugoligowy obiekt z Mistrzostwami Świata i Euro 2012? Całkiem sporo. Bo choć mieści tylko 17 341 osób, to właśnie tu Hiszpanie zagrali w zeszłym roku pierwszy mecz już jako mistrzowie świata z RPA. I było to spotkanie eliminacji Euro 2012. Litwa okazała się rywalem wygodnym, dając trzy punkty zgodnie z oczekiwaniem.

Dla kameralnego, ale całkiem nowoczesnego obiektu w Salamance było to drugie spotkanie reprezentacji w historii. Wcześniej gospodarze gładko rozbili Chiny w 2005 roku. Aby móc gościć kadrę Helmántico był jednak przebudowywany parokrotnie, otrzymując najpierw pokaźne maszty oświetleniowe, później zadaszenie całej widowni, a na końcu telebim.

Nou Estadi Castalia

Jak wskazuje nazwa, dla miasta Castellón to nowy stadion, choć za rok skończy ćwierć wieku. Patrząc na trybuny można jednak odnieść wrażenie, że to świeższa konstrukcja, bo w swojej historii obiekt zbudowany w zaledwie rok za 350 mln peset miał już kilka modernizacji.

Jego pojemność raz szła w górę, raz w dół. Najpierw w 1988 roku urosła z 15 do 17 tys. dzięki demontażowi części krzesełek. Dwa lata później było już 18 000 dzięki dodaniu dodatkowych krzesełek. Z kolei przez modernizację w 1996 widownia spadła do 12 500 – krzesełka za bramkami zamontowano z powrotem. W 2005 roku miała miejsce największa dotąd modernizacja, która zaowocowała kolejnym zwiększeniem pojemności do 16 000, a w ramach prac poprawiono też infrastrukturę dla mediów i zawodników.

Camp d'Esports

W tym miejscu sport królował już od początku 1919 roku. Dziś oglądamy jednak zupełnie inny stadion, niż jeszcze 20 lat temu. W 1993 roku doszło bowiem do całkowitej modernizacji, w efekcie której stare trybuny ustąpiły miejsca nowym. Kosztującą 700 mln peset przebudowę nadzorował architekt Robert Brufau.

W jej efekcie wokół całego boiska powstały niskie jednopoziomowe trybuny. Z trzech stron nadbudowano nad nimi kolejne sektory, zwiększając pojemność do 13 031 miejsc. Wizualnie stadion sprawia jednak wrażenie większego. Widownia trybuny głównej jest zadaszona.

Estadio Municipal de Butarque

W cieniu wielkiego Madrytu i jego klubów stoi skromny, ale mimo to wart uwagi stadion trzecioligowego obecnie CD Leganés. Powstał w latach 1997- 1998 i mieści 8000 widzów. Choć nie ma potrzeby rozbudowy, to możliwości ku temu są – nad dzisiejszymi trybunami jest sporo miejsca i można je wykorzystać tym bardziej, że kibice na widownię i tak wchodzą wspinając się po schodach na szczyt trybun. A biorąc pod uwagę, że klub nie święci wielkich triumfów, widownie na poziomie 3000 nie przynoszą mu ujmy na tle rywali z wyższej drugiej ligi.

Stadion spełnia wymogi infrastrukturalne dla Segunda División – jest zadaszenie nad główną trybuną, jest tablica świetlna, a wszystkie miejsca są siedzące. Jeśli zespół będzie się rozwijał jest możliwość poprawy wyposażenia o mieszkania dla zawodników i szkółkę piłkarską.

Estadio de Lasessare

Często mówi się lub pisze o tym baskijskim stadionie Nuevo Lasessare, bo stanął w miejscu poprzednika zaledwie 8 lat temu. Jednak klub wystosował specjalne pismo, w którym odradza takie nazewnictwo – oficjalna nazwa nie zmieniła się przy okazji modernizacji z 2003 roku.

Reakcja była być może tak ważna, bo o tym obiekcie pisze się dużo. Choć mieści tylko 7960 osób, należy do najbardziej rozpoznawalnych w całej Hiszpanii. Od fasady, przed dach i nietypowe maszty, po sektory dla widzów stadion wygląda jak złożony z niewielkich prostopadłościennych segmentów. I... tak jest. Widownia stoi na kilku niezależnych budynkach, połączonych konstrukcją dachu. Trybuny podzielone są na bardzo małe części po 300-600 osób, dzięki czemu obiekt można błyskawicznie opróżnić i zapełnić.

Wrażenie robi kolorystyka. Z zewnątrz jest bardzo stonowana i bazuje na surowych materiałach jak stal i poliwęglany, gdzieniegdzie pociętymi oknami. Od środka z kolei uderzają różnobarwne krzesełka, które w dodatku dosłownie „zazębiają się” z murawą. Ze swiecą szukać stadionu, gdzie zawodnicy byliby tak blisko kibiców. W najbliższych miejscach to ok. 2 metry. Dzięki tej niecodziennej kombinacji i atrakcyjnej nowoczesnej formie niewielkie Barakaldo może być dumne z posiadania stadionu na miarę XXI wieku.

Stadium Gal

Pozostajemy w Kraju Basków, ale na nieco mniejszym stadionie – mieszczącym 6344 widzów Stadium Gal w Irun. Ten kameralny obiekt został zbudowany w miejscu dawnego obiektu w 1997 roku. Każda jego trybuna (a ma ich trzy) jest nieco inna – różnią się i pojemnością, i infrastrukturą, i zadaszeniem.

W 2008 roku stadion stał się miejscem wyjątkowej niespodzianki, gdy w walce o Puchar Króla trzecioligowy Union Real pokonał u siebie 3:2 Real Madryt, a potem na Santiago Bernabeu wpakował rywalom kolejne 3 gole i wyeliminował „Galacticos”.

Reklama