Stadiony narodowe: Bukareszt goni Warszawę

źródło: własne

W Warszawie podnoszony jest dach, za to w Bukareszcie są już krzesełka. Rumuni mają też fasady, ale z zadaszeniem są mocno w tyle. Ktoś nazwał je „bliźniakami”. Jeśli tak, to zdecydowanie dwujajowymi. I już wiemy, który będzie minimalnie starszy...

Reklama

Od samego początku łączy je bardzo wiele. Oczywiście nie ma mowy o identyczności, ale punktów wspólnych jest więcej niż różnic. Zapraszamy na krótkie porównanie podobieństw obu projektów:

Po pierwsze, stadiony narodowe Polski i Rumunii powstają w miejscu poprzedników. Różnica jest taka, że w Bukareszcie Stadionul Lia Manoliu był używany jeszcze w 2007 roku, gdy w Warszawie wciąż istniał Jarmark Europa, a funkcję narodowego od dłuższego czasu dzierżył Chorzów. Oba pozostaną po otwarciu bez klubu, a kto wie – być może oba będą gospodarzami Mistrzostw Europy. Bo i Rumunia zamierza walczyć o organizację tej imprezy.

Po drugie, wyszły spod tej samej ręki. Bo choć Stadion Narodowy zaprojektowało biuro JSK Architekci z Warszawy, to rozwiązania są jako żywo przeniesione z partnerskich biur von Gerkana i Merga (GMP) oraz Schleicha i Bergermanna (sbp). To właśnie oni stoją za obiektem w Bukareszcie. Różnią się partnerzy, ale zaangażowanie tych dwóch firm jest dla obu projektów bardzo ważne.

Po trzecie, co wynika z powyższego, podobne są trybuny. W obu przypadkach dwupoziomowe i w obu rozdzielone przestrzeniami dla VIP-ów oraz klientów biznesowych (choć rozkład pomieszczeń jest inny, a powierzchnia dedykowana klientom biznesowym znacząco na korzyść Warszawy). Miały być pod tym względem prawie identyczne – w Bukareszcie jednak końcowy projekt ma znacząco ograniczoną strefę komercyjną względem pierwotnej koncepcji. Pojemności za to niemal identyczne – pod tym względem 55 920 do 55 200 na korzyść naszego Narodowego.

Bukareszt czy Warszawa – który ciekawszy? Skomentuj na facebooku »

Po czwarte, w obu obiektach zastosowano taki sam rodzaj dachu. Konstrukcja oparta na stalowych linach zbiegających się na środku, a do tego centralnie zawieszone telebimy i „zagarażowany” za nimi rozsuwany dach nad murawą. Systemy nie są jednak identyczne – inżynierowie z sbp zadbali, by dachy różniły się od siebie. W Warszawie będzie efektowna iglica, w Bukareszcie najwyższym elementem konstrukcji będzie stalowy pierścień okalający murawę.

Po piąte, stadiony idą łeb w łeb, a właściwie „ścigają się” jeśli chodzi o budowę. Bukareszt wystartował pierwszy, bo gdy w lutym 2008 warszawscy architekci pokazywali piękne wizualizacje, w Bukareszcie trwał trzeci i ostatni miesiąc wyburzania dawnej konstrukcji. Bukaresztański stadion miał być gotowy już teraz, co było wymogiem UEFA (obiekt będzie gościł finał Ligi Europy tuż przed Euro 2012), ale termin zostanie przekroczony o ok. pół roku. Trzeba jednak pamiętać, że budowa w Bukareszcie jest znacząco prostsza (a przy tym ponad dwukrotnie tańsza, 170 mln € do ponad 390 mln w Warszawie). Fasada tamtego obiektu będzie znacznie uboższa i mniej efektowna, dlatego jest już niemal gotowa, podczas gdy w Warszawie do tego daleko. Rumuński stadion będzie miał zdecydowanie mniej powierzchni użytkowych, pod murawą nie ma parkingów, a przed budową nie trzeba było wbijać w grunt tysięcy pali.

Po szóste, oba otworzą się dla kibiców niemal równocześnie. Oficjalną inauguracją w Bukareszcie będzie mecz Rumunii z Argentyną 11 sierpnia. W Warszawie przygotowywana jest specjalna ceremonia, zaplanowana wstępnie między 20 sierpnia a 3 września. Rumuński stadion będzie więc „starszym z braci”.

Reklama