Kraków: Biometria przyszłością identyfikacji kibiców?

źródło: Sports.pl / własne

Na nowym stadionie Cracovii skanowanie tęczówki i „zapamiętywanie” przez kamerę twarzy gwarantuje identyfikację wchodzących. W Legii twierdzą, że to rozwiązanie bardzo niedoskonałe – pisze „Przegląd Sportowy”.

Reklama

Na razie Stadion im. Józefa Piłsudskiego jest pierwszym w kraju, na który wchodzi się na podstawie odczytu biometrycznego. Cracovia szczyci się, że dzięki temu udało się zminimalizować rolę ochroniarzy w procesie wpuszczania kibiców na trybuny. Kamerze weryfikacja tożsamości zajmuje od 3 do 10 sekund. Kamera stale „uczy się” twarzy osób wchodzących – im częściej się pojawiają, tym lepiej ich rozpoznaje.

I choć rozwiązanie wydaje się wygodne, a zarazem bezpieczne, nie wszystkich przekonuje. Władze Cracovii zapowiedziały, że dzięki tak dokładnej identyfikacji będą mogły zrezygnować z tzw. „obmacywania” prowadzonego przez ochronę. Osoba raz „zeskanowana” ma być bowiem szybko rozpoznana przez kamery na stadionie. Taka zapowiedź nie przekonuje wszystkich. Jednym ze sceptyków jest komisarz Mariusz Potaczek z krakowskiej policji, który podczas debaty „Kibicowanie Jako Uniwersalny Język” w Krakowie wyraził swoje wątpliwości. Bo choć idea odsunięcia ochroniarzy od kibiców brzmi optymistycznie, będzie uznawana za skuteczną tylko do pierwszego większego incydentu. Wtedy powróci pytanie, „dlaczego nie przeszukano wchodzących?”

Fot. Łukasz Libuszewski

Sceptyczna wobec tego rozwiązania jest też Legia Warszawa, której stadion otrzymał już łatkę „Guantanamo” ze względu na wprowadzone środki ostrożności. . - Porównywanie geometrii twarzy sprawdza się na lotniskach, ale jego efektywność na stadionach jest niska. Kąt nachylenia, czapki, szaliki - to wszystko utrudnia identyfikację - zgłasza zastrzeżenia Bogusław Błędowski, dyrektor organizacyjny Legii w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.

Odczyt biometryczny to dobre rozwiązanie? Czekamy na facebooku »

Działanie takiego systemu łatwo też zakłócić – wystarczy guma do żucia lub farba w sprayu, a wtedy odczyt danych będzie niepoprawny. - Aby wszystko przebiegało bez zarzutu, można urządzenie ustawić na 30 procent tolerancji, tylko że wtedy taka identyfikacja traci sens - mówią na Łazienkowskiej, podkreślając, że efektywność urządzeń biometrycznych nie jest adekwatna do wysokiej ceny. Choć i tam kilka kamer jest nastawionych na biometrię.

Fot. Łukasz Libuszewski

Jaka to cena? Nie wiadomo, bo tym Cracovia się nie chwali. U dystrybutora jednak taka kamera to koszt ok. 15 000 złotych. Do tego trzeba doliczyć centralną część systemu i koszty instalacji oraz obsługi.

Rafał Ościak, dyrektor handlowy Cracovii, twierdzi jednak, że nigdzie identyfikacja nie jest tak skuteczna, jak w Krakowie. - To, że przyłożę do czytnika bilet z danym nazwiskiem, nie znaczy, że rzeczywiście jestem tą osobą. U nas przekazywanie biletów jest nierealne, bo nawet jak ktoś poda PESEL kogoś innego, to zweryfikujemy jego tożsamość na podstawie zdjęcia. A oni nie - odpiera zarzuty Ościak.

Fot. Łukasz Libuszewski

Ta zaleta jest jednak równocześnie… wadą. Wiadomo bowiem nie od dziś, że na całym świecie kibice przekazują sobie nawzajem bilety, gdy nie mogą iść na mecz. Nie ma to nic wspólnego z chuligaństwem, a w dużych klubach nieraz prowadzone są oficjalne punkty wymiany biletów, gdzie można zgłosić, komu na czas meczu powierza się wejściówkę. Dzięki temu bilet się nie marnuje. W Cracovii – tak.

Reklama