Nowy Jork: „Tylko pół kroku naprzód”

źródło: NYDailyNews.com

Dziennikarz nowojorskiej gazety „Daily News” przedstawił pierwszą recenzję wielkiego stadionu Meadowlands, który w piątek odbył swoją „prapremierę”. Na nieoficjalną, piłkarską inaugurację Meksyk zagrał przy pełnych trybunach z Ekwadorem. Wrażenia bardzo mieszane.

Reklama

Filip Bondy z redakcji „Daily News” ma za sobą pierwszą wizytę na Meadowlands. Stadion ma zastąpić kultowy Giants Stadium, a docelowo może stać się areną Mundialu 2018/2022. Kosztował fortunę – wraz z pobliską infrastrukturą budowa pochłonęła aż 1,4 mld $, czyli jeszcze więcej niż rekordowy Cowboys Stadium w Dallas. Ale właśnie w porównaniu z Dallas, według Bondyego, temu obiektowi wiele brakuje.

Fakt, że stadion nie jest jeszcze w pełni gotowy (nie wszystkie stoiska działają, gdzieniegdzie nie ma zainstalowanych telewizorów, itd.) można wybaczyć – wszak to nie oficjalna inauguracja, a raczej przygotowanie do niej. W dodatku stadion oferuje bardzo dobrą widoczność, wiele udogodnień dla najbogatszych, bardzo dobry widok na telebimy umieszczone nietypowo – w konstrukcji trybun zamiast nad koroną obiektu.

Mimo to zarzutów też jest sporo. Pierwszy to o wizerunek – kibic wchodzący na obiekt widzi przed sobą szary kloc, a po wejściu... szare trybuny. Takie było zamierzenie twórców by, wzorując się na Allianz Arenie, ożywiać obiekt z zewnątrz różnymi kolorami oświetlenia, zależnie od meczu. W końcu obiekt będą dzielić dwa kluby i umieszczenie na stałe barw obu byłoby karkołomne, jeśli nie niemożliwe.

Według Bondyego stadion jest wygodny, ale zbyt wielki by być przytulnym, a brak dachu odbije się kibicom czkawką podczas grudniowych meczów NFL. Tymczasem za mniejsze pieniądze w Dallas stworzono obiekt bardzo wyrazisty, który ma największy rozsuwany dach, rozsuwane ściany czy największy telebim świata. Choć nie brakuje zarzutów o teksańską gigantomanię, trzeba przyznać, że z punktu widzenia przeciętnego widza to jednak lepsza inwestycja.

Reklama