Koniec ze słupami szpecącymi Kraków

źródło: Gazeta.pl

Miejscy architekci w końcu rozprawią się ze słupami, które od lat szpecą pejzaż Krakowa. - W tym miejscu układa się historyczna sylweta Krakowa. Słupy przy stadionie przypominają lampy górnicze. Takie rozwiązania są niedopuszczalne - mówi Wojciech Obtułowicz, członek jury konkursu na przebudowę stadionu

Reklama

Dyskusja na temat - wbitych jak osikowe kołki w serce miasta - masztów, na których zamontowane zostało oświetlenie płyty stadionu przy ul Focha, doczekała się w końcu reakcji ze strony władz Krakowa. Ruszył konkurs, którego przedmiotem jest opracowanie koncepcji przebudowy stadionu pod względem architektonicznym, funkcjonalnym oraz estetycznym i dostosowane go do wymogów UEFA.

Cracovia w innym świetle

Rozsiane po terenie stadionu budynki magazynowo-warsztatowe, handlowe i gastronomiczne przeznaczono do rozbiórki. Znikną też maszty oświetleniowe, które od momentu powstania budziły wiele kontrowersji. Dwa lata temu słupy zwyciężyły w organizowanym przez nas plebiscycie Archi-Szopa na najbardziej szkodliwą inwestycję w mieście. - W projekcie przebudowy stadionu forma nowego oświetlenia musi być zharmonizowana z otoczeniem. W tym miejscu układa się historyczna sylweta miasta. Słupy przypominają lampy górnicze. Takie rozwiązania są niedopuszczalne, chyba że na obrzeżach miasta. Trzeba się z tym rozprawić - zapowiada Obtułowicz. Jak władze miasta chcą rozwiązać ten problem? - Nowe oświetlenie będzie zamontowane na zadaszeniu trybun, o połowę niżej niż dzisiejsze maszty - tłumaczy Janusz Sepioł, pełnomocnik prezydenta ds. kultury. - Obiekt powinien stać się wizytówką miasta. Wymaga to m.in. uporządkowania zabudowy od strony ul. Focha - mówi Andrzej Wyżykowski, główny architekt Krakowa. Obtułowicz dodaje, że projekt musi mieć charakter ochronno-konserwatorski. - Nie wystarczy go narysować. Architekci będą musieli szczegółowo przeanalizować układ głównych punktów widokowych w skali miasta - mówi architekt.

Zaplecze na Euro 2012

W tej chwili stadion może pomieścić ok. 6 tys. widzów. Po przebudowie jego pojemność ma wzrosnąć do 15 tys. netto. - Postanowiliśmy wykorzystać sytuację i przygotować stadion większy, który nie musi być w całości gotowy na Euro. Musi mieć jednak doskonałą murawę, dobre oświetlenie i zaplecze - wyjaśnia Sepioł. Warunki UEFA w stosunku do miast, które organizowałyby Euro 2012, mówią, że poza stadionem głównym muszą być jeszcze dwa obiekty treningowo-rozruchowe. - Mamy w Krakowie trzy stadiony, które w poważnym stopniu uczestniczą w przygotowaniach do imprezy. Klasę ELITE (pojemność powyżej 33 tys. netto) ma posiadać oczywiście stadion Wisły przy ul. Reymonta. Pozostałe dwa - Hutnika i Cracovii - będą obiektami treningowymi - mówi Barbara Janik, dyrektorka Biura ds. Euro 2012 UMK.

Profesjonalizm, kreatywność i rozwaga

Wyzwaniem dla architektów biorących udział w konkursie powinna być przede wszystkim świadomość, że ich działania będą ingerowały w bardzo delikatny teren, o ograniczonym polu manewru, na którym można wyrządzić nieodwracalne szkody. - Będziemy zwracali uwagę na to, żeby projekt był na odpowiednim poziomie. Chodzi tu o profesjonalizm, inwencję i rozwagę. Oczywiście nie należy popadać w paranoję. We Włoszech są stadiony, które stoją obok kamienic i nic złego z tego powodu się nie dzieje. Liczymy na kreatywność, ale w ramach określonych warunków - mówi Obtułowicz. Ważnym kryterium jest atrakcyjność obiektu. - Chcemy, żeby był to stadion nie tylko funkcjonalny, ale też piękny. Jego lokalizacja jest bardzo eksponowana - tłumaczy Sepioł. Architekci podkreślają, że tak gigantycznego przedsięwzięcia nie można mierzyć w skali mikro. Projekt należy zważyć przestrzennie. Detal jest oczywiście istotny. O jego jakości i kulturze będą zaświadczali sami kibice. Trzeba jednak pamiętać o charakterze całego miasta. To jest dużo ważniejsze. Usunięcie słupów nie zmieni wiele w wyglądzie samego stadionu, natomiast znacznie wpłynie na poprawę wizerunku miasta - dodaje Obtułowicz. - Odnowiony stadion musi nabrać nowoczesnego i lekkiego charakteru, odzwierciedlającego fakt, że jesteśmy w XXI w. - podsumowuje Wyżykowski.

Dawid Hajok, Gazeta Wyborcza Kraków

Reklama