Warszawa: Czarne chmury nad Czarnymi Koszulami

źródło: własne [MK]

Warszawa: Czarne chmury nad Czarnymi Koszulami Miasto skreśla projekt nowego stadionu z budżetu na 2020 rok. To bardzo poważny cios we wszystkie sekcje Polonii Warszawa i w młodzież Muranowa. Ale jest szansa na zmianę sytuacji...

Reklama

To był katastrofalny tydzień dla kibiców Polonii Warszawa. Ich klub (spółka piłkarska) miał czas do 30 listopada, by przedstawić plan naprawczy – uwzględniający spłatę długu wobec miasta, obecnie ponad 700 tys. zł – i plan rozwoju na najbliższe lata. Zamiast tego zarząd piłkarskiej spółki wysłał jedynie 5-stronicowe pismo i poprosił o kolejne rozmowy.

W związku z tym wiceprezydent Renata Kaznowska zapowiedziała wykreślenie pieniędzy na nowy stadion z budżetu na 2020 rok. Decyzja wiceprezydent to nie czasowe wstrzymanie prac, ale odstąpienie od nich w ogóle. A ponieważ do dziś nie ma umowy z projektantami na dokumentację, oznacza to w praktyce, że cały kompleks przy Konwiktorskiej może pozostać na kilku wizualizacjach od JSK Architekci.

Stracą nie tylko piłkarze

Choć „kotwicą” wstrzymującą pracę jest krytykowany ze wszystkich stron zarząd piłkarskiej Polonii, to na decyzji wiceprezydent Kaznowskiej traci znacznie więcej stron. I nie mamy tu na myśli JSK Architekci, których może ominąć kontrakt wart ponad 12 mln zł. Inne spółki/sekcje Polonii Warszawa również miały zostać uwzględnione w kompleksie, na czele z koszykarzami i koszykarkami.

Stadion dla Polonii Warszawa© JSK Architekci

Przypomnijmy, że kompleks zaplanowany przy Konwiktorskiej uwzględniać ma nie tylko stadion, ale też halę widowiskową i Centrum Wsparcia Sportu. Na braku inwestycji stracą więc niemal wszyscy – od lekkoatletów czy pływaków Polonii po bardzo szeroko pojętą młodzież północnego śródmieścia Warszawy. W cierpiącej na ciągły niedostatek obiektów sportowych Warszawie to miał być jeden z kluczowych i najbardziej centralnie położonych ośrodków.

Jest jeszcze cień nadziei

W opublikowanym kilkanaście godzin temu pełnym piśmie wiceprezydent Kaznowskiej czytamy, że sytuację można jeszcze zmienić. Choć termin wyznaczony piłkarskiej Polonii został już przekroczony, to wdrożenie decyzji o usunięciu pozycji z budżetu zajmie trochę czasu. Ten czas można wykorzystać na pokazanie, że Polonia ma rozwiązanie swojej fatalnej sytuacji.

[…] Przedkładanie spraw o takim charakterze wymaga zachowania nie tylko właściwych form, ale przede wszystkim odpowiedniego terminu, a to oznacza, że Rada Miasta wniosek procedować będzie najpewniej w ramach zmian budżetu w marcu 2020. […] Jeżeli w podanych przez Państwa terminach zmaterializują się opisywane zdarzenia (np. zawarcie umowy z partnerem strategicznym, spłata aktualnego zadłużenia wobec m.st. Warszawy), będziemy mogli powrócić do rozmów oraz zgodnie z Państwa wnioskiem „omówić dogłębnie wszystkie sprawy” - czytamy w piśmie wiceprezydent Kaznowskiej do Polonii SA.

Komentarz Stadiony.net

Nieudolność obecnego zarządu piłkarskiej spółki Polonia jest niepodważalna. Szkoda, że miasto nie ma w niej wiarygodnego partnera. Odłożenie na półkę stadionu można zrozumieć. Problem jest jednak inny: rykoszetem dostają setki, a w dłuższej perspektywie tysiące młodych ludzi, dla których – według deklaracji miasta – budowany miał być ten kompleks. Po to były przecież hucznie ogłaszane nazwy pokroju „Centrum Wsparcia Sportu” i „Młodzieżowego Centrum Sportu” w odniesieniu do tego projektu.

Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że miasto wylewa dziecko z kąpielą, rezygnując z całości w obliczu krótko- lub średnioterminowych problemów z jednym elementem. Warszawa od lat boryka się z niedoborem infrastruktury sportowej, a kolejne historyczne kompleksy popadają w ruinę. Ten ma być kolejnym?

W liście do piłkarskiej Polonii wiceprezydent Kaznowska zaznacza, że ścisła współzależność poszczególnych elementów kompleksu uniemożliwia realizację części zamiast całości. Jednak od początku planowano etapowanie inwestycji i nie ma żadnego wyjaśnienia, dlaczego nie można etapowania zmienić, stawiając najpierw na obiekty do innych sportów, pozostawiając stadion na później. To dałoby czas na uporządkowanie spraw piłkarskiej Polonii, choćby i budowę klubu od zera. Przecież miasto nie wydało jeszcze ani złotówki na projekt, można zlecić JSK Architekci zmianę fazowania w przyjętych już założeniach.

Można, ale trzeba chcieć. A od początku planowania obiektów na Polonii można było odnieść wrażenie, że miastu wcale się nie śpieszy z realizacją. Sprawa wlekła się i nawet z utrzymaniem wszystkich terminów możliwe było, że pierwszą łopatę przyjdzie wbić dopiero przed kolejnymi wyborami, w 2022 roku. Wydaje się więc bardzo wygodne, że miasto wyrzuca efekty dwóch lat rozmów, roku pracy i grubych setek tysięcy złotych zamiast szukać rozwiązania, które doprowadziłoby do realizacji kluczowego kompleksu sportowego, choćby tymczasowo miał on powstać bez stadionu (albo z jedną trybuną zamiast czterech).

Michał Karaś

Reklama