Nowy Sącz: Miała być budowa, a w kasie pustki

źródło: GazetaKrakowska.pl

Nowy Sącz: Miała być budowa, a w kasie pustki Poprzedni prezydent obiecał, że zacznie budowę w 2019 roku, ale w projekcie budżetu nawet na rozbiórkę starych trybun może braknąć środków – alarmuje „Gazeta Krakowska”. Wciąż czekamy na wyniki audytu w sprawie stanu przygotowań do budowy.

Reklama

10 grudnia mieliśmy poznać wyniki audytu nowych władz miasta w sprawie budowy nowego stadionu dla Sandecji. Raportu wciąż nie ma, ponieważ jego opracowanie trwa dłużej niż planowano. Są za to niepokojące sygnały na temat stanu finansów miejskich.

Choć poprzedni prezydent Ryszard Nowak zapewniał o rozpoczęciu budowy w 2019 roku, jego zespół nie przewidział środków na taki krok w projekcie budżetu na 2019. Jest jedynie suma 700 tys. zł na rozbiórkę starego obiektu. Tyle że bez zabezpieczenia w postaci środków na następcę Nowy Sącz może dołączyć do miast bez starego i nowego stadionu, jak Bytom czy Świętochłowice.

Stadion Sandecji

Dotąd mówiło się, że stadion gotowy do spełnienia wymogów IV Kategorii UEFA (jeśli nie w chwili otwarcia, to po niewielkiej modernizacji) miał kosztować ok. 85-89 mln zł. – To wycena z zeszłego roku, teraz jednak, posiłkując się już istniejącym projektem, wiemy, że w grę wchodzi kwota od 85 do 105 mln zł – mówi dla „Gazety Krakowskiej” wiceprezydent Artur Bochenek.

Nie ma mowy, by Nowy Sącz mógł samodzielnie sfinansować taką inwestycję w krótkim okresie, ponieważ nowy prezydent Ludomir Handzel określił sytuację finansową miasta po poprzedniku z PiS jako „tragiczną”. – Musimy przeprowadzić audyt wszystkich dostępnych środków zewnętrznych, i to zarówno krajowych, jak i zagranicznych – wyjaśnia Bochenek.

Perspektywa pozyskania środków z zewnątrz nie jest jednak zbyt optymistyczna. Środki Unii Europejskiej nie obejmują w obecnej perspektywie stadionów sportu zawodowego, podobnie jest z dofinansowaniami Ministerstwa Sportu i Turystyki, które skupia się na infrastrukturze ogólnodostępnej, z myślą o szkoleniu młodzieży.

Były wiceprezydent Wojciech Piech radzi Handzelowi, by ten wziął się do roboty i zaczął szukać prywatnego partnera. Zapomina jednak dodać, że przez całą poprzednią kadencję taki partner się nie pojawił, zresztą nigdzie w Polsce nie udało się zbudować profesjonalnego stadionu w partnerstwie publiczno-prywatnym. Po kadencji zmarnowanej na niespełnione obietnice kibice Sandecji wciąż nie mogą być pewni, czy nowy stadion powstanie. Jest już projekt, nie ma tylko pomysłu, jak go sfinansować.

Reklama