Narodowy: Był finał LE, będzie finał LM?

źródło: Onet.pl / własne | MK

Narodowy: Był finał LE, będzie finał LM? Jeszcze wczoraj prezes Boniek zapewniał, że to tylko plotki. Dziś rzecznik Narodowego przyznaje, że to całkiem możliwe. Nasz największy stadion może walczyć o finał LM, ale na pewno nie teraz.

Reklama

Zapytany przed finałem Ligi Europy Zbigniew Boniek stwierdził, że kwestia organizacji finału Ligi Mistrzów w Warszawie „to tylko i wyłącznie plotki”. Zaraz po meczu rzecznik Stadionu Narodowego Mikołaj Piotrowski zamieścił na Twitterze informację następującej treści:

Narodowy rzeczywiście dołączył do grona najlepszych stadionów w ocenie UEFA. Warto przy okazji pamiętać, że dzisiejsze „Elite” to nie to samo, co dawna kategoria stadionów Elite (powyżej 30 tysięcy). To istotnie elitarne grono najlepiej przygotowanych stadionów w Europie. Tym bardziej zasadne wydaje się pytanie o finał Ligi Mistrzów.

Jak wiadomo, UEFA oczekuje pojemności stadionów rzędu 60 tysięcy i więcej, bez stawiania trybun tymczasowych. Narodowy ma 58 145 miejsc w normalnym układzie, więc kryterium rozmiarowego nie spełnia. Jednocześnie kwestia pojemności nie jest egzekwowana bezwzględnie przez UEFA, jest pole do pewnych ustępstw.

Stadion Narodowy© Stadiony.net

Istnieje techniczna możliwość, by pojemność stadionu zwiększyć do 60 tys. Wszystko może się odbyć w ramach istniejącej infrastruktury. W jaki sposób? Po prostu układ krzesełek można na wiele sposobów modyfikować. Wczoraj na przykład powiększyliśmy wielkość trybuny prasowej, bo takie były wymogi UEFA. Te brakujące 1500 miejsc moglibyśmy dostawić w różnych punktach stadionu. Przy takiej wielkości trybun to naprawdę nie byłby problem. Powiem nawet, że krzesełka czekają w gotowości w magazynie – wyjaśnia w rozmowie z Eurosport.Onet.pl Mikołaj Piotrowski.

„Dosztukowanie” krzesełek pozwala dobrnąć do granicy pojemności, jednak i to może okazać się niewystarczające. UEFA chce mieć na trybunach ok. 60 tysięcy widzów, a to oznacza, że pojemność całkowita musi być powyżej tej granicy. Ostatni mecz poniżej pułapu 60+ rozegrano jeszcze w 2004 roku, gdy przepisy wymagały 50 tysięcy.

Tymczasem wczoraj na mieszczącym 58 tys. widzów Narodowym było „zaledwie” 45 tysięcy. Niezależnie od niewykorzystanych przez Ukraińców biletów, do finału Ligi Mistrzów brakuje dużo.

Stadion Narodowy© Stadiony.net

Poza pojemnością wszystkie wymogi są spełnione. Wątpliwości pozostawia murawa, która pomimo zmiany wykonawcy nie była najlepsza podczas wczorajszego finału Ligi Europy. – Podczas finału Ligi Europy boisko spełniało wszystkie wymogi UEFA. Jak na obiekt multifunkcjonalny, na którym przez większość czasu nie ma murawy, to jest przyzwoity wynik. Ale trzeba cały czas się rozwijać. Mamy pomysł, który powinien raz na zawsze zakończyć dyskusje o murawie. Musimy potwierdzić z dostawcą trawy, czy realizacja tego pomysłu będzie możliwa, a potem postaramy się go zrealizować – mówi rzecznik operatora Stadionu Narodowego.

Jeśli się da, to czy się uda?

Nawet jeśli UEFA spojrzy na kwestię pojemności przychylnie, Narodowy musi swoje odczekać. Dla stadionu, który dopiero co organizował finał Ligi Europy, temat goszczenia finału Ligi Mistrzów to odległa perspektywa. Do tej pory tylko dwa stadiony gościły oba finały (począwszy od pierwszej edycji Pucharu UEFA): Łużniki i Amsterdam ArenA. W przypadku Moskwy przerwa między pierwszym a drugim wyniosła 9 lat (1999 i 2008), a w przypadku Amsterdamu – 15 (1998 i 2013).

Wyjątkiem jest Wembley, które dostało dwa finały Ligi Mistrzów na przestrzeni 3 lat. Jednak nawet UEFA w tym przypadku potwierdziła, że to rzeczywiście wyjątek. Dlatego do tematu możemy wrócić za kilka lat, licząc na dobrą wolę UEFA oraz utrzymanie wymogów infrastrukturalnych na dzisiejszym poziomie.

Reklama