Chorzów: Drugi „big lift” blisko, nowe krokodyle

źródło: własne | MK

Chorzów: Drugi „big lift” blisko, nowe krokodyle Prace idą pełną parą – to zdanie, którego od dawna nie mogliśmy powiedzieć o Stadionie Śląskim. Teraz jednak przygotowania do wielkiej operacji są zaawansowane, dotarły nowe krokodyle.

Reklama

Od 2011 roku Stadion Śląski bardziej niż placem budowy był tematem sporów, negocjacji, krytyki i analiz. Teraz wszystko wraca do długo wyczekiwanej normy, czyli do stanu z maja 2011. Na koronie dachu są już podesty dla wyciągarek, a na ziemi w miejscu przyszłej bieżni leży „zapleciony od nowa” wewnętrzny pierścień zadaszenia.

Stadion Śląski© Wojtek Tracz

Zasadnicza różnica między obiema operacjami to projekt dachu, który trzeba było zmienić po wypadku z lipca 2011. Zamiast jednego pierścienia wewnętrznego (złożony z 4 grubych lin stalowych) będą dwa, jak np. na Stadionie Olimpijskim w Kijowie. One otoczą boisko i bieżnię, a z linami podtrzymującymi poszycie złączą je nowe „krokodyle”.

To właśnie pęknięcie dwóch krokodyli doprowadziło do katastrofy przed prawie czterema laty, gdy operację podnoszenia linowej pajęczyny trzeba było przerwać. Wtedy żeliwne klamry były monolityczne, tj. odlewane jako jeden element. Najpierw wykonywano je w Polsce, później w Hiszpanii dla pewności, że nie pękną. Pękły mimo to.

Stadion Śląski

15 lipca 2011 doszło do widocznego na zdjęciu zerwania dwóch mocowań na Stadionie Śląskim. Po tym zdarzeniu liny dachu opuszcozno i do dziś nie ma wznowienia prac. To pierwszy tego typu wypadek na stadionach świata. Fot: Dawid Buława

Dlatego tym razem nowe krokodyle są bardziej złożone, tęższe i mają wiele elementów. Wyprodukowano je w niemieckich zakładach Biedenkapp i mają dać gwarancję, że tym razem wszystko już się uda.

Stadion Śląski© Wojtek Tracz

Początek operacji „big lift” zaplanowano na końcówkę czerwca. Stale nadzorowana praca 80 wyciągarek unoszących liny do góry potrwa ok. dwa tygodnie. Dach trzeba podnosić równomiernie, stąd konieczność powolnej i skoordynowanej pracy wszystkich maszyn. Jeśli tym razem wszystko pójdzie zgodnie z planem, w 2016 wreszcie będziemy mogli cieszyć się widokiem gotowego „Kotła Czarownic”

Stadion Śląski

Reklama