Komentarz: Ech, ci angielscy chuligani

źródło: własne

Komentarz: Ech, ci angielscy chuligani Za radą brytyjskich kibiców zrobiłem eksperyment i potwierdziło się: media wieszczą najazd bandytów z Anglii, burmistrz Manaus apeluje o ich spokój, a oni… nie zaczęli w ogóle być chuliganami.

Reklama

Przedstawiciele angielskiej Football Supporters Federation (FSF) zasugerowali wczoraj, by wpisać w wyszukiwarkę hasła związane z angielskimi chuliganami i sprawdzić liczbę wyników. Im wyszło kilka milionów. Wpisałem frazę „English hooligans” o 4 nad ranem, a mimo to wyniki są nawet wśród artykułów prasowych publikowanych tej nocy.

Tak, nie jest niespodzianką, że mit angielskich chuliganów jest wciąż żywy. Co prawda w tegorocznych mistrzostwach prym wiodą apokaliptyczne wieści o hordach Argentyńczyków (gdzie problem naprawdę jest spory), ale o Anglikach też pisze się sporo. Tyle że doświadczenia poprzednich Mistrzostw Świata uczą, że angielski chuligan to „produkt widmo”.

Cała ta histeria najpewniej wyparuje po meczach grupowych, gdy okaże się, że w sumie jest w porządku. Oczywiście pod warunkiem, że brazylijska policja, wojsko, żandarmeria i co oni tam jeszcze zaprzęgli do zabezpieczenia, odrobili zadanie domowe i wiedzą, że ludzi trzeba traktować jak ludzi.

FSF zwraca uwagę, jak można bardzo łatwo przekłamać dane i napompować balonik pod hasłem „angielscy chuligani”. W tej chwili w Anglii (dane z ubiegłego sezonu, aktualne będą jesienią) jest 2451 zakazów stadionowych. Wszystkie osoby objęte nimi na czas Mistrzostw Świata musiały oddać paszporty, co niektóre media chętnie podkreślają. Niektórzy nie oddali, więc nie brakuje nagłówków, że szykują się na Brazylię. Trochę głupio by brzmiało, że ktoś zapomniał o obowiązku oddania paszportu, więc lepiej zasugerować, że ma niecne intencje.

Żeby było śmieszniej – ponieważ Walia jest częścią tego samego systemu, walijscy kibice z zakazami też musieli oddać paszporty na 5 tygodni. A przecież ich zespołu na Mundialu nie ma. Oj tam, pewnie też coś knują.

Jeśli ktoś zapomni oddać dokument, może liczyć na niezbyt miłe najście w ramach likwidacji zagrożenia bandytyzmem na drugim końcu świata. Ale FSF skrupulatnie liczy, że wśród kibiców z zakazami prawdziwych chuliganów (czyt. osób z zakazem za agresywne zachowanie) jest garstka.

Wygląda to tak: w sezonie 2012/13 (objętym statystykami) zakazów obowiązywało 2451. Ale w całym sezonie zaledwie 573 osoby zatrzymano w związku z agresją. Licząc hojnie policyjną skuteczność przed sądem na poziomie 50%, mogło być z tego ok. 290 zakazów, czyli co dziewiąty zakaz nałożono na osobę będącą w danej chwili chuliganem. Za co dostali zakazy inni? Bycie „wypitym” na bramkach, używanie wulgaryzmów obok stadionu, kłótnia ze stewardem, itd. Żeby było weselej (pewnie nie im), kibice w Anglii i Walii mogą otrzymać zakaz sądowy bez postępowania karnego, jeśli policja wytoczy im z powodzeniem pozew cywilny, obarczony mniejszym ciężarem dowodowym.

Idziemy dalej – ile z hipotetycznych 290 agresywnych osób z zakazami może w ogóle być zainteresowanych wyjazdem na mecze w Brazylii, skoro ogromna większość zakazów została wydana wyłącznie w rozgrywkach ligowych? Albo inaczej: w całym sezonie 2012/13 wydano JEDEN zakaz w związku z meczem wyjazdowym reprezentacji Anglii. Nie za przemoc, za nadużywanie alkoholu. W San Marino.

Praktyka pokazuje, że ludzie niekoniecznie jadą na mecz międzynarodowy z zamiarem szerzenia zagłady, choć niektórzy dziennikarze mogą być tym faktem zawiedzeni. Najczęściej do incydentów dochodzi dlatego, że kibice są traktowani jak potencjalni bandyci. I to nie moje twierdzenie, to udokumentowana naukowo opinia eksperta, który odpowiada za bezkonfliktowe przeprowadzenie np. Euro 2004…

To co, może zamiast pisać (Państwo Redaktorzy) i czytać (Szanowni Czytelnicy) o długo oczekiwanym bandytyzmie na Mundialu, będziemy po prostu cieszyć się piłką? W przeddzień meczu otwarcia na niedokończonym stadionie w Sao Paulo tego nam wszystkim życzę!

MK

Tekst wyraża subiektywną opinię autora i nie musi być zbieżny z poglądami redakcji/wydawcy. Jeśli chcesz na niego odpowiedzieć, prześlij odpowiedź na adres: michal@stadiony.net.

Reklama