Bułgaria: Skandal w finale pucharu, zapaliły się bandy reklamowe

źródło: własne

Bułgaria: Skandal w finale pucharu, zapaliły się bandy reklamowe Podczas wczorajszego meczu finałowego Pucharu Bułgarii doszło do kilku niewielkich pożarów. Ich ofiarami padły elektroniczne bandy reklamowe, podpalone wskutek działania chuliganów i nieostrożnej interwencji służb.

Reklama

Wczoraj na Stadionie Lazur w Burgas odbył się finał Pucharu Bułgarii. Trybuny podzielono na dwie części zajmowane przez kibiców obu finalistów: Botevu Błovdiv i Ludogorca Razgrad. W sumie na widowni pojawiło się 13 300 osób, ale mecz trafił na czołówki europejskich mediów przez niechlubne incydenty.

Zaczęło się imponująco, ponieważ kibice z Płowdiw przygotowali kartoniadę, a boisko zasypali serpentynami. Było ich zresztą znacznie więcej niż rywali z Razgradu, ok. 7600 osób. Problemy pojawiły się, kiedy fani z Płowdiw zaczęli odpalać duże ilości pirotechniki. Niektóre race zaczęły lądować na murawie lub obok niej.

Odpalanie rac zbiegło się w czasie z golem dla Ludogorca (pokaz trwał od 58. minuty, gol padł w 62.) i wymusiło przerwanie gry na 17 minut. W tym czasie strażacy wszystkie race leżące na zadymionym boisku odrzucali w stronę band reklamowych, poza linie placu gry.

Niestety, ani ludzie rzucający racami, ani sami strażacy nie wzięli pod uwagę, że właśnie za liniami bocznymi leżą papierowe serpentyny i kartony pozostałe po pierwszych oprawach, uprzątnięte szybko na początku meczu. Od rac zajął się papier, a od papieru system elektronicznych band. Reklamy zapłonęły w kilku miejscach na całej długości boiska i szybko przestały działać.

W tej chwili szkody nie są znane, ale najpewniej zostanie nimi obciążony Botev. Najbogatszy aktualnie klub Bułgarii, budujący nowy stadion, nie odniósł się oficjalnie do wydarzeń.

Przykład z Burgasu pokazuje, jak duża odpowiedzialność ciąży na twórcach oprawy meczowej i służbach porządkowych. Nie jest jednak wcale pierwszym tego typu – rzucane na ziemię race w połączeniu z papierowymi śmieciami powodowały już znacznie większe zagrożenie, m.in. w Chicago i Santiago de Chile. Tam dochodziło do pożarów na widowni, przez co widzowie musieli się ewakuować.

Botev Plovdiv

Botev Plovdiv

Reklama