Komentarz: Wojna polsko-rosyjska pod byle pretekstem

źródło: własne

Komentarz: Wojna polsko-rosyjska pod byle pretekstem A to źle, że chcą maszerować. A to znowu, że wnieśli flagę na mecz. A to, a tamto. Teraz możemy przeczytać w naszych mediach, że Rosjanie „przejmą” nasz Stadion Narodowy w meczu z Grecją, bo zajmą ¾ miejsc. Tak, zajmą. I co z tego?!

Reklama

Idiotów, którzy atakowali bezbronnych Rosjan nic nie usprawiedliwia. Tych, którzy prowokowali się nawzajem z bardziej krewkimi przyjezdnymi niewiele więcej. Ale nie tylko oni są odpowiedzialni za gorączkę związaną z przyjazdem Rosjan. Polskie media i politycy jeszcze przed Euro skutecznie zagęszczali atmosferę ponad wszelkie rozsądne granice.

Że Rosjanie chcą mieszkać blisko Pałacu Prezydenckiego – podtekst. Najpierw umieszczamy hotel na liście centrów pobytowych, a potem kręcimy nosem. Bystra minister Mucha ostrzega Rosjan i doradza zmianę lokalizacji. Rosjanie pukają się w czoło, bo są drużyną piłkarską, nie bandą prowokatorów. Politycy, zwłaszcza z partii organizującej „procesje”, podnoszą temperaturę dyskusji, zapowiadając, że nie dadzą się sprowokować. Czym nie dadzą się sprowokować? Obecnością 20 mężczyzn w hotelu?

Że Rosjanie pobili Polaków we Wrocławiu – podtekst. Jak to, oni w naszym kraju nas biją?! Zastanawiam się, jak bardzo pozbawionym rozsądku dziennikarzem trzeba być, żeby o kilku chuliganach pisać per „Rosjanie biją” (a przecież tak brzmiał tytuł w opiniotwórczej „Rzeczpospolitej”) w przededniu meczu Polska-Rosja. Wszyscy oburzaliśmy się na żenujący materiał BBC o polskich kibicach, gdzie rasistami byli z zasady „Polacy i Ukraińcy”, a nie pojedynczy idioci. Wtedy uogólnianie nam się nie podobało, ale teraz już ujdzie, bo służy naszej tezie medialnej? Chuliganów wyłapać i osądzić uczciwie, a nie nakręcać niepotrzebną spiralę przed potencjalnie najbardziej napiętym meczem całego Euro.

Że Rosjanie chcą przejść z centrum na stadion – podtekst. Jak to, oni w naszej stolicy zamierzają urządzać pochody?! Tak, w naszej, do diabła, bo to nasza organizuje Euro 2012. Holendrzy maszerowali we Lwowie, kibice Lecha w Pradze i Manchesterze, a kibice Wisły w Londynie. Tam grają, to tam maszerują. A psim obowiązkiem miasta jest zgodzić się na to, bo takie swobody mają obywatele. Że polskim kibicom na takie marsze nie zawsze się pozwala? O to można mieć pretensje. Ale nie o to, że Rosjanie kibicujący Rosji idą z rosyjskimi flagami na stadion. Bo wbrew podsycającym zapowiedziom niektórych mediów nie było sowieckiego triumfalizmu, nie było rzucania papierowych samolotów by kpić ze Smoleńska. Byli w większości weseli, zwykli ludzie, którzy postanowili wspólnie przejść parę kilometrów. I oni mają odpowiadać za rozbiory, PRL i Smoleńsk?!

Że wnieśli na stadion wielką sektorówkę - podtekst. A wnieśli. Wolno im tak samo, jak nam wolno było wnieść jeszcze większą i jeszcze bardziej bojową. Nie zrobiliśmy tego, to miejmy do siebie pretensje. Że nie jesteśmy zorganizowani, że nie ma dialogu między polskimi władzami a kibicami. Że PZPN zamiast nakręcać atmosferę z pomocą kibiców tworzy niby-kibicowską organizację KKRP, żeby zarobić jeszcze więcej, a o doping kompletnie nie dba. Że sami (politycy, media, PZPN, organizacje kibicowskie) doprowadziliśmy do sytuacji, w której wielu kibiców klubowych ma pogardliwą opinię o meczach Reprezentacji i nie wspiera naszych. Zamiast realnie pomóc wolą drwić z „januszowania”. Efekt to cisza i chaos, w których Rosjanie z dopingiem przebijali się nieźle.

Że sektorówka miała agresywną formę i na pewno chodziło o powiedzenie, że Polska to wciąż satelita/wasal Rosji - podtekst. Naprawdę, niektórzy tak uważają. Bo oczywiście rycerz to najeźdźca podbijający nasz kraj. A może hasło „This is Russia” nawiązuje po prostu do słynnego już „This is Sparta” z filmu, który nie wiedzieć czemu stał się kultowy w środowisku kibiców? Zresztą, jeśli oprawa Rosjan podniosła Polakom ciśnienie, to osiągnęli swój cel, bo przecież każdy ultras przyzna, że mało jest lepszych rzeczy, niż widok, jak oponentom żyłka pęka i nie mają riposty. Ot, oprawa meczowa i cały jej urok. 1:0 dla Rosjan, przyjmijmy to jak dojrzali ludzie, a nie obrażamy się jak dzieci w piaskownicy i szukamy wymówek.

I na koniec. Cały ten tekst nie powstałby, tak jak nie pisaliśmy wcześniej nic o zamieszkach w Warszawie, które uznaliśmy za zjawisko niegodne komentowania i niezwiązane z futbolem. Bo nic z powyższych „podtekstów” nie usprawiedliwia chuliganów. Ci zresztą najpewniej atakowaliby również mniejsze grupki Rosjan, gdyby nie pozwolono im na przemarsz. Są ograniczeni, więc raczej nie zagrzewali się do walki tytułami z „Rzeczpospolitej”, której nie czytają. Niemniej nic nie usprawiedliwia tego, jak polskie media i politycy – zwłaszcza pewnych, co bardziej radykalnych formacji – grają napięciami polsko-rosyjskimi. Bo oto dziś czytamy, że Rosjanie zajmą polski Stadion Narodowy (co brzmi prawie jak zagrożenie suwerenności!), podczas gdy my będziemy walczyć z „grającymi u siebie” Czechami we Wrocławiu. Którzy zresztą dopiero co zajęli nam Wrocław na meczu z Grecją i nikt z tego powodu nie płakał. Do cholery, dlaczego sami tworzymy taką schizofreniczną atmosferę i na własne życzenie psujemy odbiór największej piłkarskiej imprezy organizowanej w naszym kraju?!

Tekst wyraża subiektywną opinię autora i nie musi być zbieżny z poglądami redakcji/wydawcy. Jeśli chcesz na niego odpowiedzieć, prześlij odpowiedź na adres: michal@stadiony.net.

Reklama