Euro 2012: Jak ożyły projekty polskich stadionów

źródło: własne

Euro 2012: Jak ożyły projekty polskich stadionów Nie wszystko poszło idealnie – we Wrocławiu membrana nie przypomina tej z wizualizacji, a w Poznaniu same wizualizacje trudno zliczyć. Nawet gdańska Arena wyglądała inaczej niż w planach. Od dziś będą je oceniać zagraniczni goście. My w subiektywnym zestawieniu przypominamy, jaką drogę przeszły do dzisiejszego dnia.

Reklama

Stadion Narodowy

Od niego zacznie się dziś Euro, więc i my zaczynamy. Początek to luty 2008, gdy zebrano oferty światowych pracowni architektonicznych, a z nich następnie wybrano tę od JSK Architekci i GMP Architekten. Koncepcja prosta, dla niektórych aż nadto. Fasada w formie podobna do wiklinowego kosza, a w barwach do dynamicznie powiewającej polskiej flagi. Ale już w lutym nadszedł zgrzyt, po którym strona wizualna się zmieniła. Szerokim echem odbiło się porównanie do Cape Town Stadium, gdzie sylwetka stadionu na wizualizacjach była niemal bliźniacza. A że projektowali ci sami architekci, pojawił się zarzut o proponowanie tego samego dwóm miastom. Po zgrzycie przyszło obniżenie elewacji, która w planie miała pokryć obiekt wysoko ponad dachem. Efekt zmian poniżej:

Stadion Narodowy w Warszawie

I tu kończy się w naszej ocenie efekt kosza, została flaga. Co prawda układ siatki pokrywającej stadion wciąż przywodzi na myśl plecionkę, ale sam obiekt nie ma już tego atutu pierwotnej koncepcji. Pojawił się za to nowy element – smukłe „jedynki” rosnące ponad bryłę obiektu i tworzące swoistą koronę. Czy lepiej prezentują się wizualnie, to rzecz gustu. Ale w krajobrazie Warszawy na pewno narzucają się mniej niż poszerzenie elewacji zasugerowane na początku.

Stadion Miejski we Wrocławiu

Do pokazanych UEFA wizualizacji „namiotopodobnego czegoś” w miejscu Stadionu Olimpijskiego nawet nie wracamy. Za to do wstępnych plików pokazanych przez, znów, JSK Architekci wrócić trzeba. Z pewną tęsknotą i żalem, że takiego stadionu, jaki zaproponowano w zwycięskiej koncepcji we Wrocławiu po prostu nie ma. Oto on – z dwoma pierścieniami otaczającymi trybuny i stanowiącymi oparcie dla membrany pokrywającej obiekt na całym obwodzie. Taki miał być chiński lampion.

Stadion Miejski we Wrocławiu

Miał, ale nie jest. Wkrótce, podczas prac nad projektem, okazało się, że trzeba dodać kolejny, trzeci już pierścień. Sylwetka stała się mniej wyrazista, a jak na ironię jeszcze bardziej podobna do hali Zenit w Strasbourgu. To właśnie podobieństwo z tą areną zarzucano architektom wcześniej. Tak miał wyglądać nasz wrocławski lampion po dodaniu trzeciego pierścienia:

Stadion Miejski we Wrocławiu

Jednak i tego efektu dziś nie ma. Membrany nie udało się bowiem naciągnąć w taki sposób, by osiągnąć wygięcia podobne do tych z wizualizacji. I choć patrząc na poniższe zdjęcie gotowego obiektu wciąż nie można mu odmówić prostej elegancji (tu jeszcze przed myciem), to jednak szkoda, że droga od wstępnej do ostatecznej formy okazała się we Wrocławiu tak długa.

Stadion Miejski we WrocławiuFot: Sorbus

Arena Gdańsk

Na czas Euro 2012 bez sponsora, za to najbardziej zgodna z wizualizacjami ze wszystkich stadionów zgłoszonych UEFA. Wyzwanie było tymczasem niemałe, bo to właśnie gdański stadion przez lata cieszył się największym zainteresowaniem wśród naszych czytelników. Zmian między oryginałem a wizualizacją jest w bryle naprawdę niewiele – najbardziej zauważalne to wybór półprzezroczystych paneli poliwęglanu w dachu dla lepszego naświetlenia murawy (zamiast planowanych, bliższych bursztynowi) czy użycie bardzo widocznych listew do montażu „bursztynowych” płyt elewacji. Niska cena za taką koncepcję…

PGE Arena

Stadion Lecha

Do wizji z 2003 roku nie ma sensu wracać w opowieści, więc pozwolimy sobie tylko na skrótowe przejście przez to, co oferowali nam wszystkich architekci:

Stadion Lecha

O ile pomysły ewoluowały w kierunku nienajgorszym, o tyle poziom wizualizacji nie udzielił się efektowi prac Modern Construction Systems. Z zewnątrz żelbetowa konstrukcja nie komponuje się z membraną jak na obrazku, lecz wrzyna się w płótno bezlitośnie, a czwarta trybuna – choć dodaje oryginalności – też straszy swą surową fasadą. Od środka największym atutem powinien być dach, bo skoro jest tak ogromny, że trawa nie dostaje światła, to powinien też być imponujący dla odbiorcy. Niestety, oddziaływanie czterech potężnych kratownic wiszących nad trybunami zostało zrujnowane, gdy okazało się, że trzeba jeszcze zainstalować… oświetlenie i dojście do niego. Dlatego dziś pod dachem wisi też plątanina korytarzy, kompletnie niwecząc największą zaletę obiektu.

Stadion LechaFot: Piotr Wagner (Carte)

Reklama