Komentarz: Stadion (tylko między)Narodowy

źródło: własne

Policja ma niemałe wymagania wobec Stadionu Narodowego. Na tydzień przed meczem informują, że woleliby nie wpuszczać do miasta kilku tysięcy krakowian, a gdyby się dało, to chcieliby pozamykać poszczególne sektory na stadionie. Najlepiej wszystkie. Bo jest taki ładny, szkoda go na polskich kibiców...

Reklama

Kibice z całego świata często wieszają psy na Wielkiej Brytanii, zresztą Brytyjczycy chyba najbardziej. Bo restrykcje tam wprowadzane odebrały ludziom chodzącym na mecze sporo radości, oferując w zamian całkiem niewiele. Ale co do jednego jestem pewien. Choć policja ma w tym kraju bardzo duże możliwości uprzykrzania życia kibicom (nie mylić z chuliganami, uprzykrzania im życia mało kto żałuje), taka wypowiedź nie przeszłaby bez nagany lub wydalenia ze służby dla autora:

- To świetny stadion na mecze międzynarodowe, bo gromadzą zupełnie inną publiczność niż spotkania ligowych drużyn. […] Oczywiście trzeba go przetestować przed Euro 2012, ale dlaczego w warunkach ekstremalnych? – tak pytał jeden z warszawskich policjantów, niestety niewymieniony z nazwiska przez „Gazetę Wyborczą”.

Ponieważ najwyraźniej nie umie sam odpowiedzieć na to pytanie, podpowiem: Bo taką sobie wybraliście pracę. Bo mieszkacie w Polsce, gdzie na polskich stadionach grają polskie kluby. Jeśli ktokolwiek myślał, że na nowych arenach będą się odbywały tylko mecze bez udziału polskich drużyn, to nie grzeszy rozsądkiem, choć wyobraźnią być może.

Dziś policja ma po swojej stronie nowoczesny stadion z profesjonalnym monitoringiem, projektowany pod kątem najwyższych standardów bezpieczeństwa. Sprawdzony pod kątem ewakuacji (nie ma mowy o powtórce z niedawnej katastrofy w Port Said czy którejkolwiek innej). Mało tego, otoczony kontrowersyjnym dwukilometrowym płotem z każdej strony, który miał zapewnić pełną kontrolę wchodzących. Decydując się na pójście na ten mecz, muszę podać swoje dane, numer PESEL, poddać się przeszukaniu, udostepnić swój wizerunek monitoringowi. Wiedzą o mnie już tyle, że ustalenie, gdzie mieszkam, jak się ubieram i ilu mam znajomych na facebooku, zajmie im kwadrans. Tak samo jest z pozostałymi wchodzącymi, na których kamery patrzą od przejścia bramy.

Stadion Narodowy w Warszawie Taki ładny, taki nowoczesny. Może nie wpuszczajmy na niego kibiców, jeszcze coś zepsują... Fot: Polex

I co? I wciąż policja nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa, bo chciałaby jeszcze wysokich ogrodzeń na stadionie, buforów na 15 tys. miejsc, niewpuszczania na sektory neutralne ludzi z kartami kibica któregokolwiek klubu. A w ogóle to najlepiej, żeby kibice Wisły nie przyjeżdżali. Skoro muszą, to niech się zmieszczą w pociągach. To co, że nie ma takiej fizycznej możliwości? Przecież to bydło, można upchnąć. Szkoda, że policji nie pokazano kolejek przed stadionem Wisły w trakcie rezerwacji biletów. Ludzi w garniturach, studentów, kobiet, dzieci, całego przekroju młodzieży. Normalnych ludzi, normalnych kibiców. Bo to oni będą stanowić większość przyjezdnych i o ich bezpieczeństwo policja ma dbać. A nie nakazać im pozostanie w domu, żeby się nie zmuszać do niepotrzebnej pracy.

Zastanawiam się, od kiedy policja wie o tym meczu. Bo my pisaliśmy o jego organizacji od września. Minęły ponad 4 miesiące, a dziś policjanci wpadają w panikę, bo dowiadują się, że niektórzy kibice Wisły przyjadą autobusami. A czego się spodziewali? Pieszych pielgrzymek w środku lutego? Albo że nie ma na trybunach przygotowanych zasieków. Pewnie, że nie ma i nie będzie – taki był plan od 2008 roku. Więc próbują mówić, że ten stadion jest dobry dla zagranicznych turystów, a nie dla polskich kibiców ligowych. Nie chciałbym mazowieckiej policji straszyć, ale podczas Euro przyjadą do Warszawy Rosjanie i Grecy. Jeśli spodziewacie się, że z Rosji przylecą prywatnymi odrzutowcami sami oligarchowie w drogich futrach, a z Grecji zespoły ludowe grzecznie tańczące „zorbę”, to może Was czekać bolesne zderzenie z rzeczywistością.

Skoro od 4 miesięcy policjanci nie umieli wypracować żadnej strategii, która umożliwiłaby im przyjęcie 4-5 tys. przyjezdnych na kilka godzin (o taką część wiślaków chodzi w zakazie), to coś jest bardzo nie tak. Zwłaszcza, że dziś mamy tydzień do meczu i dopiero teraz sobie o tym przypomnieli. Dziś mamy też 4 miesiące do Euro 2012. Szkoda by było, gdyby tydzień przed otwarciem imprezy, zresztą też na Narodowym, znów przypomnieli sobie o swoich obowiązkach.

Tekst wyraża subiektywną opinię autora i nie musi być zbieżny z poglądami redakcji/wydawcy. Jeśli chcesz na niego odpowiedzieć, prześlij odpowiedź na adres: michal@stadiony.net.

Reklama