Bełchatów: Delegat PZPN przeciw kibicom niepełnosprawnym

źródło: Kibice-Razem.pl

Na kibiców Śląska Wrocław nałożono zakaz wyjazdowy, ale dotyczy on tylko oficjalnych zamówień do sektora gości. Stowarzyszenie fanów niepełnosprawnych zapytało więc, czy mogliby przyjechać i obejrzeć mecz z sektora integracyjnego. GKS Bełchatów się zgodził, Ekstraklasa S.A. nie robiła problemów. Dyrektor Wydziału Dyscypliny PZPN też. Ale delegat i tak zamienił wyjazd w absurd.

Reklama

Za niewiele ponad tydzień Klubowi Kibiców Niepełnosprawnych z Wrocławia „stukną” trzy lata. W tym czasie zorganizowali ponad 20 wyjazdów na mecze. W ten sposób chcą aktywizować osoby niepełnosprawne, które często siedzą w domach lub ośrodkach opieki. Zamiast tego wrocławscy kibice na wózkach (i nie tylko) mogą zwiedzać kraj i oglądać na żywo mecze swojej drużyny.

Ta pozytywna inicjatywa w chwili powstania była jedyną w kraju i przez lata wypracowała dobre relacje z klubami, które przyjmowały wrocławskich niepełnosprawnych. Jednym z nich jest GKS Bełchatów, który był gospodarzem sobotniego meczu ze Śląskiem. Na Śląsk nałożono zakaz uczestnictwa w wyjazdach, ale KKN zwrócił się do Ekstraklasy S.A. z zapytaniem, czy mogliby jednak pojawić się w grupie kilkunastu osób na sektorze dostosowanym do potrzeb niepełnosprawnych.

Odpowiedź Marcina Stefańskiego, dyrektora logistyki rozgrywek, zostawiła odpowiedzialność za decyzję GKS-owi. Bo w takich sytuacjach od dobrej woli gospodarzy zależy przyjęcie przyjezdnych w innej części stadionu. GKS zgodził się na przyjazd KKN. Działacze bełchatowskiego klubu wykazali się jak zwykle otwartością i nie robili żadnych problemów w związku z naszym wyjazdem - pisze prezes KKN Paweł Parus w oficjalnym piśmie rozesłanym do władz piłkarskich i mediów. Więc skąd pismo?

KKN w Bełchatowie Obecność tych fanów była dla delegata problemem. Fot: Kibice Razem Wrocław

Parus rozesłał je w związku z zachowaniem delegata Mirosława Starczewskiego. Ten na dzień przed meczem (kiedy wyjazd był już opłacony i przygotowany) powiedział GKS-owi, że nie godzi się na obecność fanów Śląska w sektorze integracyjnym. Według relacji bełchatowskiego klubu chodziło o postawę opiekunów, którzy podróżują razem z niepełnosprawnymi, w kwietniowym meczu Lech-Śląsk. Nasza grupa została ulokowana wtedy przed sektorem gości, na którym zasiadało prawie 2 tysiące osób, więc prawdopodobnie delegat ten zinterpretował używanie wulgaryzmów na sektorze gości jako zachowanie również naszej grupy i przypiął członkom KKN-u negatywną łatkę - rozważa Parus. Jednocześnie zapewnia, że nigdy nie doszło do jakichkolwiek incydentów związanych z zachowaniem kibiców niepełnosprawnych z Wrocławia i żaden klub dotychczas nie miał do ich postawy zastrzeżeń. Jednocześnie KKN sam dba o to, by wszyscy jego członkowie zachowywali się odpowiednio.

Fani poruszyli niebo i ziemię – za ich wyjazdem były władze samorządowe, spółka PL.2012, Śląsk Wrocław, a w końcu nawet dyrektor Wydziału Dyscypliny PZPN, Andrzej Bińkowski. Ten ostatni zapewnił, że na niepełnosprawnych w Bełchatowie będzie czekał otwarty sektor.

Czy oni stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa?Jednak na 3 godziny przed meczem delegat Starczewski ponownie zakwestionował przyjazd wrocławian. Nakazał usunięcie wszelkich emblematów klubowych z ubrań i zasłonięcie tego na fladze. W wyniku tej decyzji część osób została pozbawiona czapek, szalików, bluz i kurtek. Warto przy tym nadmienić, że temperatura na dworze nieznacznie przekraczała 0 stopni Celsjusza. Transparent naszego Stowarzyszenia musiał być zawieszony w taki sposób, aby godło klubowe było zakryte. Pomimo absurdu tej decyzji dostosowaliśmy się do niej, nie chcąc wzbudzać niepotrzebnych konfliktów oraz nie stawiać przyjaźnie do nas nastawionego klubu z Bełchatowa w kłopotliwej sytuacji wobec delegata. Wiele osób po meczu było przemarzniętych, a także oburzonych przedmeczową decyzją, ale mimo tego dyskomfortu nie reagowali w sposób niegrzeczny - pisze Parus w relacji z wyjazdu.

I choć przyjezdni pozbawieni klubowej identyfikacji weszli na sektor już nie jako fani z Wrocławia tylko organizacja osób niepełnosprawnych, w pomeczowym protokole delegat i tak napisał, że na stadion weszła grupa 27 kibiców Śląska. Po co więc kazał im się rozbierać z czapek, szalików i kurtek? Jak pisze Parus, zależnie od interpretacji protokołu taki zapis może nawet oznaczać karę dla GKS-u za wpuszczenie kibiców z klubu objętego zakazem. Byłoby to według naszej wiedzy niezgodne z prawem, ale po tym, co przeżyliśmy przed tym meczem mamy wątpliwości, czy prawo to jest w ogóle przestrzegane na polskich stadionach - powątpiewa prezes KKN.

Komentarz Stadiony.net: Gdyby nie to, że mamy absolutną pewność co do prawdziwości tej relacji, nie wierzylibyśmy w taki bieg wydarzeń. Okazuje się, że można stanowić problem (zagrożenie?) nawet jeśli ma się nieposzlakowaną opinię i jest się osobą niepełnosprawną. To smutne, że ludzie, którzy dają innym wspaniały przykład swoją postawą i robią coś dobrego, napotykają na mur w postaci bezrefleksyjnej interpretacji przepisów.

Reklama