Kielce: Pustki na Koronie winą policji?

źródło: Futbolnews.pl

Choć Korona jest na szczycie ligowej tabeli, jej frekwencja pozostawia wiele do życzenia. Na sobotnim meczu z Lechią było niewiele ponad 9 tys. osób. To gorzej, niż parę lat temu w niektórych meczach I ligi. Kibice i zawodnicy winią policję, a klub... woli się w to nie mieszać.

Reklama

Kiedy w październiku 2008 do Kielc przyjechał mało elektryzujący zespół Dolcanu Ząbki, mecz oglądało prawie 9,5 tys. widzów. Wczoraj liczba była niższa, choć Korona nie tylko awansowała do Ekstraklasy, nie tylko grała ze znacznie lepszym rywalem, ale też jest obecnie liderem całej ligi. A mimo to widownia jest bardzo niska. Wczorajsze 9180 osób to i tak lepszy wynik niż weekend wcześniej, kiedy mecz ze Śląskiem oglądało niewiele ponad 7 tys. widzów.

Rzecznik klubu Paweł Jańczyk mówi w rozmowie z Futbolnews.pl, że to „bardzo ciężki temat”. Wylicza m.in. zwiększoną ilość transmisji telewizyjnych jako przyczynę spadku widowni na meczach. Jest jednak druga strona, którą poruszył wzburzony Aleksandar Vuković po sobotnim meczu. - Dochodzą do nas słuchy, że ludzie, którzy przychodzą na stadion, dostają zakazy za niecenzuralne słowa. Jeżeli to jest tylko powód, że karze się za słowa na k.., na ch..., czy za brzydkie śpiewy na PZPN, to nie jest w porządku. Ja pierwszy nie powinienem dostać możliwości wychodzenia na boisko, bo używam takich słów, gdy są emocje. To nie jest teatr, to jest stadion. Zawsze podkreślałem, że trzeba karać ludzi za agresję, za to, że chcą rozrabiać, atakować, rzucać kamieniami. Ale robienie porządku na stadionie w taki sposób jest śmieszne i żałosne. Mam nadzieję, że to się zmienia, a przez to ludzie nie będą się zniechęcać i liczniej będą przychodzić na nasze mecze - mówił.

Słowa Serba potwierdzają tylko zarzuty padające z ust wielu kibiców pod adresem kieleckiej policji. W tym sezonie policjanci korzystają z nowych uprawnień, jakie daje im obecność na trybunach. Tyle że według wielu opinii korzystają nadgorliwie i nieuczciwie. Kibice Korony podkreślają, że zarzuty stawiane są przypadkowym osobom wybieranym „z łapanki”. Albo grzywny otrzymują osoby, które – dla przykładu – zmieniają w trakcie meczu swoje miejsce.

Rzecznik twierdzi, że klub nie ma na to wpływu, choć to właśnie on jest organizatorem. Na przykład po ostatnim meczu do Korony wpłynęła informacja, że jedenastu fanów zostało ukaranych grzywną za niecenzuralne słowa. - Nie chciałbym tego komentować. To są kwestie poza klubem. To nieporozumienia na linii stowarzyszenia kibiców a rząd czy PZPN – mówi w rozmowie z Futbolnews.pl.

Reklama